Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Animator animacji

Animator animacji

2014-04-28 Przemysław Kwaśniewski

Poznański "Animator" to jeden z największych i najciekawszych przeglądów filmów animowanych w Polsce. W Centrum Kultury w Lublinie miałem przyjemność zapoznać się z jego produkcjami.

.html
 Head Over Heels/Centrum Kultury w Lublinie

Pierwszą produkcją było "Head Over Heels". Ta brytyjska animacja była niezwykle poruszająca, czuła i wzruszająca. Przedstawiała losy męża i żony, którzy żyją w jednym domku gdzieś w przestrzeni ale zupełnie osobno. Mąż porusza się i egzystuje na poziomie podłogi, żona - sufitu. Momentami jest zabawnie, innym razem refleksyjnie, a czasem - czule i smutno. Animacja obrazuje oddalenie dwojga kochających się ludzi. Pokazuje że każdy z nas ma swoją grawitację. W moim odczuciu najlepsza animacja, jeśli chodzi o pomysł oraz zręczność w przekazaniu treści.

Jeśli chowasz jakąś urazę to lepiej szybko się z nią rozpraw, ponieważ pochłonie Cię całkowicie i zabije za życia. Taką przestrogę niesie "Obida" Anny Budanova. Reżyserka opowiada historię małej dziewczynki, która chowa oraz hoduje w sobie urazę w postaci kudłatego stworka. Uraza – stworek rośnie wraz z coraz głębszym tłumieniem urazy, aż zaczyna w pełni kontrolować życie dziecka.

Kolejnym tytułem lubelskiej selekcji była "Paula" Ramachandry Borcar. To ekspresjonistyczny obraz miasta, w którym młode rodziny oraz dzieci na co dzień mijają się z prostytutkami. Przez co ich świat się przenika oraz uzupełnia. Na uwagę zasługuje bardzo dobrze wkomponowana muzyka, która idealnie oddaje klimat miasta oraz zachodzących sytuacji.

.html
Toto/Centrum Kultury w Lublinie

"Toto" Zbigniewa Czapli ogląda się z trudem, głównie ze względu na zastosowaną technikę, która w moim odczuciu może męczyć oraz dezorientować widza.  Treścią filmu są perypetie wrażliwego chłopca, który jest wychowywany przez samotną matkę. Bohater spotyka na swej drodze kogoś na wzór mistrza- mentora klucznika, tym samym udaje się do budynku który do złudzenia przypomina kościół z drzwiami w kształcie klucza. Chłopiec doznaje jakiś traumatycznych przeżyć, a zaniepokojona matka stara się go odszukać. Wydaję mi się, iż sytuację chłopca można odczytywać jako ofiarę molestowania.

Przedostatnim tytułem był "Kaspar" Diane Obomsawin. Była to bardzo interesująca animacja, nie tylko ze względu na opowiedzianą historię ale także ze względu na fakt, iż ta historia oparta jest na faktach. Chodzi rzecz jasna o Kaspara Hausera, czyli człowieku o nieznanej tożsamości.

Ostatnim tytułem lubelskich pokazów było "Ab ovo" Anity Kwiatkowskiej – Naqvi. Zaprezentowała ona intymność kobiecego ciała oraz proces przemiany, jakiemu poddawana jest kobieta w stanie błogosławionym.

 

Artykuł powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl.  



Komentarze