Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Edison i początki kina

Edison i początki kina

2014-02-18 Przemysław Barwik
Nieposkromiony głód Edisona dotyczył również raczkującego przemysłu filmowego. Do dziś trwają dyskusje, jak wielki miał wpływ na rozwój kina.
 
.html
 Edison ze "swoim" fonografem/Wikipedia
Tomasz Edison był jednym z najlepszych przykładów amerykańskiego przedsiębiorcy. Również w gorszym tego słowa znaczeniu. Bywał bowiem zimny, brutalny i całkowicie skupiony na rozwoju swojej firmy. Jego zatargi o patenty stały się legendarne. Dążenie do nowych wynalazków mogło przewyższać umiejętności, ale nie zasoby i determinację. Zdarzało mu się naginać do tego maniery, a czasami też literę prawa. Jego zatargi z Nikolajem Teslą przeszły do historii. Pamiętny "Prestiż" Christophera Nolana ukazuję zresztą rąbek owej "przedsiębiorczości". W filmie osiłki od Edisona demolują wystawę Tesli (fantastyczna rola Davida Bowie).  
 
Nieposkromiony głód Edisona dotyczył również raczkującego przemysłu filmowego. Do dziś trwają dyskusje, jak wielki miał wpływ na rozwój kina. Jego kinematograf (choć są wątpliwości co do autorstwa wynalazku) był niezastąpiony. To dzięki niemu wszystko się zaczęło. Już u zarania kinematografu, można było oglądać minutowe kompilacje, będące zalążkiem późniejszego systemu Wielkich Studiów. Tyle, że na początku liczyło się tylko jedno studio. Studio Edison.
 
To ono wyprodukowało w 1903 roku pierwszy film sensacyjny: "The Great Train Robbery", a potem pierwsze ekranizacje literatury ("Frankenstein" i "Alicja w Krainie Czarów" 1910), czy nawet pierwszy serial "What Happened to Mary" (1912). Sam Edison niewiele chyba interesował się treścią dzieł. Zmysł przedsiębiorcy podpowiadał mu, co robić dalej. 
 
Za przykład owej intuicji może posłużyć rewolucyjna ekranizacja "Frankensteina" Mary Shelley. Film trwa tylko 13 minut, ale stanowi skondensowaną, zmodyfikowaną historię powstania Monstrum Dr Frankensteina. Z klasyczną muzyką i jednymi z najciekawszych efektów specjalnych tamtych czasów. O dziwo, Szalony Doktor nie musi buszować po cmentarzu. Wystarczy tylko sypnąć magicznym proszkiem, by powstało jedno z oryginalniejszych monstrów tej serii. Film ma ponad 100 lat i status zabytku młodej X muzy. Do niedawna uznawano go za zniszczony lub zaginiony. Obecnie dzięki m.in. YouTube jest szeroko dostępny. 
 
 Zobacz film
 
 
Na początku XX wieku Studio Edisona nie miało godnego przeciwnika w Nowym Yorku. Ich filmy dysponowały najlepszymi budżetami i najmocniejszą reklamą. Na wschodnim wybrzeżu de facto nie było miejsca na inne interesy. Historycy kina do dziś spekulują, że monopolizm Edisona mógł zniszczyć raczkujący biznes albo chociaż opóźnić jego rozwój. Na pewno działalność jego studia (zaborcze praktyki i intensywność wynalazcza) zmusiła producentów do wyjazdu na zachód, do Los Angeles. Tam, gdzie ziemia dla przedsiębiorców była tania i było jej dużo. Zanuck, Meyer, Warner czy Selznick, woleli całkowicie zmienić rewir działania niż mieć do czynienia z Edisonem. Tylko z dala od Edisona ich imperia miały szansę rozkwitnąć.
 
Po kilku latach nikt już nie pamiętał początków przemysłu w Nowym Jorku. To Los Angeles stał się źródłem Amerykańskiego Snu. Snu, który zapewne śnił i Edison śnił. A jednak wygrali wielcy z Hollywood. Edison Studios zamknięto w 1918 roku.
 
Ostatnim elementem wpływu wynalazcy, wydaje się zachowana wśród szefów studio Warner, MGM czy 20th Century Fox zdolność do zimnej kalkulacji i wykorzystywania ludzi. Coś, co cechowało Edisona. W ciągu  następnych dekad, szefowie hollywoodzkich studiów będą nierzadko tak samo, jeśli nie bardziej zdeterminowani. Kontrolując nie tylko przekaz, ale nawet ubiór, małżeństwa oraz marzenia swoich pracowników i widzów.
 
Tekst powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl. Więcej artykułów początkujących dziennikarzy na redakcyjnym blogu tutaj.
 


KULTURA ONLINE W TEMACIE:
 

TeslaBohater w iście romantycznym stylu, sam przeciw wszystkim, inspirował kulturę już za życia. Już w 1901 roku, czyli okresie, gdy święcił jeszcze triumfy, wybitny brytyjski prozaik science fiction Herbert George Wells umieścił go w powieści "Pierwsi ludzie na Księżycu" - więcej tutaj.

 



 





Komentarze
  • Zachowanie szefow:Warnera, MGM,czy 20th Century Fox,mozna skomentowac tylko w jeden sposob-nauka nie poszla w las.A bezwzglednosci Edisona nie nalezy sie dziwic-zwlaszcza w dzisiejszych czasach.