Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Kogo oburza burzenie Stoczni?

Kogo oburza burzenie Stoczni?

2012-11-26 Łukasz Jaroń
Schizofrenia urbanistyczna w naszym kraju wciąż poraża, mimo wielu akcji, które miały przeciwdziałać bezguściu i bezmyślności w przestrzeni miejskiej. Szczególnym przykładem takiej schizofrenii są już od jakiegoś czasu działania gdańskich władz, które w imię rozwoju miasta planują zrównać z ziemią sporą część zabudowań Stoczni. Sukcesywnie trwa rozbiórka kolejnych, często ponad stuletnich budynków – na ich miejscu mają powstać kompleksy mieszkaniowe i handlowe.

Stocznia Gdańska.html
Stocznia Gdańska/fot. za: Facebook
Kilkanaście lat temu niszczejące budynki Stoczni zamieniły się w Kolonię Artystów. Młodzi trójmiejscy twórcy mogli w industrialnych zabudowaniach urządzić swoje pracownie i organizować imprezy kulturalne. Wszystko skończyło się, kiedy władze zdecydowały o "rewitalizacji" terenu Stoczni – czyli wyburzeniu lwiej części starych, często przedwojennych zabudowań i postawieniu na ich miejscu nowego centrum miasta. Na miejscu pozostał tylko Instytut Sztuki "Wyspa", jeden z najprężniej działających ośrodków artystycznych w Trójmieście.

Czym trzeba się kierować, żeby wytrwale, sukcesywnie niszczyć miejsce, dzięki któremu o Gdańsku usłyszał cały świat? Kilka lat temu, stając do walki o tytuł ESK 2016, Gdańsk promował się wizerunkiem stoczniowych dźwigów i hasłem "Kultura wolności – wolność kultury". Z tej okazji miasto ustanowiło też międzynarodowy konkurs literacki Europejski Poeta Wolności, powołując się – jakże by inaczej – na tradycję Solidarności i walki o wolność naszą i waszą. Gdańscy oficjele przy każdej okazji z lubością odwołują się do ideałów, które narodziły się w Stoczni – tymczasem sam kompleks spisali już dawno na straty. Obok placu Solidarności i słynnej historycznej bramy buduje się właśnie "nowoczesny" architektoniczny koszmar – molochowate Europejskie Centrum Solidarności.

Pomijając już niezwykłość i ogromny potencjał, jaki niesie w sobie postindustrialna przestrzeń Stoczni, trudno zrozumieć zupełny brak wrażliwości lokalnych polityków na kulturalną (w szerokim tego słowa znaczeniu) przeszłość własnego miasta. Jak można powoływać się na tradycję i "bohaterską przeszłość" i jednocześnie pozwalać na zniszczenie jednej z najbardziej rozpoznawalnych wizytówek Polski i miejsca, w którym rzeczona tradycja ma swoje źródło?

Na szczęście rośnie w siłę grupa osób, które nie godzą się na to, by z pejzażu Gdańska znikły charakterystyczne dźwigi i wiekowa architektura Stoczni. Dziś za pośrednictwem facebookowego profilu NIE dla burzenia Stoczni Gdańskiej będzie można obejrzeć na żywo relację z wyburzania dużego budynku acetylenowni. Choć administracyjnie klamka już zapadła, a Facebookowe "lajki" i komentarze świata nie zmienią, to może jednak protesty i akcja zainicjowana przez grupę osób związanych z Kolonią Artystów sprowokują chociaż dyskusję na temat tego, jak w Polsce traktuje się materialne dziedzictwo kultury. Bo zdaje się, że jesteśmy mistrzami w uprawianiu polityki historycznej, ale za to samą historię, nawet tę najnowszą i najbliższą, mamy w głębokim poważaniu...



Komentarze
  • Na terenie byłej stoczni szczecińskiej powstała już pierwsza inwestycja - Biedronka... jaką przyszłość ma kraj któremu wmówiono, że nic nie musi produkować a ma zostać centrum usług - call center i montownie telewizorów? - i tylko kupować, kupować, kupować.

  • Mnie oburza.

  • Chiociaz plany inwestycji powstajacych na postoczniowych terenach wygladaja bardzo ciekawie-to chociaz chcialbym sie mylic-nie zdziwie sie,gdy skonczy sie jak czesto w Polsce bywa. Nic sie nie bedzie zgadzac oprocz kasy....dla inwestora!