Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Blogowe podsumowanie roku

Blogowe podsumowanie roku

2014-01-03 AD, DW, GB

Najlepsze filmy, płyty i wydarzenia ubiegłego roku. Od "Drogówki" do... "Adoracji Chrystusa".


FILM

 
Dominik Wacko:
 
.html
 
"Drogówka" Wojciecha Smarzowskiego. Niby reżyser znowu opowiada o tym, jak polska rzeczywistość może być szara i przytłaczająca, jak wszystko albo niemal wszystko można zdobyć za pieniądze. Jednakże pomiędzy wypisywaniem mandatów, hektolitrami wódki i wyprawami funkcjonariuszy do domów publicznych, wprowadza elementy kina sensacyjnego. Główny bohater – sierżant Król (Bartłomiej Topa) zostaje wrobiony w morderstwo innego policjanta. Na własną rękę próbuje się oczyścić z zarzutów. Oczywiście po licznych pościgach i starciach w końcu mu się to udaje. Nie ma tego złego, co na dobre by nie wyszło? Cóż. Nie u Smarzowskiego. 
 
Godnym polecenia jest również  "Labirynt" Denisa Villeneuve. Uprowadzone zostają dwie dziewczynki. Zirytowany bezradnością policji ojciec jednej z nich bierze sprawy w swoje ręce. Hugh Jackman w roli głównej. Wreszcie pokazał na co go stać. 
 
Na przeciwległym biegunie znalazł się pompatyczny i przesłodzony" Wielki Gatsby" Baza Luhrmanna, którego niestety nie uratowali ani Tobey Maguire ani Leonardo DiCaprio. 
 
Anna Dwojnych:

Po pierwsze – świetna "Wenus w futrze” Romana Polańskiego. A w niej: rewelacyjna Emmanuelle Seigner (mimo upływającego czasu nie mniej zmysłowa niż ponad dwadzieścia lat temu w "Gorzkich Godach") , teatr w filmie, film o teatrze, ale przede wszystkim nawiązanie do intrygującego literackiego pierwowzoru, częściowo autobiograficznej powieści Leopolda Sachera-Masocha (tak, to od nazwiska tego pana pochodzi termin "masochizm"). 
 
Po drugie - "Nimfomanka” Larsa von Triera. Choć światowa premiera filmu miała miejsce 6 dni przed końcem roku, było o nim głośno od kilku miesięcy, w ciągu których został okrzyknięty dziełem najbardziej kontrowersyjnym (w historii/ roku 2013/ w karierze reżysera itd.). Bez względu na to, czym tym razem uraczy nas współtwórca manifestu Dogme 95, długo oczekiwana premiera będzie jednym z najważniejszych wydarzeń kulturalnych tego roku. 
 
Po trzecie - "Obecność” Jamesa Wana (twórcy "Piły”). Na tle większości filmów grozy - dzieło niemal wybitne. Horror ten naprawdę potrafi przestraszyć. I to nie tylko dlatego, że za przedstawioną w filmie fabułą kryje się prawdziwa historia (a przecież mało co przeraża bardziej, niż horror oparty o nawet najmniej sprawdzone fakty). "Obecność" jest przede wszystkim bardzo dobrze zrobionym dziełem w swoim gatunku, co zawdzięcza głównie zdjęciom, montażowi i grze aktorskiej.
 
Gabriela Będkowska:
 
"Wenus w futrze" Romana Polańskiego. Polański kręci albo arcydzieła, albo filmy nieszczególnie udane. "Wenus w futrze" plasuje się gdzieś pośrodku. Ani nie zachwyca, ani nie powoduje zgrzytania zębów. To bardzo dobry, sprawnie zrealizowany film, z przewrotnym przesłaniem i świetną obsadą. Na tle innych produkcji 2013 – niezbyt udanego dla kinematografii – roku, zdecydowanie się wyróżnia. Zapada w pamięć i bez wątpienia zasługuje na najważniejsze filmowe nagrody.
 
