Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Czarny marzec bez kultury?

Czarny marzec bez kultury?

2012-02-05 Łukasz Badula

Korporacje reprezentujące show- biznes nie mają teraz łatwego życia. SOPA, ACTA i podobne regulacje prawne, mające gładko przejść przez system międzynarodowych umów, stanęły ich twórcom ością w gardle. Zirytowani internauci wyszli na ulicę, zaś hakerskie ataki grupy Anonymous zyskały poklask niczym walka Dawida z Goliatem. Jeśli ktoś myślał, że na tym koniec, grubo się myli. Oto z internetu wyszła bowiem kolejna konfrontacyjna inicjatywa. Tym razem odwołująca się do metod czynnego konsumenckiego protestu. Pytanie, czy jest ona w ogóle do zrealizowania.

SOPA .html
5 lat za ściąganie piosenek Jacksona? Tak straszą SOPA na witrynie Black March/black-march.com

Akcja Black March z uwagi na dwuznaczny tytuł budzi niewesołe skojarzenia z pamiętnikami nazisty Petera Naumana. W całym przedsięwzięciu nie chodzi aczkolwiek o ideologię, lecz jak najszerszy społecznie bunt. Pomysłodawcy protestu apelują, aby przez cały marzec zrezygnować z dóbr kultury. Tzn. nie kupować książek i płyt, nie chodzić do kina, nie ściągać, legalnie lub nie, niczego z internetu. Słowem, pełna posucha. Cel? Uświadomienie medialnym potentatom, że nie ma zgody na lobbing dla zmian prawnych, które cenzurują internet.

Ale czy akcja ma w ogóle sens? Pospolite ruszenie internautów teoretycznie uszczupliłoby wpływy show- biznesu. Tyle, że u źródeł ich pazernych legislacji leży rzekomo pasywna postawa odbiorców. Czyli to, że nie chodzą oni do kina, ani nie kupują książek, wszelkie potrzeby kulturalne załatwiają zaś za pomocą piraconych plików. Wątpliwości budzą też intencje pomysłodawców Czarnego Marca. Na witrynie Black March można przeczytać o proteście przeciwko SOPA, PIPA, ale też mniej znanej regulacji, mającej pomóc w ściganiu sieciowej pedofilii. Czy i ona faktycznie knebluje wolność słowa?

Dla odbiorców znad Wisły propozycja Czarnego Marca zabrzmi zresztą jak kiepski żart. Sądząc z badań, takie czarne miesiące są nad Wisłą normą. I pomyśleć, że ci Polacy, którzy dotąd radzili sobie bez książek i filmów, teraz staną się częścią obywatelskiego protestu....



Komentarze
  • Pomysl jest dobry,ale moim zdaniem nic nie zmieni.Z przymruzeniem oka mozna bowiem stwierdzic,ze taki protest trwa w naszym kraju juz od dawna,a udzial w nim bierze przewazajaca czesc spoleczenstwa,ktora wcale nie czyta i nie chodzu na kulturalne imprezy.

    • Smutne to, ale prawdziwe :( Wystarczy przejrzeć wyniki sondaży dotyczących czytelnictwa i - ogólniej rzecz ujmując - udziału w kulturze. Nie widzę przyszłości dla tej "akcji".

  • Ja również uważam że to nic nie zmieni no bo jak ??? dla mnie trochę to dziwne i bezsensowne :( ;( no i niestety muszę zgodzić się z przedmówcą jeśli chodzi o nasze społeczeństwo

  • A tak na marginesie, mam prośbę do Autora powyższego artykułu. Panie Łukaszu (proszę wybaczyć familiarność i fakt, że zwracam się do Pana w komentarzach), Pańskie teksty czytam zawsze z przyjemnością, ale z trudem przychodzi mi zaakceptowanie maniery nadużywania słówka "aczkolwiek". Czy dałoby się coś z tym zrobić? ;)

    • Szanowna Darko (?), zdaję sobie sprawę, że Mumio obrzydzili nam aczkolwiek, ale staram się nie wychodzić poza liczbę jednego aczkolwiek na tekst i używać go wtedy, kiedy jest, w moim mniemaniu, niezbędne dla utrzymania ciągłości wywodu ;). Tak czy inaczej obiecuję poprawę...

  • Zgadzam się z Andrzejem,prawie nikt i tak nie czyta,jeśli czyta to banały.Kultura to u nas wciąż sprawa drugo a nawet trzecioplanowa...

  • Co wam zależy zrezygnować na miesiąc z kolorowych pism z reklamami,film lub muzykę kupić w kwietniu? Te dzieciaki naprawdę wierzą że walczą w słusznej sprawie.Gdyby nie Oni Rząd sprzedałby nas bez echa.Za stary jestem żeby w cokolwiek wierzyć ,ale jesteśmy Im to winni.

  • Nie chodzi tylko o książki i wydarzenia kulturalne, które może rzeczywiście nie cieszą się aż taką popularnością. Myślę że nie doceniacie Państwo ilości filmów, płyt z muzyką i kolorowych czasopism jakie pożera dzisiejsze społeczeństwo. I oferta kin. I legalne mp3 z netu. I filmy płatne na necie. Przecież skądś się biorą te miliardy, które zarabiają firmy, którym zależy na przepchnięciu ACTA. Tego jest naprawdę wiele. Nie w skali Polski zresztą - ma być to przecież akcja międzynarodowa. Chyba można w ramach postu wytrzymać 30 dni... Dla zasady.

  • Poza tym w dyskusji na temat ACTA zapominamy o tym, że nie dotyczy ona jedynie kwestii piractwa mp3 czy filmów w internecie. Kultura jest towarem luksusowym i nie niezbędnym do życia. Hałas wokół tych kwestii zagłusza to, że ta ustawa dotyka także produktów związanych z naszym codziennym życiem, których wszyscy używamy wcale nie poczuwając się za złodziei, jak np. "zamienników" oryginalnych części do samochodów, tańszych odpowiedniki leków czy artykułów spożywczych, książek wypożyczanych w bibliotekach, a wreszcie innowacyjnych pomysłów w różnych dziedzin, które zostaną zablokowane, przez tych, którym będzie na tym zależało, jako podobne do czegoś co już jest. Osobiście dla mnie to jest przerażające. Przykład przejaskrawiony być może, ale nie nierealny, za chwilę okaże się że można w sklepie kupić tylko i wyłącznie adidasy marki adidas, bo wszystkie inne, to podróbki. Czy każdego z nas stać na buty za kilkaset złotych?... Poza tym tak jak kiedyś nie wyobrażano sobie, żeby listonosz otwierał i przeglądał dostarczane listy, tak nie wyobrażam sobie teraz, żeby mój dostawca internetu przeglądał co wysyłam mailem. to jest wbrew podstawowym prawom człowieka i obywatela.

  • Przecież tu nie chodzi o to, czy w Polsce ludzie uczestniczą w kulturze i w jakiej formie, ale by pokazać koncernom, przede wszystkim amerykańskim, ale i polskim OZZ, że ludzie potrafią się zorganizować i wspólnie zaprotestować, niwelując ich ZYSK. Bo chodzi o wielkie pieniądze, a nie o kulturę...

  • Głupoty opowiadacie! Ludzie czytają książki i gołym okiem to widać. Ale książki to nie wszystko! Przejeżdżacie czasami obok wielkich kin? W Poznaniu parking przy cinema city jest co sobotę pełniutki (wtedy tamtędy przejeżdżam) i podejrzewam, że w inne dni tygodnia też biedy nie klepie. Gdyby 80% klientów w marcu tam nie dotarło to straty byłyby ogromneee!