Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Czytaj i płać

Czytaj i płać

2012-03-15 łb

Awantura wokół ACTA uwypukliła przepaść między fiskalną postawą koncernów a niemerkantylnym podejściem szeregowych odbiorców kultury. Dla pierwszych dzieło artystyczne jest tylko kolejną transakcją finansową między wytwórcą a nabywcą. Dla drugich - w pierwszej kolejności wartością poznawczą, należną niejako ze społecznego przydziału. Jak trudno zasypać te podziały, świadczą kuriozalne wyczyny organizacji reprezentujących prawa autorskie. Działających w jakimś amoku, każącym spieniężać kolejne obszary wolnego obiegu kulturowego.

.html
 Biblioteka - miejsce nielegalnego rozpowszechniania treści?/Wikipedia

Belgijska prasa od kilku dni żyje wiadomością o zaskakującej inicjatywie SABAM. To miejscowy odpowiednik polskiego ZAIKS-u, organizacja, która od 1923 roku zrzesza artystów, kompozytorów i wydawców z Belgii. Jej przedstawiciele wysłali do kilku miejscowych bibliotek ofcijalne pismo. Zapowiadają w nim pobieranie opłat za, uwaga, publiczne czytanie bajek dzieciom. Chodzi o darmowe imprezy w bibliotekach, w ramach których wolontariusze, również nieodpłatnie, wprowadzają maluchów w świat dziecięcej literatury.

Polski "Dziennik Internautów" donosząc o krucjacie SABAM, uderza w poważne tony. Idiotycznie roszczenie nabiera bowiem sensu, gdy wczytać się w literę prawa. A to np. w Polsce pozwala na tzw. dozwolony użytek dzieła tylko w wypadku grupy spokrewnionych osób. Czyli panie czytające dzieciom w bibliotekach popełniają u nas przestępstwo? Niekoniecznie, bo biblioteki mają zezwolenie na nieodpłatne użyczanie utworów. Znając inwencję speców od praw autorskich, lepiej nie trzymać się tej wykładni.

Żądania SABAM, jakkolwiek absurdalne, są elementem ogólnego pejzażu kultury zagarnianej przez obsesyjny legalizm. W świecie, gdzie harcerki śpiewające piosenkę przy ognisku łamią prawo (zob. "Wolna kultura" Lessinga), każdy przejaw ekspresji podpada pod paragraf. I to nawet, gdy nie regulują go środki finansowe (np. zerowe materialnie wkład i zysk autora). Na tym tle biblioteki nabierają cech reliktu, który trzeba jak najszybciej dostosować do nowych czasów. A może by tak, pobierać opłaty np. za przeglądanie książek w księgarniach?

  


Komentarze
  • Już nie mam siły czytać tych absurdów...

  • Nie no to już porażka :(:( aahhh szkoda gadać druga rzecz no która jest niestety prawdziwa że niektórzy traktują kulturę "transakcją finansową" ale mam nadzieję że tych drugich jest więcej ;)

  • Szkoda slow.Pazernosc tworcow przechodzi ludzkie pojecie!W Polsce chyba nikt nie wpadnie na podobny pomysl?

  • Przy okazji ACTA był podobny artykuł w rzeczpospolitej tyle,że chodziło o Polskę i o tym,że czytelnicy będą musieli płacić za wypożyczenie książek nie wiedzieli jeszcze gdzie będą trafiać pieniądze czy do autorów (w co wątpię) czy do wydawnictw.Ale na koniec doszli do wniosku,ze w przy i tak niskim czytelnictwie w Polsce nawet najdrobniejsza kwota skutecznie by odstraszyła więc wymyślono,że opłaty przerzuci się na samorządy....Ciekawe ile z tego prawdą i ile wejdzie w życie.

  • Czytaj i płacz.

  • Niedługo zaczną chodzić inspektorzy z wykrywaczami kłamstw i będą sprawdzać ile z dóbr kultury pozostaje nam w pamięci. I oczywiście będą pobierać (nie)stosowne opłaty. Porzućcie wszelką nadzieję... (będzie mnie ktoś ścigał z bloczkem mandatowym za ten cytat? :| )