Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Jazz, jakiego nie znałeś

Jazz, jakiego nie znałeś

2014-04-23 Krzysztof Piersa

Mike Russell feat. Kłos & Dąbrowski Project. Kilka dni temu zastanawiałem się co to za przedziwna nazwa. Dzisiaj nie mogę przestać ich słuchać.

.html
 Okładka płyty/Anima

Na wstępie muszę uprzedzić, że nie jestem wielkim miłośnikiem muzyki jazzowej, ani też bluesowej. Stąd też starałem się podejść do wydawnictwa Mike'a Russella jak najbardziej rzeczowo i bez emocji typowych dla fan-boy'a. Przyjmując postawę godną Magdy Gessler, która właśnie wchodzi do "przed-rewolucyjnej" restauracji.

W pierwszej chwili muzyka skojarzyła mi się z ostatnią płytą Daft Punk, pomijając oczywiście wstawki elektroniczne. Czyli bardziej funky niż jazz(y). Nie odebrałem jednak tego jako wadę. Jazz zawsze wydawał mi się trudny do przyswojenia i odbioru. W tym przypadku, nie wiedzieć kiedy zacząłem rytmicznie tupać nogą. Razem z perkusistą zespołu.

Zaskoczeniem może być fakt, że płyta została nagrana podczas koncertu we Wrocławskim Klubie Anima. Dźwięk bowiem czysty jak ze studia. Próbowałem znaleźć szumy albo też odgłosy publiczności, ale nic takiego nie udało mi się wychwycić. Albo zespół współpracował z tak fenomenalnym "monterem", albo też publiczność siedziała w ciszy chłonąc każdą nutę. Osobiście skłaniam się do tego drugiego.

Smuci natomiast liczba utworów na płycie. 5 pozycji (w tym ostatnia - jedenastominutowa) to zdecydowanie za mało. Musiałem zadowolić się funkcją "repeat” w odtwarzaczu. Chociaż z drugiej strony, gdyby artyści mieli nagrywać coś na siłę, to lepiej zostawić to w stanie takim, jakim jest.

Według mnie to dobra propozycja dla osób, które nie spotkały się wcześniej z jazzem i identyfikują go z wysublimowaną muzyką. A także wspaniały muzyczny towarzysz przy wszystkich czynnościach dnia codziennego.

Artykuł powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl.
 



Komentarze