Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Kibole obronią teatr?

Kibole obronią teatr?

2013-12-11 Sabina Lewicka

Co wspólnego ma sztuka z polityką? Jedna drugą wodzi za nos. Blisko 80 osób przeciwko zwolnieniu dyrektora Teatru im. W. Siemaszkowej w Rzeszowie podpisało się pod listem otwartym w Internecie. Kolejny protest, bo kolejnemu dyrektorowi nie pozwala się pracować. Nie on pierwszy i pewnie nie ostatni. Milion złotych z tego powodu może stracić Rzeszów. Pojawia się więc pytanie, jak długo będziemy pozwalać marnować pieniądze? Jak długo spokojnie będziemy patrzeć na kryzys kultury?

.html
 Reszowski teatr w kryzysie?

Są fakty, a wszystko inne to kwestia interpretacji, która może nie mieć granic. W tym sęk, że granice ma, najczęściej polityczne. Spór w lokalnych mediach o odwołanie dyrektora Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie Remigiusza Cabana został zapoczątkowany informacją o tym, że kilka aktorek z teatru straciło pracę. Teraz bądźmy uważni. Faktem jest, że aktorki już nie pracują. Interpretacją zaś jest stwierdzenie, że "zostały zwolnione", albo jak opozycyjne gazety podają "kontrakt nie został im przedłużony". Komu wierzyć?

Spór pomiędzy lokalnymi "wolnymi mediami" rozkręcał się. Jedna strona atakowała, druga broniła dyrektora i jego koncepcji na teatr. Interpretacje bardziej lub mniej odbiegające od prawdy zależne były od poglądów politycznych tych, którzy finansują media. Zawsze tak jest.

Faktem jest to, że ruszyła procedura odwoławcza ze stanowiska dyrektora Teatru im. W. Siemaszkowej w Rzeszowie Remigiusza Cabana. I nic nie pomogło zapobiec temu. Nawet edukowanie czytelników lokalnych gazet i zarząd województwa, kim jest Remigiusz Caban, jakie ma osiągnięcia tu w Siemaszkowej, jaką zrobił karierę w Polsce jako reżyser, jaką ma wizję teatru, kogo zaprasza do Rzeszowa (chociażby festiwal VizuArt i prof. Leszek Mądzik, Ewa Braun), że to ulubiony student Zbigniewa Hubnera.

Polityków nie obchodziło, że Remigiusz Caban działając w teatrze mógł spowodować, że ten zyskałby rozgłos w Polsce, dodajmy pozytywny, a dzięki temu miasto zyskałoby dobrą sławę. Po co?

Rzucić 1 milion w błoto

Właśnie temu chyba dziwi się te blisko 80 osób, które podpisały się pod listem otwartym w Internecie, którego autorstwo przypisywane jest doktorowi Stanisławowi Dłuskiemu. Są to ludzie z różnych środowisk, nie tylko teatralnych, z Rzeszowa, z innych miast Polski, z zagranicy, często ostro krytykują decyzję zarządu województwa. Łączy ich jedno. Chęć pozwolenia dyrektorowi prowadzić teatr do wygaśnięcia kontraktu. Argumenty są różne. Począwszy od troski o rzeszowską scenę teatralną, skończywszy na zmarnotrawieniu pieniędzy na wynagrodzenie, odszkodowanie z tytułu zerwania umowy cywilnoprawnej, pozostałe do wypłacenia pensje, koszty sądowe i odsetki - w sumie około miliona złotych!

Ale przecież nie o pieniądze chodzi. Taką mamy dziurę budżetową, że milion w tę czy w tamtą nie zrobi różnicy. A chleb z powodu przedwczesnego i bezpodstawnego odwołania dyrektora nie podrożeje w sklepach. Po co więc blisko 80 ludzi protestuje? Po co protestowali inni, gdy poprzednim dyrektorom skracano kadencję z 4 do 2 lat? Rozwijając myśli Stanisława Dłuskiego ogarnia mnie rozczarowanie. Nieważne jakie stanowiska pełnią ludzie podpisujący się pod listem otwartym, to i tak na władzy nie zrobi żadnego wrażenia.

