Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Kserkses: Starożytny barok dla mas

Kserkses: Starożytny barok dla mas

2014-04-30 Dorota Urbańska

Opera z odległej epoki dostarczyła wielu niezwykłych wrażeń. Przeniosła publiczność z XXI  wieku w świat sprzed naszej ery.

.html
 Scena z przedstawienia/festiwal.torun.pl

Z okazji zakończenia XIV edycji Festiwalu Nauki i Sztuki toruński Dwór Artusa zamienił się w scenę operową. Orkiestra Barokowa Akademii Muzycznej im. F. Nowowiejskiego w Bydgoszczy zaprezentowała  publiczności operę "Kserkses” Georga Friedricha Händla’a w reżyserii Jiłki Stokalskiej. Premiera tej opery odbyła się w 1738r. w Londynie, ale jej treść osadzona jest w czasach znacznie wcześniejszych, przed naszą erą w 480r. w miejscowości Abydos, na terenie ówczesnej Persji.

Autor – niemiecki kompozytor tworzący w okresie późnego baroku jest bardziej znany szerszej, zwłaszcza piłkarskiej publiczności, dzięki utworowi "Zadok the Priest”  (obecnie hymn Ligi Mistrzów UEFA). Równie popularny jest utwór "Alleluja” z oratorium "Mesjasz”.

Licznie przybyła widownia zapełniła barokową Salę Wielką Dworu Artusa. Znaleźli się na niej ludzie w każdym wieku. Młodzież licealna, studenci i bardzo dorośli, przyprószeni siwizną.

Aktorzy – śpiewacy idealnie komponowali się z taką scenerią. Przepiękne białe peruki, białe kolanówki, żaboty w strojach z epoki baroku. Panie prezentowały się w interesujących sukniach, bądź w bieliźnie – co niezbyt powszechne  w przedstawieniach operowych. Chętnie eksponowały też swoje kobiece wdzięki pozbawione ubrań.

Kostiumy niekoniecznie zgodne z okresem rozgrywania się scen opery – dramatu i komedii w jednym, co jednak ani odrobinę nie zniekształciło odbioru. Scenografia częściowo prowizoryczna, doskonale spełniła swoje zadanie, pomimo zauważalnych braków technicznych– np. braku łoża i innych mebli.

Treść opery opowiada zawiłą historię miłosną. Tytułowy bohater król Kserkses (Przemysław Zubowicz) zamierza poślubić pannę  z niższej sfery Romildę (Magdalena Wiersztort) córkę generała Ariodate (Dominik Opaliński), zakochaną w jego bracie Arsamene (Sławomir Kowalewski). Siostra Romildy Atalanta (Katarzyna Jaracz) darzy uczuciem tego samego mężczyznę i nie ustaje w intrygach, aby skłócić kochanków i rozkochać go w sobie. Inna postać – Amastra, porzucona narzeczona, w męskim przebraniu, nadal zakochana w królu też zabiega o jego względy. Król odkrywając, że jego brat i Romilda mają się ku sobie, oddala brata. Wszystko się bardzo komplikuje z powodu listu adresowanego do Romildy, przy dużym udziale zazdrosnej Atalanty.  Opętany miłością tytułowy bohater skłania się ku zbrodni. Ostatecznie wszystko kończy się szczęśliwie. Romilda zostaje z Arsamenem. Król poślubia wierną Amastre.

Miłość napędza bohaterów do działań  nieracjonalnych. Zazdrość i intrygi powodują częste i nieoczekiwane zwroty akcji. Bohaterowie śpiewają i jednocześnie odgrywają sceny rodzajowe. Nie ma nudy. Rywalizujące o tego samego mężczyznę siostry walczą ze sobą prawie dosłownie za pomocą poduszek. Wiele  scen jest bardzo zabawnych, zupełnie nie kojarzących się z poważną operą. Są też sceny poważne – np. próba samobójcza Amastry.

Opera często  kojarzy się  z nudnawą formą i koniecznością domyślania się treści. Gospodarze zadbali o to, by widz był dobrze zorientowany – na dyskretnym ekranie wyświetlano teksty kolejnych arii. Każdy widz otrzymał też szczegółowy opis treści wszystkich trzech aktów. Dzięki temu słuchało się i oglądało przedstawienie  jak tradycyjne przedstawienie teatralne.

Sala Wielka Dworu Artusa nie jest typową sceną teatralną, w tym operową. Pomimo tego publiczność wyglądała na oczarowaną. Z wielkim zainteresowaniem śledziła losy bohaterów, kibicując rozdzielonym kochankom. Opera „Kserkses” to nie tylko piękny śpiew i wspaniała muzyka. To również interesująca gra aktorska bardzo młodych ludzi. Dla niektórych muzyków i śpiewaków był to egzamin dyplomowy oceniany ad hoc przez obecną na sali Komisję Egzaminacyjną.

Opera z odległej epoki dostarczyła wielu niezwykłych wrażeń. Przeniosła publiczność z XXI  wieku w świat sprzed naszej ery. Okazuje się, że miłość i związane z nią perypetie zawsze były i zawsze będą siłą napędową ludzkich działań. Opowiadanie o niej nigdy się nie znudzi.

 

Artykuł powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl.
 





Komentarze