Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Licheń story: Droga do katharsis

Licheń story: Droga do katharsis

2014-03-06 Karolina Drążkowska

Jarosław Jakubowski w swojej nowej sztuce postanowił sprowokować widzów do pytania o wiarę i jej sens. Czy mu się to udało?

Licheń story fot. Wojtek Szabelski - freepress.pl .html
 Scena ze spektaklu/ Fot. Wojtek Szabelski/freepress.pl - Teatr im. Horzycy

Trzeba przyznać, że już sam tytuł spektaklu jest dość intrygujący. Widać w nim pewną nutkę ironii, ale także zapowiedź swoistej drogi w głąb wiary. Świętość jest tutaj pokazana na przykładzie kilku ludzi. Każdy z nich przybywa do Lichenia z inną historią i z innym grzechem. Łączy ich jednak jeden cel – odkupienie.

Sztukę Jarosława Jakubowskiego przeniósł na scenę Tomasz Hynek. Akcja utworu nie jest linearna. Skupia się na wypowiedziach głównych bohaterów, pokazuje historię wszystkich z osobna. Każdy z nich jest indywidualnością, wyróżnia się nie tylko charakterem i zachowaniem, ale też kostiumem, idealnie dopasowanym przez Marynę Wiszomirską.

Bohaterowie "Licheń Story" to ludzie pogrążenie w żałobie, nie zawsze dosłownej, sprawiający wrażenie osób nie noszących w sobie żadnej traumy. Każde z nich kogoś lub coś opłakuje: ojca, dziecko, szacunek do siebie, marzenia, wiarę w Boga. W roli nieszczęśliwego małżeństwa zagrali Anna Romanowicz-Kozaniecka (Pani Gminna) i Jarosław Felczykowski (Pan Gminny), którzy w wyniku wypadku nieumyślnie spowodowanego przez mężczyznę – stracili syna. Poprzez kreację tych postaci pokazana została nienawiść, którą darzą siebie pozornie kochający się ludzie. Jest także kucharka- była prostytutka (Anna Magalska-Milczarczyk), którą później nawraca biskup tracący wiarę w Boga (Niko Niakas). Pokazana zostaje również toksyczna relacja ojca z synem, którzy nigdy nie nadrobią już straconego czasu (Grzegorz Wiśniewski).

Równie istotną rolę w sztuce odgrywają: Parkingowy (Łukasz Ignasiński) i Dziewczyna Klozetowa (Matylda Podfilipska). Widzowie są świadkami zmian osobowości bohatera, rozkwitania miłości tej pary, a także splamienia miłości przez mężczyznę. W zemście za gwałt popełniony przez Parkingowego, subtelna i delikatna kobieta, zmienia się w osobę przepełnioną wewnętrznym bólem, aż w końcu kastruje mężczyznę. Scena jest dość brutalna – widać jak Dziewczyna Klozetowa rzuca o ścianę męskim narządem, nie brakuje też krwi.

Najbardziej zaskakująca postać przypadła jednak Marii Kierzkowskiej. Aktorka wcieliła się bowiem w niejednoznaczną rolę Demona. W jednej chwili przemienia się on w zmarłego chłopca, rozmawiającego ze swoimi rodzicami. W drugiej - jest ojcem jednego z bohaterów, a także ukrzyżowanym Chrystusem, matką czy Łazarzem. Nie ulega wątpliwości, że najdoskonalsza pod względem aktorskim była jednak rola Jolanty Teski jako alter ego Nowoczesnej Kobiety. Obie aktorki wykazały się zresztą niezwykłym kunsztem aktorskim oraz idealnie dopracowaną mimiką. Intrygujący był również kostium Demona, przypominający mumię z ptasimi piórami.

Ruch sceniczny jest w spektaklu Hynka dość jednostajny. Aktorzy przesuwają się po scenie na kolanach, symbolizując pokutę. Momentami staje się to dość monotonne, jednak zrozumiałe – postaci muszą przejść trudną drogę, by odczuć upragnione katharsis. Scenografia jest skromna: to posadzka złożona z wizerunków świętych, a wyrażająca ascezę. W tle widać toaletę, w której pracuje wspomniana Dziewczyna Klozetowa. Występuje tu pewnego rodzaju paradoks zestawienia rzeczy błahych, fizjologicznych z duchowymi, świętymi.

"Licheń story" to na pewno jeden z tych spektakli, które koniecznie trzeba zobaczyć. Pobożność nie jest tu ani prosta, ani oczywista – każdy rozumie ją indywidualnie.  Symboliczne narodziny i śmierć Boga znajdują się w centrum każdej historii bohaterów. Czy sztuka jest moralitetem? Mimo przedstawianej tematyki, trudno określać ją w ten sposób. To prędzej suma rożnych obrazów wiary u człowieka żyjącego w XXI wieku.

Prapremiera sztuki "Licheń story" odbyła się 1 marca na deskach Teatru im. Horzycy w Toruniu. Najbliższe spektakle: 6, 7 i 9 marca.

Artykuł powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl. Więcej artykułów początkujących dziennikarzy na redakcyjnym blogu tutaj.
 





Komentarze
  • Wydaje mi się, że oglądanie tej sztuki... boli i zmuszą do rachunku sumienia.

  • Sadzac z opisu,spektakl wydaje sie byc bardzo jednostronny.Az sie prosi,aby zoslal sportretowany ktos,kto do sanktuarium przyjezdza z jakims podziekowaniem.I nie ma zadnego kryzysu wiary.