Kryzys kultury

Czy to idealiści tak bardzo oderwani od rzeczywistości, że nie widzą? Rzeszowski Teatr nie jest odosobniony w tym temacie. Politycy nie liczą się z widzami. Teatr Dramatyczny w Warszawie kilka lat temu też toczył boje w podobnej sprawie. W Internecie krąży petycja przeciwko zamknięciu Teatru Ósmego Dnia.

Ten list otwarty jest po prostu sygnałem, że taki - państwowy - polityczny teatr upada. Kultura kona na naszych oczach i konać będzie jeszcze przez chwilę, aż całkiem upadnie i nie sposób jej powstać nawet na kolana. Chyba że znajdzie się ktoś, chyba że znajdzie się sposób, by udźwignąć, by zainteresować masy ludzi, którzy powiedzą: nam się to nie podoba. Trzeba coś więcej niż tylko petycje, listy otwarte i garstka intelektualistów, z którymi liczy się tylko garstka intelektualistów. Może zaprosić do akcji kibiców - "kiboli" ze stadionów? Podobno politycy szanują ich zdanie.

Podpisy pod apelem można składać na stronie www.teatrniepolityka.pl

 

PS
Dyrektor Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie Remigiusz Caban został odwołany. Zarząd Województwa Podkarpackiego w oficjalnym komunikacie poinformował, że przyczyną jest naruszenie prawa, odstąpienie od realizacji umowy dotyczącej warunków organizacyjno-finansowych  oraz program działania teatru.

Szef resortu kultury wypowiedział się przeciwko zmianie na stanowisku dyrektora, podobnie uznało Stowarzyszenia Dyrektorów Teatrów oraz Towarzystwo Kultury Teatralnej. Związek Artystów Scen Polskich uznał, że na ten temat nie może wydać formalnej opinii. Jednocześnie do Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie  wpłynęło stanowisko zarządu Krakowskiego Oddziału ZASP - zdecydowanie popierające odwołanie Remigiusza Cabana. Jego działalność jako zarządzającego teatrem skrytykowała także Komisja Zakładowa NSZZ "Solidarność".

Artykuł powstał w ramach programu "Praktyka w Kulturaonline.pl".









Komentarze
  • Nie rozpisujcie się nad gównem które jest już nasrane i nie zostało przykryte. Trzeba było imiennie nadać temu wyraz jacy ludzie i dlaczego wszyscy to wiedzą i milczą. Piszecie artykuły do końca nie zgodne z prawdą i niewiele mówiące zwykłemu śmiertelnikowi. Napiszcie dlaczego krakowski ZASP tak postąpił , dlaczego NSZZ z Siemaszkowej tak grała i z jakich powodów kto pomagał. Wszyscy to wiedzą oprócz ludzi dla których piszecie artykuły.

    • Pierrocie, a może by tak podpisać się własnym imieniem i nazwiskiem? I swoje uwagi kierować pod konkretnym adresem? Tzn. osoby, która jest autorką z imienia i nazwiska, a rzeczony artykuł napisała w ramach praktyki dziennikarskiej. Na blogu będącym właśnie wolną trybuną poglądów, a nie jakąś tubą redakcji. Proszę więc, z całym szacunkiem, nie wyzłośliwiać się, tylko nawiązać merytoryczny dialog z młodą autorką artykułu. Myślę, że i ona, jeśli zechce (nie jest członkiem redakcji), odpowie na zarzuty. To dotyczy również wielce tajemnej wiedzy, którą "ludzie, dla których piszemy artykuły" nie dysponują. Pozdrowienia

  • Pierrot, jaki język taka kultura. Sam się określiłeś: kim jesteś i co potrafisz? No comment! Nawet nie masz odwagi napisać, kogo reprezentujesz, choć niby masz rację i znasz dobrze powody odwołania. Krakowski ZASP, no i Komisja NSZZ "S" są nieomylne. Pewnie, że tak, Pierrocie!

