Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Backstreet Boys, czyli jedna wielka impreza!

Backstreet Boys, czyli jedna wielka impreza!

2014-02-25 Aleksandra Degórska
Takiej histerii wśród pięknej płci jeszcze nigdy nie widziałam! 23 lutego w Warszawie wystąpił zespół Backstreet Boys, jeden z najsłynniejszych boysbandów lat 90. 
 
.html
 The Exchange bez problemu zgadzali się na wspólne fotki, więc czemu nie skorzystać?/fot. Aleksandra Degórska
Ostatni koncert Backstreet Boys w Polsce odbył się 18 lat temu. Od tego czasu artyści zmężnieli, a fanki stały się dojrzałymi kobietami, ale jak się okazało, upływ czasu nie dotyczy samej muzyki. Bo warszawska widownia szalała na całego!
 
Przed koncertem BSB wystąpił debiutujący boysband The Exchange, przez 30 minut zabawiając publiczność. Chłopaki mają szansę na odniesienie sukcesu. Bardzo szybko bowiem rozweselili widownię (co prawda, i tak będącą w dobrych nastrojach). Po ich występie, oczekiwanie na Backstreet Boys zdawało się wiecznością. W końcu, gdy światła zgasły, a na telebimie zaczęto wyświetlać postacie członków zespołu, hala Torwar zatrzęsła się od pisku fanek. Kiedy zaś panowie już wyszli na scenę, temperatura wśród publiczności sięgnęła zenitu. 
 
Wers z ich hitu "We’ve Got It Going On": Everybody groove to the music, Everybody jam… idealnie oddaje to, co się działo na koncercie. Występ BSB był jedną, wielką imprezą i powrotem do lat naszego dzieciństwa, bądź wczesnej młodości. Każdy utwór, każda solówka, gest skierowany w stronę publiczności, był przyjmowany z taką euforią, że momentami można było odnieść wrażenie, iż hala tego nie wytrzyma. Fanki znały teksty starych hitów, trybuny ani minutę nie siedziały, "golden circle" skakało, a las rąk nagrywał występ na komórki i aparaty. 
 
.html
Kevin Richardson rozgrzewa publikę/fot. Aleksandra Degórska
Podczas trzeciej piosenki "Incomplete" fani podnieśli odpowiednio białe i czerwone kartki, w taki sposób, że cała hala zamieniła się w polską flagę. Muzycy byli obsypywani prezentami. W czasie utworu "Breathe’’ z ich najnowszego albumu "In a World Like This’’ na scenę poleciały pluszak, flaga oraz... staniki i stringi. Oczywiście najhojniej damską bielizną obdarowano Nicka Cartera; cieszącego się olbrzymim powodzeniem wśród fanek. Carter zdaje sobie sprawę ze swojej popularności. Muzyk puszczał oczko do publiczności, namawiał dziewczyny, by rzucały w jego stronę biustonosze, bardzo seksownie poruszał biodrami i, krótko mówiąc, widać, że jest niezłym flirciarzem. 
 
Pomimo tego, że duża scena zawsze tworzy pewną granicę między artystami a widownią, BSB skutecznie temu zaradzili. Wychodząc na podest w stronę publiczności, chętnie przybijali piątkę z fanami i zachęcali widownię do wspólnej zabawy. Pomiędzy piosenkami, każdy z muzyków kolejno wstępował na podest, by zagadać do publiczności. Miało to oczywiście swój zamierzony cel - odpoczynek reszty zespołu. Osobiście cenię jednak taki kontakt z widownią, gdyż znacznie przybliża to fanów do artystów na scenie. 
 
Większość piosenek była okraszona układem tanecznym i wykonywana przez artystów przy półplaybacku. Momentami było słychać małe fałsze i sprzęgnięcia mikrofonów, ale te drobne szczegóły umykały rozpalonym fankom. Ciekawym momentem było wykonanie piosenek "Quit Playing With My Heart" czy  "Madeleine" z nowego krążka, w "żywych" aranżacjach. Jak się okazało, muzycy są całkiem dobrymi instrumentalistami, a utwory nabrały bardziej intymnego charakteru.
 
