Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Hołek pisarzem

Hołek pisarzem

2013-05-18 nadia

W ostatnich latach obserwujemy na rynku wydawniczym pewną ciekawą tendencję. Oprócz milionów poradników (od pielęgnacji kotów przez kursy gotowania po porady jak żyć) notujemy istny wysyp książek ludzi znanych. Nagle pisarzami stali się aktorzy (zarówno lepsi jak i ci gorsi), muzycy oraz bliżej nie zidentyfikowani celebryci.

.html
"Jazda z Hołkiem. ABC dobrego kierowcy" / wyd. G + J

Od dawna wiadomo, że żeby wydać książkę w dobrym wydawnictwie, które nie tylko za nią zapłaci, ale też zrobi odpowiednią promocję trzeba mieć nazwisko i pewne już doświadczenie, albo mieć po prostu dużo szczęścia i trafić wyjątkowo w jakieś zapotrzebowanie. Ja już tego nie pamiętam, ale podobno (mówili mi starsi znajomi), kiedyś wystarczyło mieć talent, być pracowitym i zdeterminowanym, a wydawnictwo po kilku odmowach (lub od ręki, jeśli było się geniuszem) wydawało tekst. W tych zamierzchłych czasach pisali oczywiście pisarze vel literaci. Oczywiście czasami jedni mieli problemy z publikacją ze względów politycznych, inni rozpijali się i tracili dar (lub go pogłębiali). To jednak, że pisanie jest sztuką i zawodem jednocześnie, było jakoś jasne dla wszystkich.

Następnie pojawiła się moda na to, żeby wydawać książki znanych ludzi. Po erze Big Brothera już nie starczają czytelnikom biografie, chcą wiedzieć wszystko z pierwszej ręki, więc wielcy i znani zaczęli się obnażać. Potem trend przeniósł się z wielkich i znanych na tych, którzy grają w serialach. Wtedy to dopiero okazało się, że taki serialowy aktor ma ukryte talenty lub aspiracje nie daj boże. Posypały się przewodniki po świecie pisane przez celebrytów, książki kucharskie pisane przez aktorów czy wręcz religijne eseje dziennikarzy, którzy nagle poczuli powołanie, żeby nawrócić społeczeństwo. Dołączyły do tego wyznania byłych żon, a ostatecznie thrillery erotyczne wątpliwej jakości, ale z nazwiskami z prasy.

Koniec końców to co najlepiej kupić teraz na prezent to poradnik jak opróżnić kuwetę pisany przez kogoś kto oprócz znanego nazwiska ma przypadkiem kota (i pewnie gosposię, która opróżnia tę kuwetę). Ta nowa gildia pisarzy ma także aspiracje do miana specjalistów. Na szczęście nie wszystkie te pozycje mają równie żenujący poziom i czasem można znaleźć coś naprawdę ciekawego. Co poważniejsi aktorzy piszą jednak o aktorstwie, dziennikarze z działów zagranicznych piszą o tym na czym rzeczywiście się znają i wychodzą z tego ciekawe reportaże, a muzycy i krytycy piszą też o tym w czym się specjalizują, czasem ukazując to na tle, które się lepiej sprzeda (np. przewodniki śladami muzyki, kina etc.).

Przykładem kolejnego „pisarstwa” są sportowcy. Ostatnio wyszła druga już książka Krzysztofa Hołowczyca. Niewątpliwie może ona być ciekawa dla kierowców i miłośników samochodów, chociaż jest to wielce wątpliwe czy jej zawartości nie zawierają już magazyny motoryzacyjne i same wywiady udzielane w międzyczasie. Swoją drogą to sama książka ma formę wywiadu przeprowadzanego przez Ireneusza Iwańskiego, jednak to nie przeprowadzający wywiad jest jej autorem (dopisano go małym drukiem jako współautora), a ten kto odpowiada na pytania, choć znając życie to jednak pytający, mówiąc kolokwialnie, odwalił brudną robotę spisywania rozmowy i redagowania tekstu. W "Jazda z Hołkiem. ABC dobrego kierowcy" Hołek prezentuje rady jak być dobrym kierowcą, czyli de facto jak nie spowodować wypadku. Może się mylę, ale mamy już kodeks drogowy, którego jeśli przestrzegaliby kierowcy, byłoby na pewno mniej wypadków. Czy nie z większym pożytkiem byłoby gdyby autor jednak zaangażował się w konkretne działania np. akcje mające na celu skłonienie kierowców zwyczajnie do przestrzegania przepisów obowiązujących na drogach, czy musiał koniecznie zostać na tę okoliczność pisarzem? Marketingowo pewnie musiał. Zatem następne co zapewne zobaczymy na półkach księgarni to książka autorstwa Małysza.



Komentarze
  • Adama Małysza to jeszcze ! Ale co to będzie jak swoją książkę wyda Piotr Żyła !!! :) A tak całkiem serio, absolutnie nic nie wnoszą w życie takie książki. Na dworcowym stoisku z książkami "powieść" Majewskiego za 10złotych.

  • Już sam tytuł książki zapowiada mega nudę. już słyszę charakterystyczny mentorski ton europosła Hołowczyca. Poprzednia książka Piekło Dakaru miała o wiele większy potencjał, niestety z recenzji wynika, że skończyło się na opisie etapów rajdu. szkoda.

  • Pare groszy do kieszeni za te ksiazke wpadnie i to jest glowna przyczyna jej powstania. Ale szkoda,ze Krzysztof Holowczyc zamiast skupic sie bardziej na swych startach,w ostatnich latach poszedl w "gwiazdorzenie" w mediach.

  • Teraz pisanie książek wśród gwiazd show biznesu jest bardzo popularne i teraz tego w księgarniach jest na prawdę bardzo dużo ja nie sięgam po takie książki mam swoich ulubionych autorów.