Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Dancing w stylu PRL

Dancing w stylu PRL

2012-02-11 Nadia

"Dancing" – to słowo kojarzy mi się z sanatoriami, wieczorkami zapoznawczymi i pożegnalnymi oraz zorganizowanymi turnusami, których nie znosiłam jako dziecko. Czy ktoś z Was pamięta jak to było kiedyś, kiedy przez dwa tygodnie zamieszkiwało się w drewnianych domkach, biorąc udział w idiotycznych konkursach organizowanych przez jakiegoś gościa w wybitnie niedopasowanym krawacie, który w dodatku myślał, że jest wybitnie zabawny? A wieczorami te dancingi. Obowiązkowo "Daj mi tę noc" i wodzirej. Takie wesela tylko mniej jedzenia i nie trzeba było kupować nikomu kosmicznie drogiego prezentu. Oczywiście dzieci w sali obok miały swojego wodzireja równie zabawnego jak pan od konkursów i "świetnie się bawiły".

.html
 Nerwowy Dancing, materiały prasowe
Grunt, że rzeczy, których się nie znosiło w dzieciństwie na bazie jakiejś dziwacznej nostalgii powracają po latach i sami wybieramy imprezy w stylu PRL. Np. ja ogromnie się ucieszyłam, że warszawskie Powiększenie organizuje w Tłusty Czwartek imprezę Nerwowy Dancing w stylu PRL. Jakoś trauma po panu w krawacie mi nie przeszkadza, a mało tego będę wielce rozczarowana jak zabraknie wodzireja i głupawych konkursów.

Impreza przewiduje najpierw koncert dwóch zespołów Łagodna Pianka i Nerwowe Wakacje, za którymi może nie szaleję pasjami, ale za to na koniec jest afterparty ze Świstakiem (ktokolwiek to jest), czyli produktem eksportowym sopockiego SPATiFu. Nadmorskie dancingi... szaleństwo. Zatem chyba nawet się skuszę.

Ostatni jakoś coraz więcej jest imprez w klimatach PRL co swoją drogą mnie zastanawia, bo przecież gdyby było tak cudnie wtedy to byśmy dawno już wrócili do octu na półkach, a tak polska natura znów górą: współcześnie trzeba narzekać na wszystko, żeby po 20 latach opowiadać jak to kiedyś było lepiej.





Komentarze