Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Festiwal DaDaDa: Dimitrij Krymow

Festiwal DaDaDa: Dimitrij Krymow

2013-04-06 nadia

Podczas majowego Festiwalu "DaDaDa" Warszawę odwiedzą najlepsi reżyserzy z Rosji. My zaś na naszym blogu przybliżymy Wam do tego czasu ich sylwetki oraz przedstawienia, które będzie można zobaczyć już wkrótce na stołecznych scenach. Do tej pory mogliście zapoznać się z sylwetką Lwa Dodina, Pawła Priażki, Dimitrija Wołkostriełowa oraz Marata Gacałowa.

.html
Scena z przedstawienia "Gorki - 10", reżyseria: Dmitrij Krymow, Teatr Szkoła Sztuki Dramatycznej i Laboratorium D. Krymowa, Moskwa

Dziś kolej na Dimitrija Krymowa. Reżysera, który teatrem jest naznaczony rodzinnie jako syn reżysera Anatolija Efrosa i krytyczki teatralnej Natalii Krymowej. Podczas warszawskiego festiwalu zaprezentuje spektakl "Gorki-10", który powstał jako laboratoryjny eksperyment.

Krymow czerpiąc z jednej strony z osiągnięć awangardy rosyjskiej i idei pracy w studiach nie boi się sięgać także po socrealizm. Tworzy tym samym wybuchową mieszankę stanowiącą współczesny komiks teatralny.

"Gorki-10" ma rozprawiać się z historią najnowszą, zrywając ze ścian wielkie obrazy pozostawione nam przez socrealizm, wykorzystując m.in. muzykę L. van Beethovena, E. Rozenfelda, M. Blantera, a także fragmenty sztuk N. Pogodina "Kremlowskie kuranty", A. Puszkina "Borys Godunow", W. Rozowa "W poszukiwaniu radości", W. Wiszniewskiego "Optymistyczna tragedia" oraz fragmenty powieści B. Wasiliewa "Tak tu cicho o zmierzchu".

Krymow o "Gorki-10":

Chcę wyreżyserować taką sztukę, żeby długo nie można było niczego zrozumieć, ale żeby było bardzo ciekawie. Długo nie można niczego zrozumieć. Ale jest ciekawie. A potem, mimo, iż nadal byłoby ciekawie, wszystko stałoby się zrozumiałe.
I bardzo chciałbym w końcówkę wstawić jedną scenę z "Optymistycznej tragedii" W. Wiszniewskiego, dokładnie tę, kiedy staruszce niby skradziono portfel, ale potem ona go jednak znajduje.

I żeby był antrakt i kurtyna. I kanapki z kiełbasą w czasie antraktu. I drzwi naklejone na tiul. I duży stół zastawiony filiżankami. Żeby była zgoda i pokój. I żeby było dużo strzelaniny z różnej broni i dużo krwi.

Prasa rosyjska o "Gorki-10" (gazeta "Kommersant"):

Nowe przedstawienie Pracowni Dmitrija Krymowa przypomina dziecięcą zabawę, w której każdy z uczestników rysuje jakąś część ciała, a ponieważ za każdym razem kartka jest zaginana, następny gracz nie wie, co narysował jego poprzednik. W efekcie wychodzi portret jakiegoś niezwykłego stworzenia, który wywołuje wesoły, wszechogarniający śmiech.

Przywołująca na myśl przedstawienia francuskich marionetek, urocza i huczna teatralność Krymowa w "Gorkach-10" sięga zenitu. Zabici zostają bohaterowie najsłynniejszych kreskówek, którzy pojawiają się niewiadomo skąd niezadługo przed całym zajściem. Można by tu sparafrazować Daniiła Charmsa: "teatr zamknięty, zostaliśmy wszyscy zabici". Jednakże właśnie taki teatr potrafi jeszcze czarować i oszałamiać swoją swobodą.



Komentarze
  • "Chcę wyreżyserować taką sztukę, żeby długo nie można było niczego zrozumieć, ale żeby było bardzo ciekawie".A ja bym wolal,zeby sztuki byly ciekaw,ale rowniez zrozumiale od samego poczatku. ;)