Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Forsyth: Ręka wciąż na pulsie?

Forsyth: Ręka wciąż na pulsie?

2014-01-27 Piotr Gajdowski

Frederick Forsyth znów proponuje książkę inspirowaną działaniami międzynarodowej siatki dżihadystów. "Czarna lista" opowiada o akcji służb specjalnych kilku krajów, skierowanym przeciwko islamskim fanatykom.

.html
 

Słynący z drobiazgowego researchu brytyjski "mistrz politycznego thrillera" – jak lubią o nim pisać wydawcy - Frederick Forsyth znów proponuje książkę inspirowaną działaniami międzynarodowej siatki dżihadystów. "Czarna lista", podobnie jak wydany w 2006 roku "Afgańczyk”, opowiada o wspólnym przedsięwzięciu służb specjalnych kilku krajów skierowanym przeciwko islamskim fanatykom.

W oryginale powieść ukazała się w zeszłym roku. Autor osadził jednak akcję w roku 2014. Można więc "Czarną listę” potraktować jak zbiór prognoz 75-letniego pisarza na temat najbliższej przyszłości. Choć wydaje się, że niedawne wydarzenia (afera Snowdena, styczniowa konferencja prezydenta Obamy, potwierdzającego inwigilację ze strony NSA), diagnozy Brytyjczyka trochę podważają.

Tytułowa "czarna lista" to tajny spis ludzi stanowiących wyjątkowe zagrożenie dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Dostęp do niej ma tylko kilka osób w Waszyngtonie, w tym prezydent, który ostatecznie decyduje o jej kształcie. Na takiej właśnie liście miał się znaleźć Anwar al-Awlaki, urodzony w USA organizator wielu zamachów, który schronił się w Jemenie i został liderem Al-Kaidy na całym Półwyspie Arabskim. Terrorysta został zabity dwa lata temu w ataku bezzałogowych dronów w ramach tzw. selektywnej eliminacji (na podobnej zasadzie co Osama bin Laden, którego amerykańscy komandosi dopadli w Pakistanie). To na Al-Awlakim wzorował się Forsyth, portretując fikcyjnego Kaznodzieję, której likwidacją mają zająć się służby specjalne. Obu łączy nienaganna angielszczyzna i ogromna charyzma. Inspirująca miliony internautów do wstąpienia w szeregi szahidów, którzy oddają życie w "świętej sprawie islamu”.

Zawiązaniem akcji jest powtarzający się scenariusz zdarzeń. Oto miasteczko na amerykańskiej lub brytyjskiej prowincji mrozi wieść o zabójstwie kogoś znaczącego w lokalnej społeczności. To może być senator, szef policji, miejscowy polityk. Mordercą jest zawsze młody mężczyzna ubrany w diszdasz (czyli długą koszulę noszoną przez muzułmanów) – i czeka na własną śmierć, nie uciekając z miejsca zbrodni. Czasem zabija się sam. Przeszukanie mieszkań zabójców we wszystkich przypadkach przynosi ten sam efekt – dyski ich komputerów pełne są nagrań anonimowego Kaznodziei, który pozbawionym obcego akcentu angielskim nawołuje do poświęcenia życia w walce z szatanem.

Tajemniczy mężczyzna staje się obiektem zainteresowania służb. Gdy okazuje się, że swoim wpływem obejmuje miliony potencjalnych zamachowców, zapada decyzja o likwidacji. Problem w tym, że nikt nie zna jego tożsamości, a najwybitniejsi informatycy nie są w stanie ustalić miejsca jego pobytu. Do akcji wkracza więc znawca islamu i były oficer Korpusu Piechoty Morskiej, płynnie posługujący się arabskim – Tropiciel. Niedługo później w jednym z zamachów ginie przypadkiem jego ojciec, emerytowany generał, akurat grający w golfa z pewnym senatorem. Od tej pory likwidacja Kaznodziei staje się sprawą osobistą Tropiciela.

Można narzekać na ten zbyt filmowy, obliczony na łatwy efekt dramaturgiczny chwyt. Poza drobnymi mieliznami, Forsyth trzyma jednak wysoki poziom doświadczonego rzemieślnika. "Czarna lista", jak na dobry thriller przystało, pozostawia czytelnika w napięciu do samego końca, nie pozwalając zgadnąć, jaki będzie finał.

Problem tkwi natomiast w ogólnym nastawieniu pisarza. Forsyth pozostaje bowiem niepoprawnym optymistą. Nadal wierzącym, że służby specjalne chętnie współpracują ze sobą dla dobra zachodniej cywilizacji (oczywiście przy zachowaniu odrębności interesów), a przywódcy Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii kontrolują ich działania, zachowując prawo ostatecznej decyzji. Jeśli Obama mówił prawdę, przyznając się do niewiedzy w sprawie podsłuchu u kanclerz Merkel, autor "Czarnej listy" powinien zrewidować swoje spojrzenie na świat.

Książka "Czarna lista" ukazała się nakładem wydawnictwa Albatros.

Tekst powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl. Więcej relacji, recenzji i felietonów początkujących dziennikarzy na naszym redakcyjnym blogu tutaj. 



Komentarze
  • Zdecydowanie najbardziej rozreklamowana przez media kulturalne książka. Twórczość samego Forsytha jest z pewnością godna uwagi, uskutecznia kawał dobrego pisarstwa! Śmiało można go polecić i liczę na to, że "Czarna Lista" będzie na równie dobrym poziomie.

  • Abstrahujac od samej powiesci,to autor chyba zapomnial,ze po jakims czasie okazalo sie,ze nie tylko USA i Wielka Brytania podsluchuja innych przywodcow.A Obama o nich nie wiedzial,tak jak nasi owczesni rzadzacy o wiezieniu w Kiejkutach. :)