.html
 Chłopaki w akcji jak za dawnych, dobrych lat/fot. Aleksandra Degórska
Ze starych hitów usłyszeliśmy takie piosenki jak "As Long As You Love Me", "Show Me The Meaning Of Being Lonely" czy "Shape Of My Heart". Oczywiście w tych momentach blisko ośmiotysięczna publiczność zagłuszała zespół. Z najnowszego albumu usłyszeliśmy jeszcze tytułową piosenkę "In A World Like This" oraz "Permanent Stain" czy "Love Somebody". Na koncercie zabrzmiał też bardzo osobisty i, swoją drogą, świetny singiel "Show 'Em (What You'Re Made Of)", skomponowany przez Kevina Richardsona i A. J’a . Liryczna piosenka jest poświęcona ich dzieciom. Miłym gestem ze strony publiczności było odśpiewanie 100 lat dla Briana Littrella, który parę dni temu miał urodziny.
 
Wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Na bis usłyszeliśmy "Everybody" oraz "Larger Than Life". W szampańskiej atmosferze fani opuszczali halę Torwar. Najwięksi entuzjaści śpiewali jeszcze hity Backstreet Boys. Po koncercie każdy mógł sobie zrobić zdjęcie z zespołem The Exchange i zdobyć od nich autograf. Widać, że grupa stara się wywrzeć jak najlepsze wrażenie na widzach, aby zdobyć ich przychylność. 
 
Dzięki koncertowi Backstreet Boys na pewno niejeden (niejedna?) z nas przypomniał(a) sobie lata 90. Czasy kaset i walkmanów. Chyba każde młode pokolenie powinno mieć swój boysband. Kiedyś był modny Backstreet Boys, teraz dzieciaki mają innych, młodocianych idoli. Choć jesteśmy starsi prawie o dwie dekady, pewne rzeczy się nie zmieniają. Jak przychylność dla BSB. Mieliśmy możliwość zobaczyć swoich idoli z młodości na żywo. Mimo iż są starsi i dojrzalsi, nadal potrafią elektryzować fanki i prowokować zachowania godne nastolatek. I o to chodzi. O dobrą zabawę. Taką, jaką zafundowano nam na hali Torwar.     
 
Tekst powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl. Więcej artykułów początkujących dziennikarzy na redakcyjnym blogu tutaj.   

Zobaczcie filmiki nagrane podczas koncertu










Komentarze
  • Bilety na ten koncert rozeszły się błyskawicznie! Wiele spośród moich koleżanek było na tym wydarzeniu i chwaliło się fotkami w sieci :) Cudowny powrót do lat dziewięćdziesiątych :D

  • Zazdraszczam! Cudnie byłoby znów wrócić do czasów nastoletnich! ;)

  • Podejrzewam, że znaczną większość publiczności stanowili dorośli ludzie zbliżający się, lub już po trzydziestce. To musiało być naprawdę ciekawe doświadczenie :)

  • Najwazniejsze,ze koncert byl udany i fanki,oraz fani!? :) wrocili do domow usatysfakcjonowani.A co do opinii Kero to nie przypuszczalem,ze majac 30 lat nie mozna chodzic na koncerty. :)

  • To byly czasy!!! Magiczne lata 90. Backstreet Boys ma swoich zwolennikow, N Sync zas inna rzesze fanow. Mlody Justin Timberlake. No i polski boysband Just 5 pojawia sie. A teraz gusta muzyczne wywrocily sie do gory nogami.

  • Oj pamiętam ten szał na ich punkcie ! Wspaniałe lata 90-te !!! Aż łza się w oku kręci na samą myśl o tym, jaką się było młodą :)