Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Doda obrończynią wolności słowa

Doda obrończynią wolności słowa

2012-06-19 Łukasz Badula

5 tysięcy złotych. Suma, która dla Dody nie stanowi pewnie wielkiego problemu. Ale dla rzeszy jej obrońców już tak. Poniedziałkowy wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie przysporzył bowiem wokalistce nowych fanów. Fanów, których przepełnia troska o swobodę wypowiedzi. Prawomocna kara grzywny dla Dody ma bowiem świadczyć o ograniczeniu wolności słowa. Zanim jednak umieści się celebrytkę na sztandarach, warto ostudzić emocję. 

.html
 Doda jako skazana pozowała już w styczniu dla Newsweeka

Na Facebooku furorę zrobiło zdjęcie z cytatem inkryminowanych słów Dody i zachętą, aby przekazać je dalej. Bo przecież "wszystkich nas nie skażą". W komentarzach istna partyzantka, jakby chodziło nie o celebrytkę, lecz prześladowaną działaczkę polityczną. Można odnieść wrażenie, iż herezja Dody urosła do wymiaru prawdy objawionej. A państwo knebluje wolnomyślicieli. 

W tym miejscu należy przypomnieć, o co toczy się gra. Doda w feralnym wywiadzie powiedziała o Biblii, iż ciężko wierzyć w coś, co spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła. Na wypowiedź zareagowali tropiciel sekt Ryszard Nowak i senator Stanisław Kogut. Tym sposobem doszło do procesu sądowego o obrazę uczuć religijnych. W jego ostatniej instancji, Sąd Okręgowy utrzymał wyrok grzywny. 

Zapis o obrazie uczuć religijnych jest wyjątkowo podatnym na manipulacje fragmentem kodeksu karnego. Można było się o tym przekonać np. podczas kuriozalnego procesu Doroty Nieznalskiej. Z drugiej strony, sam zapis nie jest wymysłem ciemnogrodu. Troska o nieobrażanie czyjegoś wyznania kształtuje najbardziej zaawansowane demokracje. Ze względu na poprawność polityczną, ale też chęć tamowania ekstremizmów, które grożą wojną światopoglądową. 

Wypowiedź Dody była tyleż ekstremalna, co absurdalna, by nie powiedzieć, głupia. W świecie, gdzie obowiązuje syndrom oblężonej twierdzy, nikt tego jednak głośno nie powie. Dla ortodoksów, którym wiara myli się z obrażaniem się na rzeczywistość, Doda jest co najmniej apologetką satanizmu. Dla wolnomyślicieli - prześladowaną przez "katoli" bohaterką. Te role zostały rozpisane na długo przed decyzją Sądu Okręgowego. 

Źle się dzieje, kiedy ignorancja stroi się w łaszki postępowych idei, a inni doprawiają jej diabelskie rogi. Cały zamęt jest w istocie wielkim zwycięstwem medialnej strategii Dody. Osoby, która wydaje się żyć z rozgłosu, a nie piosenek. Walczące ze sobą frakcje w portalach społecznościowych to dla niej doskonała reklama. Jeśli wierzyć doniesieniom medialnym, próbowała zresztą bagatelizować swe słowa podczas procesu. Podobno chodziło jej o "wino mszalne" i ziółka lecznicze. Takiej interpretacji nie przyjmują do wiadomości jej nowi obrońcy. Dla nich Biblia to dzieło stworzone na haju. Tak oto zwolennicy kultury zasilanej halucynogenami, krytykują Pismo Święte za jego... psychodeliczny rodowód. 

Czy Sąd Okręgowy nie zagolopował się jednak z grzywną? Hipotetycznie można wyobrazić sobie sytuację karania Kowalskiego za słowa "Maryja nie zawsze dziewica". Niemniej istotny wydaje się kontekst osoby, wypowiadającej obraźliwe słowa. Doda jako osoba medialna, traktując z buta Biblię i jej wyznawców (nie tylko katolików przecież) dokonuje pewnej publicznej manifestacji. Wywiad to jedna z części jej autokreacji, czerpiącej profity m.in. z wyśmiewania czegoś, co dla wielu ludzi jest święte. To zresztą mechanizm coraz chętniej wykorzystywany przez kulturę masową. Sąd Okręgowy mógł zatem uznać słowa wokalistki za rzeczywistą obrazę. Tylko po co od razu żądać finansowego zadośćuczynienia? W ten sposób nadmuchuje się balon hipokryzji (ja obrażam, innym innym nie wolno), tworzy sztuczne podziały i karmi trolli, którzy tylko czekają na sygnał do ataku.  

