Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Ewangelia według Britney

Ewangelia według Britney

2013-11-04 jar

O życiu Jezusa Chrystusa już od dawna możemy dowiedzieć się z innych źródeł niż biblijne ewangelie. Powstały na ten temat dziesiątki filmów (by wspomnieć choćby głośną "Pasję" Mela Gibsona), książek czy komiksów. Na scenę musicalową historię Nazarejczyka przeniósł Andrew Lloyd Webber w swoim kultowym już "Jesus Christ Superstar". Brytyjczykowi rośnie jednak konkurencja o bardzo nietuzinkowej wyobraźni. W Nowym Jorku trwają prace nad nowym musicalem o życiu Chrystusa. Tym razem za materiał muzyczny posłużą... piosenki Britney Spears.

Britney Spears.html
Britney Spears/mat. pras.

Głupota? Bluźnierstwo? A może intrygujący koncept? "Spears: Ewangelia według Britney" opowie żywot Jezusa za pośrednictwem największych przebojów księżniczki pop. Ze sceny będzie można więc usłyszeć m.in. "Stronger", "Crazy", "Lucky" czy "(Hit Me) Baby One More Time". Ten ostatni numer towarzyszyć ma scenie pasji. Twórcy wydobyli bowiem drugie dno ze słów "Moja samotność mnie zabija, ale muszę wyznać: wciąż wierzę". Zakrawa na kiepską drwinę? Niekoniecznie – twórcy przekonują, że pomysł zderzenia Ewangelii z dorobkiem Britney Spears nie jest tak nietrafiony, jak na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać.

- To słowa Britney i obrazy Jezusa Chrystusa. Jednak Britney Spears, którą widzicie, nie jest Britney Spears, pamiętajcie o tym. A Chrystus, którego oglądacie, nie jest Chrystusem. To tylko objawienia, wizje zniekształcone przez media, słowa fanów, przyjaciół, wrogów, kłamców. Kłamstwem jest wierzyć, że sława i pieniądze dają szczęście, że wszystkie "śmierci" nagrodzone są zmartwychwstaniem. Mam nadzieję, że nasz projekt pokaże wam prawdę dzięki mocy słuchania i przebaczenia – pisze dość eigmatycznie Pat Blute, pomysłodawca projektu.

Spears: Ewangelia według Britney.html
Logo "Spears: Ewangelia według Britney"/za: spearsthemusical.com

Opowiadanie życia Chrystusa poprzez kolejne kiczowate przeboje wykreowanej przez medialne korporacje gwiazdki wygląda na słaby żart. Warto jednak przypomnieć, jakie kontrowersje budził "Jesus Christ Superstar", który w latach 60. przedstawił Jezusa i jego apostołów jako hipisów. Być może więc każda generacja potrzebuje własnej, dostosowanej do pokoleniowego doświadczenia wersji męki i zmartwychwstania? Na to zapewne liczy Blute, który swoją wypowiedź podsumowuje: "Spears" to wyjątkowy rodzaj teatralnego doświadczenia. To dzieło, które opowiada o dzisiejszych 20-latkach i ich lęku przed życiem w społeczeństwie, które oferuje tysiące opinii, ale bardzo mało konkretów. Na pewno spodoba się osobom religijnym, bo opowiada ważną historię, używając popkulturowych wątków w nie obraźliwy sposób.

Na marginesie warto dodać, że wykorzystane w tytule musicalu nazwisko Spears oznacza także "włócznie", co prawdopodobnie także stało się inspiracją dla twórców. Na ile zestawienie Chrystusa z popem dla nastolatków zda egzamin, będzie można przekonać się już 7 listopada. Wtedy bowiem w Nowym Jorku zaprezentowany zostanie fragment powstającego przedstawienia. Pozostaje mieć nadzieję, że dla widzów nie okaże się ono męką Pańską...



Komentarze
  • Mocno po bandzie, ale będzie głośno. Spearsówna to już zamierzchłe czasy, minął okres poszukiwania jej plakatów w "Bravo", jak i puszczania na dyskotekach jej kawałków. Co innego jednak "Jesus Christ Superstar", a co innego mieszanie religii ze słabym popem. Kontrowersja najniższych lotów.

  • Szczerze mówiąc - jest to chyba największa bzdura show biznesu o jakiej słyszałam. "Spears: Ewangelia według Britney": po prostu szkoda słów, zastanawiam się, co w ogóle skłoniło Britney do takiego pojechania po bandzie? A już najlepsze jest skojarzenie nazwiska z włócznią w celu nadania sensu temu wszystkiemu, żenada...

  • There is no biznes like show biznes....Britney i Ewangelia :" określenie jazda po bandzie" trafia w punkt! Ale ktoś to pewnie kupi, czyli przyjdzie na spektakl, bo piosenki są znane. A że może być głupio? Prymitywnie? Trywialnie? There is no biznes like show biznes.

  • Myślę, że spektakl spotka się z ogromnym zainteresowaniem. Pewnie wiele osób wybierze się chociażby z ciekawości, a niekoniecznie z miłości do Britney. Ciekawe jak te piosenki w ogóle dopasować do Ewangelii?

  • Nie przypuszcam,aby to "dzielo" choc w niewielkim stopniu dorownalo "Jesus Christ Superstar".Zreszta nie chodzi tu przeciez 0 wartosci artystyczne,ale o troche reklamy.Az dziwne,ze nie decyduja sie na wlasna interpretacje Koranu.To dopiero bylby rozglos.