Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Lalka: Marionetki w świecie pieniędzy

Lalka: Marionetki w świecie pieniędzy

2014-03-13 Marta Korycka

Lalka – ‘kobieta ładna, wystrojona, ale ograniczona i próżna’ czy też ‘figurka zastępująca postać aktora w widowisku’? Przekonajcie się, o czym jest spektakl Wojciecha Kościelniaka.

.html
 Plakat spektaklu

Po musicalu "Chłopi" byłam pod wrażeniem talentu Wojciecha Kościelniaka jako scenarzysty i reżysera. Spektakl "Lalka" tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu. Streścić opasły tom do 3 godzin przedstawienia, tak, by miało on przysłowiowe ręce i nogi, jest zadaniem trudnym, ale nie niewykonalnym. Kościelniak po raz kolejny znakomicie sobie poradził z wyzwaniem scenicznej adaptacji obszernej powieści.

Musical "Lalka" jest bardzo spójny. Nie ma w nim ani luk, ani przestojów. Akcja wartko się toczy. Najważniejsze wydarzenia zostały przedstawione na różne sposoby – typowa gra aktorska, teksty piosenek, nagłówki "Kuriera Warszawskiego" wykrzykiwane przez 3 gazeciarzy. Jedynym, czego być może tu zabrakło, to  większego rozbudowania wątku kupców i lichwiarzy żydowskich (w XIX-wiecznej Warszawie odgrywających ważną rolę w społeczeństwie).

Piotr Dziubek skomponował do przedstawienia urozmaiconą muzykę. Dominowały dźwięki skoczne, z przytupem, aż nogi same rwały się do tańca – pop, rock, jazz, motyw przewodni z "Różowej pantery". Renia Gosławska (Izabela Łęcka) spokojnie mogłaby śpiewać w zespole rockowym. Zespół muzyczny został umiejscowiony nad sceną. Od czasu do czasu podświetlały go jupitery.  Nieziemski wygląd.

Największe brawa i uznanie należą się jednak Beacie Owczarek i Januszowi Skubaczkowskiemu za choreografię oraz ruch sceniczny. Poruszanie się po scenie dużej grupy osób, by nikt na nikogo i na nic nie wpadł, samo w sobie jest już sztuką. A tutaj aktorzy dodatkowo ruszają się niczym marionetki! Zsynchronizowanie ruchów ich głów (w prawo i w lewo, bądź w przód i w tył) oraz rąk i nóg to prawdziwy majstersztyk! Widzowie odnosili wrażenie, jakby znaleźli się w teatrze lalek, jakby ktoś z góry pociągał za niewidzialne sznurki, kierując aktorami. Ruch obsady oparty był bowiem na mechanizmie zastygania i ożywania. To bawiło, intrygowało i dawało do myślenia. Kim my tak naprawdę jesteśmy?

Spośród aktorów szczególne komplementy należą się Tomaszowi Łęckiemu, a właściwie Andrzejowi Śledziowi. Już samo jego wyjście na scenę wywoływało salwy śmiechu, a to ze względu na groteskowe przerysowanie postaci, jej lalkowatość. Głos i (nie)skoordynowane ruchy oddawały osobowość i charakter Łęckiego, jego podejście do życia. Momentami myślałam, że ten człowiek jest z gumy. Kiedy nogi mu się krzyżowały, a on miękko upadał na scenę… jak marionetka w teatrze lalek.

Naprawdę podziwiam aktorów Teatru Muzycznego im. D. Baduszkowej w Gdyni. Uświadomiłam sobie, że talent aktorski i piękny głos to za mało. Do tego trzeba mieć świetną kondycję fizyczną, by godziny "brykać" po scenie, a przy tym być bardzo sprawnym. Wokulski (Rafał Ostrowski) z 9 razy wchodził po drabinie kilka metrów nad scenę, aby po chwili wyjść spod niej uchyliwszy klapkę.

Musical "Lalka" to u Kościelniaka opowieść o uczuciach i namiętnościach ludzi, kryjąca niejedno interesujące przesłanie. Tak więc stary subiekt, Ignacy Rzecki (Zbigniew Sikora) nie pasuje do nowych czasów, nowej epoki. Według bohatera na świecie nie ma żadnego porządku, żadnej sprawiedliwości. Jest tylko walka. Walka o byt, o przetrwanie, o pracę, o pieniądze, o miłość. A w tym wszystkim ludzie.

Ludzie są jak liście, którymi wiatr ciska. Kiedy rzuci je na trawnik, leżą na trawniku. Kiedy rzuci je w błoto, leżą w błocie. Słuszne porównanie i bardzo uniwersalne w swej wymowie. Bo kimże jest człowiek w teatrze życia? Marionetką! Do tego właśnie wniosku dochodzi Rzecki: Marionetki! Wszystko marionetki! Wydaje im się, że robią, co chcą, a robią, co każe im sprężyna. Czyż to nie my sami? Niby inny wiek, rozwój techniki, postęp cywilizacyjny, ale tak naprawdę jesteśmy lalkami w teatrze świata – silniejsi od nas pociągają za sznurki, wydają decyzje, a my musimy się im podporządkować.

Zarówno w XIX wieku, jak i XXI to pieniądze rządzą światem, to one budzą żądze i mogą zepsuć najlepsze stosunki. Teksty piosenek również brzmią współcześnie: Modne pieniądze, brzydkie pieniądze, szeleszczące papierem, brzęczące mosiądzem. Ten co ma kopiejki, to zysk ma kopiejkowy; ten co ma miliony, zysk ma milionowy. Stary Żyd, Szlangbaum (Bernard Szyc świetnie zagrał akcent żydowski), stwierdził, że Wokulski to nieuleczalny marzyciel posuwający się do ruiny. I dodał: Wasz system też, system pieniędzy! I chyba miał rację, bo od tamtych czasów mamy już drugi kryzys finansowy na świecie.

Ale tak to już chyba jest, że jedni są bogaci, a drudzy - biedni. Wokulski swoim majątkiem mógłby uratować kilka tysięcy rodzin, dzięki hojności uratował kilka istnień ludzkich. Jednak to nie pieniądze były dla niego najważniejsze, tylko miłość. I jak sam stwierdził – Szczęście można mieć i przy tysiącu. Szczęście każdy nosi w sobie. Poszukajcie go. Na pewno jest! A zacznijcie od obejrzenia musicalu "Lalka" w Gdyni.

 

Tekst powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl. Więcej artykułów początkujących dziennikarzy na redakcyjnym blogu tutaj
 







Komentarze
  • Zarowno "Chlopi" Wladyslawa Reymonta,jak tez "Lalka" Boleslawa Prusa w dziesiejszych czasach nie ciesza sie popularnoscia.Tymczasem obie sceniczne adaptacje pokazuja,ze drzemie w nich spory potencjal.

  • Moze w takim wlasnie wydaniu powiesc Boleslawa Prusa przypomni sie czytelnikom.