 


Komentarze
  • Kolejny raz mamy dobitny przyklad na to,ze glupota nie boli-a aby zyskac zainteresowanie trzeba powiedziec cos kontrowersyjnego. Wszystkim obroncom tej "wokalistki" mam propozycje-jedzcie z wasza idolka np. do Arabii Saudyjskiej i tam korzystajac z dobrodziejstw wolnosci slowa wygadujcie swoje brednie nie o Biblii,ale o Koranie! Wtedy wykazecie sie prawdziwa odwaga!

  • Doda, dno muzyczne stara się zszokować publikę... ale niestety coraz ciszej o niej. Został tylko facebook i jakieś bzdurne wpisy. Po co pisać o kimś takim? No właśnie, ja też nie wiem po co.

  • Ciekawe. Autor artykułu pisze "..sam zapis nie jest wymysłem ciemnogrodu. Troska o nieobrażanie czyjegoś wyznania kształtuje najbardziej zaawansowane demokracje. Ze względu na poprawność polityczną, ale też chęć tamowania ekstremizmów, które grożą wojną światopoglądową." Czyli nie chodzi o to, że rzeczywiście można mieć "uczucia religijne" i, że to może być sprawa wartościować i warta ochrony ale trzeba było w kodeksach dać tego rodzaju artykuł, żeby się odczepili, i dlatego, że tak jest w "zaawansowanych demokracjach" ( te polskie kompleksiki..) Tak dla politycznej poprawności. Oto "tolerancja" dzisiejszych czasów. Cóż, Doda wie doskonale kogo można obrazić, żeby "zapunktować" a kto jest dziś nietykalny. I nie trzeba jechać do Arabii Saudyjskiej..

  • Szanowny (-a) Mom, nie wiem, jak jest z legislaturą w państwach zachodnich, zapewne takiego zapisu jak u nas tam nie ma, jest natomiast polityczna poprawność, która stara się nie doprowadzać do wojenek religijnych, nie sądzę, aby zapis o uczuciach religijnych wynikał z naśladownictwa Zachodu, ale nie jest też tak, że dbanie o poszanowanie wiary (przede wszystkim mniejszości) cechuje ciemnogród, jak chcieliby obrońcy Dody.

  • No skoro nie wiesz redakcjo, to i nie pisz, stara szkolna zasada. Trochę po prostu mnie razi automatyczne łączenie kwestii ochrony prawnej uczuć religijnych z ciemnogrodem, jakby pisząc o tej ochronie trzeba było się z czegoś tłumaczyć. Czasem można odnieść wrażenie (wrażenie, ulotna sprawa..) po lekturze podobnych publikacji, że gdyby nie legislatura "w państwach zachodnich" które są u nas dla wielu jak świecąca gwiazda na firmamencie, to redakcje by się tu z jakimiś ciemnogrodzkimi uczuciami nie obcyndalały, tylko szczerze i zgodnie ze swymi wewnętrznymi przekonaniami pisały co o rzeczonych uczuciach sądzą..

    • @Wojtek, kłania się czytanie ze zrozumieniem, ochrona prawna uczuć religijnych jest notorycznie podważana jako przejaw ciemnogrodu właśnie, w tekście zwracam natomiast uwagę, że niekoniecznie, bo dbałość o "interesy" grup religijnych cechuje najbardziej zlaicyzowane kraje, tekst nie dotyczy zresztą spraw ideologicznych, ale zakłamania debaty publicznej, wykorzystywanego w celach autokreacyjnych np. przez gwiazdy pop pokroju Dody, apeluję o niewyrywanie zdań z kontekstu i rozmowę o kulturowym, a nie religijnym aspekcie całej sprawy, pozdrawiam

  • I nawet na takim portalu jak Kulturaonline Doda osi�gnela to co chce... jak zwykle... Jest na jezykach. I nawet redakcja sie zaangazowala. :-/

  • Chyba nie ma nikogo kto nie zna Dody i jej sposobu bycia, wypowiedzi itp. ja w tej akcji na Facebooku nie uczestniczyłam i raczej nie zamierzam uważam są inne sposoby :).