Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Mediateka: Gdzie dzieje się kultura? I co z Kulturą? /relacja z debaty/

Mediateka: Gdzie dzieje się kultura? I co z Kulturą? /relacja z debaty/

2016-03-09 Mariola Matwijiszyn
Doktor Krzysztof Stachura podczas debaty/fot. Mariola Matwijiszyn

We wrocławskiej Mediatece zorganizowano debatę pod prowokacyjnym tytułem "Kto i dlaczego NIE potrzebuje kultury?".

Spojrzeć na kulturę nie jest prosto. Można widzieć ją jako coś szerszego niż sztuka lub coś bardzo szerokiego jak życie. Wybierając drugie założenie rodzi się obawa, że definicja powie za dużo, czyli nie powie nic. Nie pomoże w myśleniu i mówieniu o kulturze. (Granica między postrzeganiem czynności jako kulturalne lub nie jest niezwykle cienka. Łatwo popełnić błąd i widzieć kulturę we wszystkim). Jak więc powiedzieć o niej coś konkretnego, coś - co można przeanalizować i złożyć w raport, jasny i wyrazisty? Można posiłkować się pojęciami uczestnictwa i (nie)uczestnictwa - rozumianymi inaczej niż stereotypowo.

 

W wirze pytań

Od kilku lat kultura w Polsce ulega deinstytucjonalizacji - można  korzystać z niej w czasie i miejscach zwyczajowo do tego nieprzeznaczonych (podczas pracy, w ramach aktywności społecznych czy sportowych). Przez to, czasami/często, nie uczestniczy w wydarzeniach stworzonych specjalnie dla odbiorcy. Nie bywa się, nie działa w miejscach Kultury.

 Z taką sytuacją wiąże się wiele pytań, m.in.:

(...) kim są ci, których "nie ma”? A więc ci, którzy nie korzystają, nie uczestniczą, czasami nawet nie konsumują? I co to właściwie znaczy? Jeśli ich „nie ma”, to dlaczego? Co robią w tym czasie, gdy nie uczestniczą? Czym w takim razie jest dla nich kultura? Jak ją definiują i jak postrzegają siebie w kontekście pytania o aktywność, praktykowanie czy też właśnie uczestniczenie w kulturze? Czy mamy do czynienia z nieadekwatnością oferty kulturalnej? Z barierami o charakterze: strukturalnym, przestrzennym, infrastrukturalnym, finansowym? A może raczej mentalnym; z czymś, co rozstrzyga się w sferze postaw, osobowości, wartości?

Próby odpowiedzi na te pytania stanowiły meritum raportu "Punkty styczne: między kulturą a praktyką (nie)uczestnictwa” i spotkania, które odbyło się 22 lutego w Mediatece. Debatę prowokacyjnie zatytułowano "Kto i dlaczego NIE potrzebuje kultury?”. Nie zdziwi, zapewne, że była ożywiona i płodna. O jej poziom dbali gdańscy współautorzy publikacji, prof. Cezary Obracht-Prondzyński i dr Krzysztof Stachura, pracujący na Uniwersytecie Gdańskim.

 

Polacy nie czytają?

Nie sposób opisać tej dyskusji w całości. Skoncentruję się nad najważniejszymi, według mnie, tematami.

Punktem wyjścia raportu była diagnoza stanu działań polskich instytucji kultury. Po tych badaniach, uczeni zaczęli zastanawiać się, gdzie i jak dzieje się kultura? - Pomiędzy kulturą instytucjonalną a pasywnością czy biernością istnieje mnóstwo rzeczy - mówił dr Krzysztof Stachura.

Wskazywano na działania, które nie przystają do dawnego modelu, do nieco przebrzmiałej już definicji kulturalności. Obecne podejście ludzi wynika z samej zmiany stylu życia, innego zarządzania czasem. To ze “starego” sposobu widzenia wydaje się, że Polacy nie uczestniczą, nie potrzebują, nie chcą kultury, ale naprawdę - ona się dzieje.

