Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Bracia Figo Fagot podbili Olsztyn!

Bracia Figo Fagot podbili Olsztyn!

2014-03-14 Krzysztof Piersa

Jest 21:02 gdy przekraczam próg klubu Nowy Andergrant. W środku tłum fanów zamawia piwo lub rozmawia po kątach. Jest ich tak dużo, że momentalnie robi mi się gorąco, a to dopiero początek.

.html
 Plakat imprezy

W jednej chwili niepostrzeżenie przez sam środek klubu Nowy Andergant przechodzą gwiazdy wieczoru. Mało kto ich zobaczył, sam ledwo zdążyłem pojąć, kto mnie mija. Bracia Figo Fagot prezentują się tak samo na żywo, jak na video clipach. Są niechlujnie ubrani, nie mówiąc już o jakimkolwiek uczesaniu. Po chwili rozbrzmiewa krzyk fanów, gdy widzą już zespół na scenie. Z każdego zakątka wyłażą ludzie. Tłocząc się i przeciskając.  Klub jest wypełniony niemal w stu procentach. Maszyny od dymu zaczynają pracować na pełnych obrotach, a z głośników wydobywa się znany wszystkim dźwięk elektrycznych klawiszy.

Ludzie oszaleli. W jednej chwili, jakby zerwali się z niewidzialnej liny, zaczęli podskakiwać i krzyczeć. Grupka na przodzie zaczęła tańczyć…  pogo. Jednego człowieka ponieśli górą w crowdsurfingu. Gdyby ktoś mi powiedział, że zobaczę takie rzeczy na koncercie disco polo, nie uwierzyłbym.

Publiczność stanowili głównie studenci i (najczęściej ubrani na czarno) metalowcy. To oni krzyczeli najgłośniej i podskakiwali najwyżej, nawet gdy innym brakowało już sił. Bracia co jakiś czas popijając whisky życzyli wszystkim na zdrowie. Repertuar zaczęli od mniej znanych utworów, głównie z najnowszej płyty zespołu.

-Pisarz miłości mówią mi bo magiczny długopis w rozporku noszę! – skandował tłum, chcąc wymusić na artystach swoją ulubioną piosenkę. Zespół nie kazał się długo prosić. Następny utwór należał do publiczności. Widać było, że świetnie się bawią w olsztyńskim klubie. Jak na zespół występujący w całej Polsce, zachowywali się raczej jak lokalny band rockowy, znany tylko miejscowym wyjadaczom.

Być może jest to tajemnica sukcesu braci. Dla wielu odbiorców ich piosenki są nazbyt wulgarne, pozbawione stylu i większego sensu. W konsekwencji swój target znaleźli w studentach wychowanych na Kwejku, 4chanie i Kapitanie Bombie.

Grali tak długo, że w końcu zamęczyli publiczność. Wychodzili na dobre pięć bisów, a światła zgasły dopiero, gdy fani nie mieli już siły krzyczeć. Bracia zniknęli z klubu równie szybko, jak się w nim pojawili. Niestety nie poświęcając zbyt wiele czasu na rozmowy z fanami po koncercie.  Wszyscy byli jednak zgodni, że to nie ostatni występ Figo Fagot w Olsztynie.

Jedynym minusem była kiepska klimatyzacja klubu. Kilka chwil po rozpoczęciu koncertu, wszyscy byli mokrzy i dyszeli z braku powietrza. Nawet artystom wysoka temperatura wyraźnie dała się we znaki. Nie była to jednak przeszkoda, która byłaby w stanie popsuć dobrą zabawę w trakcie koncertu.

Tekst powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl.
 



Komentarze
  • Bardzo przewrotna nazwa zespołu "Figo Fagot" :) A właściciele klubu powinni pomyśleć nad dobą klimatyzacją. I nie tylko pomyśleć...

  • Jedno trzeba im przyznać - młodzież ich słucha i żadna impreza nie może się bez nich odbyć.