  • Nie jestem dziennikarzem tylko odbiorcą , te przykre słowa to komentarz do zaistniałej sytuacji ,do żadnej z osób ani dzienników czy redakcji do wielkiego pisania o niczym , gdzie są dziennikarskie fakty , takie dywagacje w prasie to białe plamy i początek teorii spiskowych która jest w rzeczywistości prościutka. Ale o czym teraz pisać i po co . W sieci pokazało się parę słów które wziąłem sobie do serca " Lepiej głośno przeklinać niż być cichym skurwysynem" Oczywiście czasem słowa rażą bardziej niż fakty

  • Panie Łukaszu Panie Mirosławie kompletnie nie zrozumieliście mojego komentarza emocjonalnego owszem przykrego na pewno dla ludzi którzy się w tych słowach odnajdują. nie mam nic naprzeciwko przeciw walce z wiatrakami czyli arogancją polityczną chamstwem byle jakością i układami towarzysko politycznymi które zburzyły część przyzwoitości obok mnie !

  • NALEŻY ZAWSZE ZACHOWAĆ ODPOWIEDNI DYSTANS I NIE PODDAWAĆ SIĘ AROGANCJI I CHAMSTWU, TAKA MOJA SKROMNA RADA.

  • jestem ciekawa tej teorii spiskowej. zazwyczaj, gdy nie podaje się faktów, gdy unika się merytorycznych argumentów, jak w przypadku wypowiedzi pierrota - nie posiada się po prostu wiedzy i dostrzega się wszędzie spiski.

  • Być może tego nie widać w tym "artykule", ale chciałam jedynie napomknąć problem nie wchodząc w to, jak to ujął pierrot, "gówno". Jeśli ktoś chce pogrzebać to proszę bardzo szukać w archiwum redakcji, które o tym pisały. Problem główny: polityka za bardzo ingeruje w sztukę. Inne rzeczy z tego wynikają, ale to widać dla tych, dla których nie liczą się tylko nazwiska i cyferki.

  • Natali proszę przeczytać dobrze mój komentarz czy ja coś snuję , faktów unikała przez cały czas skandalu prasa i nadal pisze ścieżkami enigmatycznymi plątając dobro kultury z najwyższym poziomem arogancji i chamstwa politycznego w wydaniu klubu trzecioligowego.Niedomówienia na łamach prasy i mediów tworzą spiski ja nie muszę się ich dopatrywać bo znam temat doskonale ale czytelnicy niestety .Jeżeli chodzi o dystans to próbowałem chamem mnie nie znają a arogancji proszę poszukać w osobie mecenasa sztuki w koronie i z buławą marszałka

  • Teraz wszystko jest OK.

  • @Pierrot - sądzę, że zrozumiałem treść komentarza, miałem zastrzeżenia głównie do jego formy i sposobu argumentacji zarzutów. Proszę wybaczyć, dla mnie to zupełnie abstrakcyjne tematy. W kwestii nazwisk, posad, stanowisk, odwołań, mianowań, listów otwartych i zamkniętych nie będę się wypowiadał. Dobrze, że Sabina zabrała głos. Proszę dalej z nią dyskutować. Niech polemizuje i broni tezy artykułu. Prosimy tylko o uszanowanie obowiązujących u nas standardów: nierzucanie mięsem oraz niemnożenie personalnych zarzutów na zasadzie "widzi mi się". Pozdrawiam

  • A czy to takie zaskoczenie,ze 80 podpisow nie stanowi dla wladzy nawet powodu do zastanowienia? Przeciez niedawno do kosza wyrzucono ich ponad milion.Wladza zawsze wie co robi.I wszystko robi dla NASZEGO dobra.

  • Tak, i to niezależnie od systemu. Symptomatyczne!