Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Biologia Mola Książkowego

Biologia Mola Książkowego

2014-03-01 Krzysztof Piersa

Jest blady jak ściana, siedzi w ciasnym koncie, a na nosie ma denka od słoika. Żywi się okruszkami chleba i nosi trzydziestoletni sweter. Zawsze można go ujrzeć z książką w ręku.

.html
 fot. Wikipedia

Tak wygląda przeciętny pasjonata czytania, potocznie zwany molem książkowym. W społeczeństwie utarł się stereotyp, że osoba potrzebująca do swojego hobby jedynie fotela, książki i odrobiny światła, nie może wyglądać inaczej.

Czytelnika zrównuje się z introwertykiem. Skoro zamykasz się w świecie książek na wiele godzin, musisz nie cierpieć ludzi. A może boisz się kontaktu? Rzadko zagadujesz innych? Nie odzywasz się niepytany?

Mol Książkowy na pewno nie jest zbyt zadbany. Myje się raz na tydzień i ciągle chodzi w tych samych ubraniach. Nadal ubiera się w to, co było modne dekadę temu. Sieciowe odzieżówki odwiedza z równą chęcią, co fryzjera. Książka przecież nie ocenia. Książka rozumie.

Absolutny brak powodzenia u płci przeciwnej. Czytanie książek zmienia twój wygląd na wzór dzwonnika z Notre Dame, a biorąc pod uwagę poprzednie dwa punkty, nie ma szans na randkę. Mówią jednak, że przeczytanie dobrej książki to uczucie podobne do orgazmu. A przecież Mol czyta bardzo dużo.

Skoro czyta książki, to na pewno nie ogląda telewizji. Z pewnością jest ekstremistą religijnym lub politycznym. Popiera wszystko co wywrotowe, albo staroświeckie. Do tego może mieć skłonności do wegetarianizmu, czy też innej formy samo okaleczania.

Gada tylko o książkach. Tych które przeczytał lub dopiero przeczyta. Nie rozmawia o tych, które czyta, bo skoro już z kimś rozmawia, musiał oderwać się od lektury, a jedynym na to sposobem jest jej zakończenie. Autorzy książek, polityka wydawnictw, ten cudowny zapach świeżego druku. Będzie opowiadać o tym godzinami, a przynajmniej tak długo na ile wytrzyma rozmówca.

Mieszka z mamą albo z kotem, jeżeli ta pierwsza wyrzuciła mola z domu. Im więcej kotów, tym wyższy stopień w tajemniczenia. Są jak ordery na piersi komandosa. Podobno, kiedy przymiera głodem podjada karmę przeznaczoną dla swoich podopiecznych i korzysta z ich kuwety. Czasami zaprzęga je do sań kiedy w mroźny dzień musi wybrać się po kolejne książki.

Mole są inteligentne. Zastraszająca liczba przeczytanych książek sprawia, że ich słownictwo jest bogatsze od profesora filologii polskiej. Powołują się na rozmaite cytaty i mądrości.

Mole zbierają się w stada zwane klubami książki. Są to jedyne miejsca, do których wybierają się z własnej woli. Zaspokajają tam potrzebę przedłużenia gatunku, jeżeli dopisze im szczęście.

Które z tych stereotypów mają pokrycie w życiu, a które są wyssane z palca? Trudno to rozgraniczyć. Ponoć w każdej historii znajdzie się ziarnko prawdy. A jak według was wygląda mol książkowy?

Artykuł powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl.
 



Komentarze
  • Czytając te zestawienie od razu na myśl mi przyszedł stereotyp informatyka ze zmienionym "informatyk" na "mól książkowy". W jednym i w drugim przypadku stereotypy te już do co najmniej dziesięciu lat są całkowicie nieaktualne. :)

  • Haha! Ale się uśmiałam! Niektóre z tych stereotypów są aktualne (mole są inteligentne), a inne nie (choćby mól książkowy na pewno nie jest zbyt zadbany). I zgadzam się z przedmówczynią odnośnie stereotypu informatyka ;)

  • Pamiętam ja w dzieciństwie czytałam książki pod kołdrą, z latarką, bo ojciec kazał gasić światło, a ja nie mogłam się oderwać od lektury. Minęło sporo lat. Człowiek dorosły, z obowiązkami, rzadko może sobie pozwolić na całkowite "oddanie się" jakiejś książce. Muszę przyznać, że w ciągu ostatnich kilku lat zdarzyło mi się to tylko dwa razy - kiedy czytałam książkę pt."Biała Masajka" (autorka: Corinne Hofmann) i jeszcze przy lekturze "Cień wiatru" (autor: Carlos Ruiz Zafon).

  • Widać, że niektórzy przenoszą na ten portal internetowe zwyczaje - jak można, to trzeba komuś "dowalić". Autor tekstu wyraża swoje zdanie, swoją wizję, swoją koncepcję. Słabe i poniżej poziomu wydaje mi się traktowanie tego portalu, jak zwykłego np. Pudelka czy innego, gdzie zwyczajni ludzie do woli, z wielką frajdą i satysfakcją obrażają tych, których gdzieś w środku podziwiają, a nawet im zazdroszczą. Wydaje mi się, że ten portal z założenia nie jest adresowany do takich osób.

    • Nie za bardzo rozumiem jak się ten komentarz ma czy do innych komentarzy czy też do samej treści artykułu, ale wydaje mi się, że chyba nastąpiło nieporozumienie. :) Akurat artykuł był w moim mniemaniu półżartem pół serio.