Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Barbara Bursztynowicz: Radość z bycia kimś innym

Barbara Bursztynowicz: Radość z bycia kimś innym

2014-01-03 Sabina Lewicka

Kiedy aktor skończy grać swoją rolę w pierwszym akcie przedstawienia (np. grany przez niego bohater zostaje wyeliminowany przez rywala), a potem musi długo czekać, żeby wreszcie wejść na koniec do ukłonów, to co zrobi z wolnym czasem? Tak zaczyna jeden ze swoich felietonów Barbara Bursztynowicz, aktorka znana z telenowelii Klan, którą ostatnio oglądać można było na deskach Teatru Komedia w Warszawie w roli Ruth w sztuce Firth’a Dziewczyny z kalendarza i w roli Barbary w Furiach Szczygielskiego. Na to oraz inne pytania, także bardziej osobiste, odpowiedzi można znaleźć w zbiorze felietonów pt.: "Jak w życiu” wydanych przez wydawnictwo G+J Książki.

.html
 

Pewnie nawet najżarliwsi fani aktorki nie przypuszczali, że umie pisać zabawne, niekiedy wzruszające, z odrobiną refleksji teksty o swoim życiu prywatnym, ale przede wszystkim oscylujące wokół aktorskiego fachu. Barbara Bursztynowicz została poproszona przez jeden z tygodników telewizyjnych do stałego pisania felietonów, czego efektem jest ten debiut książkowy. Mimo tego, że wolę felietony innych aktorek, np. Krystyny Jandy, lub po stokroć te wychodzące spod pióra Joanny Szczepkowskiej, to te także przypadły mi do gustu.

Bursztynowicz radzi sobie z formą felietonu, jak na debiut pisarski, całkiem sprawnie. Ciągle szuka odpowiedniej formy, dlatego w jej książce znaleźć można różne rodzaje wypowiedzi. Opowiada anegdoty zza kulis teatru, rekonstruuje dialogi, np. z mężem, wspomina wycieczki krajoznawcze, spektakle teatralne, wspaniałych nauczycieli (np. Aleksandra Śląska, Tadeusz Łomnicki), a nawet snuje zajmującą fabułę o Oscarze. Wszystko to ubiera w piękny literacki język.

Debiutująca pisarka niekiedy odkrywa rąbka tajemnicy czytelnikom – widzom teatralnym, świata widzianego z perspektywy aktora, tego, jak budowane są sztuki, jak różni się odbiór przedstawienia przez widza i przez aktora w nim grającego. Jednak mimo interesującego kawałka historii teatru książka wydaje się być próbą zasygnalizowania własnej tożsamości przez autorkę „Jak w życiu”. Nie jeden felieton dotyka problemu, z jakim musi zmagać się człowiek konkretny jakim jest Barbara Bursztynowicz, a więc nadmierne utożsamienie jej z rolą mgr Elżbiety z apteki w Klanie. Dlatego też ostatnie strony książki wypełniają kolorowe zdjęcia z prywatnego archiwum aktorki, co stanowi miłe urozmaicenie. Zagorzałych fanów aktorki delikatnie zaprasza do przestrzeni osobistej, ale robi to ze smakiem, tak że zwolennicy plotkarskich portali mogą czuć kuszący niedosyt, a przeciwnicy nie poczują się znudzeni.

Nie oceniaj po okładce

Książka wydana jest po prostu pięknie i z rozmachem, który zawsze trudno mi zrozumieć. Ascetyczną kreską prowadzone rysunki Małgorzaty Bursztynowicz – córki autorki książki stanowią ciekawe ilustracje do opowiadanych historii. Gdy widzę takie wydania, jak to aż serce mocniej mi bije. Twarda, gruba oprawa w żywe, jasne kolory tylko zapowiada subtelną zabawę i radość z czytania. Osobiście wolę miękkie okładki, dzięki temu książki łatwiej wchodzą do torby i zajmują mniej miejsca na półce. Tytuły felietonów wyróżnione czcionką dla słabo widzących kompozycyjnie grają z pozostałym tekstem. Ale po co ten rozmach? I po co tyle powietrza na poszczególnych stronach? Aby robić własne notatki? Tylko że to jest tak przyjemna lektura, że notatek robić się nie chce. Wiem, wiem, troska o drzewa kłóci się z tym zawodem.

Pomijając drobne usterki trzeba stwierdzić, że nie tylko fani telenoweli Klan, lub rubryk plotkarskich znajdą coś interesującego w tej książce. Także widzowie teatralni, którym nigdy nie dane było stanąć po drugiej stronie zyskają prawdziwą frajdę z anegdot opowiadanych z perspektywy aktorki najpierw teatralnej, potem telewizyjnej. Jak z tyłu na okładce zostało napisane jest to Niezwykle interesująca lektura, po którą można sięgnąć wszędzie i o każdej porze dnia. Bo przecież nie zawsze czyta się książki zmieniające życie, czasem warto poświęcić trochę czasu na rozrywkę, którą tym razem serwuje nam Barbara Bursztynowicz w felietonach "Jak w życiu”.

Tekst powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl
 



Komentarze
  • Nie przepadam za biografiami, ale historię tej aktorki przeczytałabym chętnie. Kobieta ta jest podziwiana przez grono swoich wiernych fanów. Śledząc jej karierę można dopatrzeć się wiele dobrego. POLECAM

  • W ostatnim czasie to prawdziwa "plaga".Wysyp ksiazek pisanych przez aktorow i innych celebrytow robi wrazenie.Te moze bronic to,ze sa to felietony drukowane wczesniej w prasie i mozna zrozumiec chec zgromadzenia ich w jednym miejscu.Byc moze sa interesujace,ale spojrzenie na okladke jednak odstrasza przed siegnieciem po nia

    • Ja właśnie zastanawiam się nad tym ilu z tych aktorów i innych sławnych gwiazd rzeczywiście napisało te swoje książki. Nie wierzę, że nagle wszyscy mają dryg do pisania i wspaniały warsztat. Sama korekta nic nie da przeprowadzona nawet pięćdziesiąt razy, a jak się okazuje każda z tych książek jest tak wspaniale napisana, jakby autorzy mieli na swoim koncie co najmniej 20 pozycji każdy.

  • Ja z kolei jak widzę panią Bursztynowicz to od razu myślę o Klanie, którego nie znoszę. Niestety, taki już chyba los aktorów z tasiemców, w których gra aktorska ustępuje nachalnym lokowaniom produktów, od pasztetów po ciasteczka, aż do atrakcyjnych pakietów internetowych.

  • Raczej nie przeczytam książki Barbary Bursztynowicz. Aktorka kojarzy mi się jedynie z serialem "Klan". Nie interesują mnie również książki pisane przez znane osoby. Zatem nie jest to pozycja, która trafi na półkę z moimi książkami.