- Nie czyta się chętnie opasłych książek, ale artykuły podczas wielu innych czynności. Chodzi się na działania teatralne, ale niekoniecznie do teatru - wyjaśniał dr Stachura.

Jednocześnie kultura nadal postrzegana jest jako coś odświętnego.

- Wiele osób mówi, kiedy wychodzę na kulturę... Napotyka przy tym szereg problemów i dlatego tego nie robi - opowiadał prof. Cezary Obracht- Prondzyński. - Ludzie nie wchodzą do galerii, bo się boją. Nie idą do księgarni, bo zostaną napadnięci przez sprzedawcę. Może pan kupi? A on nie wie, czy kupi? Może pan słyszał o ostatniej książce? A on nie słyszał, i teraz nie wie czy to dobrze, że nie słyszał, czy to źle. Respondenci często mówili, że nie idą na kulturę, bo się nie znają, bo nie mają czasu, mają za daleko, wstydzą się, dzieci wychowują, ale jednocześnie byłoby dobrze pójść, powinno się.

 

Powinno się bywać

Na sali padło wiele pytań, m.in. - Czy głód kultury nie jest fantomowy? Czy badani nie wskazują, że kultura jest ważna, ponieważ przyjęło się tak o niej mówić? Czy potrzeba uczestnictwa nie jest już wygaszona?

Wstyd i przeświadczenie, że coś się powinno, że coś wypada mogą doprowadzać do przekłamań w każdych badaniach, także w tych. Badacze są świadomi takiej możliwości.

- Na pytanie o ulubioną książkę, respondenci często odpowiadali: Krzyżacy. I teraz jest zasadnicze pytanie: czy naprawdę ci Krzyżacy? i ten Sienkiewicz tak cudownym prozaikiem był? - pytał dr Stachura. - Model socjalizacji i wychowywania do bycia w kulturze jest nadal bardzo tradycyjny. Zakłada posiadanie wysokich kompetencji, czego obawiają się ludzie. Wielu respondentów wiąże kulturę z transmisją wiedzy, dlatego często nie postrzegają swoich działań za znaczące. Czytanie książek, oglądanie telewizji - przez badaczy jest uczestnictwem w kulturze, ale przez badanych często nie - dodał.

Istnieje również nowy model powinnościowy. Czas wolny nie jest wykorzystywany hedonistycznie, ale z nastawieniem na samorozwój. Bywanie i bycie w kulturze “wysokiej” (jeśli takowa jeszcze istnieje) warunkuje status, jest pewną modą. - Kultura traci wartość autoteliczną, powinna być praktyczna. Pojawia się nowy wymiar snobizmu do partycypacji kulturalnej - tłumaczył doktor.

 

Wspierać towarzysząc

Jak w rzeczywistości (nie)uczestnictwa powinny działać instytucje kultury? Wyjść do ludzi, zaprosić do współtworzenia, ale również dać wytchnienie, zejść z piedestału kultury przez duże K. 

- Mało instytucji zajmuje się edukacją dorosłych i część osób czuje się wykluczonych. Koła gospodyń wiejskich czy inne grupy z bardzo małych miejscowości potrafią zrobić fantastyczne przedsięwzięcia, często inicjacyjne dla organizatorów, występujących i odbiorców. I po latach ludzie to pamiętają i mówią, jak wielki wpływ na nich wywarło. To jest ogromna nauka. Często wydaje się, że musimy zrobić coś spektakularnego, coś o czym napisze się w prasie, bo z tego jesteśmy rozliczani, ale tak naprawdę trzeba dawać wsparcie uczestniczące. Nawet gdyby ludzie chcieli zrobić mały spektakl, to jest to bezcenne. Ludzie chcą wiedzieć co jest dobre, pragną towarzyszenia i podpowiedzi - opowiadał prof. Obracht- Prondzyński. - Instytucje powinny znajdować i budzić niespokojne duchy.


Tekst powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl.

 

Komentarze