Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Czas tęsknoty: Wojna i miłość

Czas tęsknoty: Wojna i miłość

2014-06-06 Marta Korycka

Tęsknota za ukochaną osobą, za bliskimi, za rodzinnym domem, za normalnością, za wygodnym łóżkiem i ciepłym posiłkiem, za spokojem i pokojem, za bezpieczeństwem, za człowieczeństwem, za ojczyzną. To ten czas.

.html
 Okładka książki

Adrian Grzegorzewski mieszka i pracuje w Londynie, ale przesiąknięty jest rodzinnymi opowieściami z Kresów i fascynacją historią. I nic dziwnego, że jego debiutancka powieść "Czas tęsknoty" łączy w sobie te elementy. Jest to powieść historyczna, bowiem losy głównych bohaterów zostały osadzone w konkretnej rzeczywistości, rzeczywistości II wojny światowej.

Powieściowe Bedryczany nie istnieją, ale ich pierwowzorem była wieś rodzinna matki autora – Rychcice. Autor celowo posłużył się fikcyjną nazwą topograficzną, bowiem chodziło mu jedynie o przedstawienie trudnej relacji pomiędzy dwojgiem młodych ludzi – młodego Polaka Piotra z Warszawy i Swietą, Ukrainką z rodziny zaangażowanej w działalność Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.

Latem 1939 roku do Bedryczan w powiecie drohobyckim, rodzinnej wsi swej matki, przyjeżdża student architektury z Warszawy, Piotr Ochocki. Chce poznać rodzinne strony swej nieżyjącej matki. Zatrzymuje się u jej przyjaciółki pani Kosieckiej, której ogród graniczy z cerkwią. W Bedryczanach bowiem mieszkają i Polacy, i Ukraińcy. Ale wieś ma nietypową zabudowę – cerkiew znajduje się po stronie polskiej, zaś kościół po stornie rosyjskiej. Co niedziela mieszkańcy wsi mijają się na łące w drodze do swych świątyń.

Pewnego dnia Piotr zafascynowany śpiewem kobiety wszedł do cerkwi. Jedno spojrzenie i dwoje obcych sobie ludzi poczuło motyle w brzuchu. Miłość dopadła ich w cerkwi jak grom z jasnego nieba. Wystarczyło jedno spojrzenie, aby przystojny Polak zakochał się w pięknej Ukraince. Wystarczyło jedno spojrzenie, aby piękna Ukrainka zakochał się w przystojnym Polaku. Niestety, ta miłość nie powinna była się przydarzyć, bo stosunki między Polakami i Ukraińcami już od jakiegoś czasu były napięte, a wojna wisiała w powietrzu. Sprawę komplikował fakt, że Sweita była córką lokalnego dowódcy OUN i przeznaczona Jegorowi, działaczowi tejże organizacji. Lecz miłość jest ślepa, a historia zatoczyła koło – kiedyś ojciec Swiety, Danił, był zakochany w matce Piotra, Judycie Kowalewskiej, i gotów był dla niej spalić pół wsi.

Miłość ukazana w powieści jest bardzo krótka i bardzo dramatyczna. Krótka, gdyż młodzi mieli dla siebie kilkanaście dni. Dramatyczna, gdyż wojenna zawierucha rozdzieliła ich na długi czas. Ową miłość symbolizują kokardka z bluzki i łańcuszek z krzyżykiem, które naznaczone są wielką tęsknotą za ukochaną osobą. To one towarzyszą bohaterom przez cały czas, to one nie pozwalają zapomnieć, to one zmniejszają tęsknotę.

Ci dwoje to postacie stworzone na potrzeby powieści, ale w książce nie brak autentycznych bohaterów jak Stefan Grot Rowecki, Stanisław Sosabowski czy nie wymienieni z nazwiska, ale bardzo ważni w tamtym czasie cichociemni i żołnierze Armii Krajowej. "Czas tęsknoty" to hołd oddany polskim żołnierzom walczącym na różnych frontach za swoją ojczyznę. A jak rzekł major Dobrowolski: wojsko nie jest po to, żeby przeżyć, ale po to, żeby spełnić zadanie nawet za cenę życia. Poza tym wojsko polskie było doceniane przez wroga: Jednak te szczury, cokolwiek by o nich pomyśleć, potrafiły się zorganizować, a swoją zaciętością przyprawiały o senne mary i biegunkę wszystkich Niemców. Oprócz niego. Kutschera nie bał się ich, mimo że na terenie byłej Polski Rzesza musiała utrzymywać trzystutysięczny kontyngent wojsk okupacyjnych, by poradzić sobie z wiecznie konspirującymi Polakami. Rozmach, z jakim stworzyli podziemna armię, nawet w nim wzbudzał uznanie. To nie był tam jakiś ruch oporu jak we Francji czy w Holandii. To było całe państwo podziemne ze wszystkimi strukturami i zbrojną siłą strzelającą do jego ludzi na ulicach, dokonującą zamachów i terroryzującą swoich nowych panów.

Autor bardzo realistycznie nakreślił realia wojny i to na różnych jej frontach. Razem z akcją powieści czytelnik znajduje się na Wołyniu, we Francji, Wielkiej Brytanii i Polsce, bierze udział w różnych akcjach, na szczęście tylko jako niemy świadek. Opisy rzezi wołyńskiej z lata 1943 roku, gdy oddziały OUN napadały na wsie, a w masakrach na Polakach towarzyszyli im sąsiedzi mordowanych – Ukraińcy, są jak najbardziej autentyczne. I bardzo drastyczne. Przerażają, mimo że autor złagodził je tak bardzo, jak to tylko było możliwe. Jednakże one wciąż szokują. To, czego narrator nie opowiada, dopowiada wyobraźnia czytelnika, zwłaszcza dotyczy to scen mordowania dzieci.

Autor ma bardzo bogate słownictwo i barwny, momentami wyrafinowany styl, opisy same materializują się przed oczami. Niezwykłe porównania czy metafory zaskakują. To tylko próbka: Czas zawisł na chwilę niczym płaszcz powieszony na kołku w drzwiach; Biała bila po karkołomnej podróży pomiędzy kolorowymi kulami rozłożonymi bezładnie na stole uderzyła w cel; I kiedy na nią spojrzał, to nie pozostało jej już nic innego, tylko błagać Boga o koło ratunkowe albo dać się wciągnąć w głębię jego spojrzenia.

Jedyne czego się mogę doczepić, to praca redaktorska. Skrót OUN pojawia się w powieści od początku, ale został on wyjaśniony dopiero na 336 stronie, mimo że w książce znajdują się inne przypisy związane z historią. Inna sprawa – według  mnie ze 3 razy zła była kolejność wydarzeń, którą czytelnik poznaje z perspektywy różnych bohaterów. Na przykład najpierw mamy południe i wyjazd Piotra do Warszawy, a potem scena z tego samego dnia z rana ze Swietą. Na początku powieści wiele zdań jest po ukraińsku, co dla niektórych czytelników, zwłaszcza tych, którzy nie znają języka rosyjskiego, może stanowić problem.

Mimo tych drobnych wpadek gorąco polecam książkę – dzięki niej można poznać prawdziwe oblicze historii i wielką miłość, a także zakochać się w Kresach. "Czas tęsknoty" to piękna powieść o naszej przeszłości namalowana słowami tęsknotą za ojczyzną.

 

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Między Słowami.

Artykuł powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl.
 



Komentarze