 
MUZYKA

Dominik Wacko:
 
"Satyricon" Satyricona. Lider kapeli z Norwegii – Satyr – powiedział w jednym z wywiadów, że album powinien się coraz bardziej podobać z każdym kolejnym przesłuchaniem. Do mnie trafił on już podczas pierwszego kontaktu z uszami oraz umysłem. Jest tu dużo przestrzeni i typowego dla Satyricona klimatu (np. w Phoenix, w którym pojawia się również czysty wokal albo The Infinity Of Time And Space). Nie brakuje także blackmetalowego ciężaru i gęstszego kostkowania (Walker Upon The Wind czy Ageless Northern Spirit). Album jest wyważony, momentami niezwykle ostry i zadziorny, a z drugiej strony pełen napięć i subtelności. 
 
Anna Dwojnych: 
 
"The Satanist" Behemotha. 4. grudnia odbyła się premiera teledysku nakręconego do promującego płytę kawałka "Blow Your Trumpets Gabriel”. Zespół przygotował niezłą gratkę dla swoich fanów – tego samego dnia ruszyła przedsprzedaż limitowanej edycji singla (1000 białych, 1000 czarnych winyli na 180 gramowym winylu, każdy ręcznie numerowany i podpisany przez członków zespołu). Także 4. grudnia światło dzienne ujrzała okładka albumu autorstwa rosyjskiego malarza i okultysty Denisa Forkasa. Jak twierdzi Behemoth, artysta do namalowania tego obrazu wykorzystał m.in.… krew Nergala, lidera zespołu. Choć premiera "The Satanist" została wyznaczona na 3. lutego 2014 (Europa), od grudnia album jest dostępny w przedsprzedaży w oficjalnym sklepie grupy. 
 
Gabriela Będkowska:


"Polska" - Leszek Możdżer, Lars Danielsson, Zohar Fresco. Po wydanym w 2011 roku albumie "Komeda" Leszka Możdzera myślałam, że lepiej już nie można. Płytą "Polska" udowadnia, że można. Możdżer jest dziś jednym z nielicznych polskich muzyków, którzy skutecznie łączą sukces artystyczny i komercyjny, a frekwencji na koncertach mogą mu pozazdrościć największe gwiazdy muzyki pop. Płyta "Polska" to zbiór 11 świetnych kompozycji autorstwa Możdzera, Danielssona i Fresco, a jako bonus – legendarne "Are you expierienced" Jimmiego Hendrixa.
 
"Comfort and happiness" Dawida Podsiadło. Minął rok od triumfu w II edycji programu "X-factor", życzliwi postawili już na nim krzyżyk, kiedy w sklepach pojawiła się jego bezczelnie dobra płyta. Choć hasło "polska muzyka pop" wciąż wywołuje u mnie reakcję alergiczną, Podsiadło jest świetnym antidotum.
 
 
WYDARZENIE: 

Anna Dwojnych

Prawdopodobnie po szumie medialnym wywołanym pokazaniem w CSW na Zamku Ujazdowskim instalacji Jacka Markiewicza z 1992 roku „Adoracja Chrystusa”, osoby znające sztukę współczesną jedynie z przekazów medialnych traktujących o podobnych skandalach, przez najbliższy czas z tą właśnie pracą będą kojarzyć sztukę współczesną. Rok 2013 należy więc moim zdaniem do „Adoracji”. Poprzez protesty tych, którzy uznali, że obrażono ich uczucia religijne, sztuka współczesna wyszła na chwilę ze snobistycznych galerii i hermetycznego środowiska krytyków sztuki, stając się zjawiskiem szerzej znanym (choć niekoniecznie lubianym). Znów, jak to przy takich okazjach bywa, zaczęto dyskutować o granicach sztuki i granicach wypowiedzi artysty. I jak to zwykle w wyniku takich „dyskusji” się dzieje, każdy tylko umocnił się w swoich przekonaniach. Trochę może szkoda, że obecnie jedynie skandal jest w stanie zapewnić sztuce odrobinę miejsca w mediach.


Komentarze