Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Homoseksualne oblicze PRL-owskiej prozy

Homoseksualne oblicze PRL-owskiej prozy

2014-03-15 Karolina Drążkowska

Epoka PRL-u nie sprzyjała literaturze homoseksualnej. Nie oznacza to jednak, że powieści tego typu w ogóle wtedy nie powstawały.

.html
Gorące uczynki jako e-book/Queermedia

Znane są nam książki Michała Witkowskiego, Marcina Szczygielskiego czy Bartosza Żurawieckiego. Ale powieści poruszające tematykę homoseksualizmu, powstawały także dużo wcześniej. I nie mam tu bynajmniej na myśli zawoalowanych wątków obecnych w dziełach Witolda Gombrowicza czy Mirona Białoszewskiego.

Epoka PRL-u, w której jeszcze homoseksualizm uznawano jako chorobę psychiczną czy zboczenie, z pewnością nie sprzyjała pisarstwu na wyżej wymieniony temat. Nie oznacza to jednak, że takie powieści nie powstawały. Wówczas ocenzurowane i skazane przez władze na literacki niebyt - dziś mogą już funkcjonować w szerokim czytelniczym obiegu.

.html
 Zbrodnie Nasierowskiego/Ha.art

Jedną z takich publikacji są "Gorące uczynki" (1988) Witolda Jabłońskiego. Powieść wydana zaledwie kilka miesięcy po zakończeniu Akcji Hiacynt (czyli  zbieraniu przez MO materiałów o polskich gejach m.in. w celu późniejszego szantażu), wywołała wówczas poruszenie. Przedstawia ona życie środowiska artystycznego, które nie ma żadnych zasad moralnych. Bohaterowie żyją w miłosnym trójkącie, otwarcie czerpiąc przyjemność z aktów seksualnych. Dawid, Irys i Irena dzielą razem łóżko, nie wstydząc się swojej seksualności. Książka jest na tyle otwarta i współczesna, że czytając ją (a nie znając daty wydania), można by pomyśleć,  iż była pisana w XXI wieku.

W podobnej konwencji była napisana powieść zwana epopeją gejowsko-więzienną – "Zbrodnia i…" (1988) Jerzego Nasierowskiego. Dzieło, jakby się mogło wydawać – podkoloryzowane, w rzeczywistości jest prozą z wątkiem autobiograficznym. Autor przedstawia tu relacje między inteligentem a bandytami oraz władzą więzienną. Nie brakuje wulgaryzmów, scen pełnych przemocy czy nie mniej brutalnego seksu. Książka ukazuje jednak prawdziwe relacje między homoseksualistami a władzami PRL-u.

.html
 Zatoka Ostów/Latarnik

Wśród PRL-owskiej literatury homoseksualnej, pojawiła się nawet (nie)typowa powieść miłosna, momentami przypominającą nawet typowy romans. Mowa o książce "Zatoce ostów" Tadeusza Olszewkiego. Żonaty Piotr, próbując ratować swój związek z Ewą… zakochuje się w Angliku, Jeff’ie. Mężczyźni robią wszystko, by być blisko siebie, w międzyczasie napotykają na swej drodze wiele przeszkód, które jednak udaje im się pokonać. Oprócz jednej, ostatniej, socjalistycznej, z którą nawet nie mogą walczyć.

.html
 Rudolf/Ha.art

Opowieść o żołnierzu Wermachtu w epoce schyłkowego PRL-u? To brzmi niedorzecznie, ale taką książkę napisał słynny Marian Pankowski. Tytułowy bohater "Rudolfa" (1988), na kartach powieści zwierza się swojemu przyjacielowi Thomasowi. Żeby nie brakowało skrajności, Thomas jest Polakiem na emigracji i byłym więźniem obozu koncentracyjnego.

.html
 W ptaszarni/Czytelnik

Na koniec kilka słów na temat książki odbiegającej otwartością od pozostałych. W powieści "W ptaszarni" (1989) Grzegorz Musiał kreuje sylwetkę głównego bohatera jako człowieka pełnego lęku i chorobliwego strachu. Jakub jest transwestytą i gejem, sam akceptuje swoją seksualność, spotyka się z mężczyznami. Lecz sceny z jego ówczesnego życia, przeplatają się ze smutnymi wspomnieniami z dzieciństwa i lat młodości. Wątek przemyśleń głównego bohatera jest często obecny w powieści, gdyż właśnie te wydarzenia odcisnęły pewne piętno na jego psychice. Pomimo zaakceptowania swojego homoseksualizmu wciąż wspomina najbliższą rodzinę, która nigdy go nie zrozumiała, znęcając się nad nim psychicznie i fizycznie.

Czy więc u schyłku PRL-u istniały gender, queer i literatura LGBT? Pomimo swoistego rygoru, Akcji Hiacynt czy tzw. różowych kartotek, pojawiały się powieści bezpośrednio nawiązujące do tematyki homoerotycznej. Z przyczyn politycznych takich książek było niewiele. Można jednak stwierdzić, że dzisiaj mogą one ujrzeć światło dzienne bez cienia wstydu, rzucanego kiedyś ze strony ówczesnej obyczajowości.

Tekst powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl. Więcej artykułów początkujących dziennikarzy na redakcyjnym blogu tutaj           







Komentarze
  • Bo te książki nie tylko nie były poprawne politycznie, ale i poruszały tematy tabu. Problem gejów i lesbijek oficjalnie nie istniał w PRL-u. A teraz cenzury nie ma, więc te książki mają okazję wyjść z cienia szuflady i zobaczyć światło dzienne.

  • Czytałam tylko "Lubiewo" Witkowskiego. To trudne tematy, bo przez tzw. większość nie chciane, a to owa większość decyduje prawie o wszystkim (tak jej się zdaje, że ma niepisane prawo). Fajnie, że poruszyłaś ten temat. Czas odczarować trudne sprawy i mówić, pisać o wszystkim.

  • Patrzac na daty wydania omawianych ksiazek widac,ze ukazaly sie one u schylku PRL-u,kiedy cenzura byla mocno juz poluzowana.Milosnicy takiej tematyki dostali do reki calkiem niezla sciagawke.

  • To prawda. Kiedyś problem homoseksualizmu był tematem tabu. Teraz nie ma żadnych ograniczeń. Można pisać o czym się chce. Podejrzewam, że nie sięgnęłabym po tego typu książkę. Nie chodzi o żadne uprzedzenia. Temat ten po prostu dla mnie nie jest ciekawy aż tak bym poświęcała mu czas.