Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Miliony świetlików nie rozjarzą mroku nocy?

Miliony świetlików nie rozjarzą mroku nocy?

2014-01-14 Piotr Gajdowski

W ostatniej powieści Jonathana Carrolla to plan fantastyczny organizuje bieg akcji, relatywizując sens wszystkiego, co spotyka ludzi na Ziemi – nie tylko poszczególnych, mniej lub bardziej drobnych zdarzeń, ale całej ludzkiej egzystencji.

.html
 Okładka/Rebis

Fenomen popularności Jonathana Carrolla, który sprzedaje więcej książek w Polsce niż w Stanach Zjednoczonych, skąd pochodzi, najwyraźniej ilustrują jego spotkania z czytelnikami. Kilka miesięcy temu pisarz promował najnowszą powieść "Kąpiąc lwa", m.in. na Targach Książki w Krakowie (gdzie gościł już wcześniej). Po jego podpis ustawiały się kolejki czytelników dłuższe niż przy wielu innych autorach.

Krakowianie mogą mieć zresztą powody do zadowolenia. Pisarz  (który nota bene tak polubił Europę, że zamieszkał na stałe w nieodległym Wiedniu), w pierwszej od sześciu lat powieści wspomina w kilku miejscach Kraków (a nawet konkretnie ulicę Kanoniczą). Mimo iż akcja przebiega zasadniczo w dwóch wymiarach – realistycznym (amerykańskie miasteczko Vermont) i fantastycznym (wypadki mają miejsce w kosmicznej skali kosmicznej). Jak nas do tego przyzwyczaił, Carroll łączy swobodnie te wymiary, mieszając elementy obydwu. Tym razem jednak dokonuje pewnej zmiany tej taktyki. To plan fantastyczny organizuje bieg akcji, relatywizując sens wszystkiego, co spotyka ludzi na Ziemi – nie tylko poszczególnych, mniej lub bardziej drobnych zdarzeń, ale całej ludzkiej (a także psiej, jak to jest z innymi zwierzętami, nie wiem) egzystencji.

Przyznam, że próba dokładnej rekonstrukcji autorskiej wizji świata wymagałaby od czytelnika bardzo uważnej lektury, gdyż mimo obszernych, wprowadzających w znaczenie kolejnych wydarzeń dialogów, trudno się w tym wszystkim połapać. Na pierwszy rzut oka zestawione dość dowolnie fragmenty, składają się na wyrafinowanie skonstruowaną całość, która ma odzwierciedlać Chaos. Uosabiany przez jakichś konkretnych "onych” lub zupełnie bezosobowy – ciężko powiedzieć. W każdym razie panujący nad światem/kosmosem/niektórymi planetami lub tylko usiłujący takie panowanie zdobyć.

Wspominam o tym wszystkim trochę wbrew intencji autora, któremu czytelnik powinien dać się zmylić. "Kąpiąc lwa” zaczyna się bowiem jak typowa powieść popularna: Większość mężczyzn uważa się za dobrych kierowców. Większość kobiet uważa się za dobre w łóżku. I oni, i one się mylą. Pomyliłby się również ten, komu zasmakowałby ów akapit i zdecydowałby o przeczytaniu powieści. Spodziewając się lektury nieskomplikowanej i przyjemnie naszpikowanej zgrabnymi sentencjami. Przyjemnie będzie, ale na pewno nie tak łatwo, o czym przekonywać będziemy się stopniowo.

Na początku wszystko (poza życiem bohaterów) jest uporządkowane: Dean chce rozwieść się z Vanessą, bo przestali się lubić, Vanessa prosi o wsparcie kochanka, który jest też wspólnikiem Deana, ten nie odbiera od niej telefonów, więc Vanessa jedzie na zakupy, gdzie spotyka przypadkiem swoją szefową i jej partnerkę, Dean tymczasem jedzie na sanki... Pewnej nocy wszystkim śni się ten sam sen i odtąd już nic nie jest tak oczywiste. Wyrwani z bezpiecznych kolein życia doskonale banalnego, z mozołem zdobywają pełnię doświadczeń wpisanych w ludzką naturę, jednocześnie odkrywając, że kiedyś wcale ludźmi nie byli… Mroczny chaos nadciąga nieubłaganie.

Czy jednostki są w stanie zmienić bieg kosmicznych dziejów? Miliony świetlików nie rozjarzą mroku nocy – mówi w pewnym momencie jeden z bohaterów. O tym, czy ma rację, przekonajcie się sami.

Powieść ukazała się nakładem wydawnictwa Rebis. Autorem polskiego tłumaczenia jest Jacek Wietecki.

Tekst powstał w ramach programu Kulturaonline.pl. Zapraszamy na bloga! Tutaj.



Komentarze
  • Jeśli to wszystko jest ze sobą tak splątane, że nie wiadomo tak naprawdę czy to fikcja czy prawda to ja jestem za. :) Takie tworzenie jednego wielkiego mętliku dla jednych jest męczarnią a dla mnie rajem, dlatego z pewnością sięgnę po tę pozycję - tylko wpiszę ją na listę oczekujących i znajdę więcej czasu, bo planów nie wyrobię w 2014 roku... ^^

  • Dawno temu zaczytywałam się powieściami Jonathana Carrolla, ale miały to do siebie, że po miesiącu nie pamiętałam już o czym były :) Mimo wszystko chętnie sięgnę po najnowszą powieść, chociażby z sentymentu dla autora.

    • To tak jak ja. Tyle że mnie mentlik kolejnych książek ułożył się w jeden wielki mętlik... Po nową książkę już nie sięgnę. Co za dużo, to nie zdrowo! Barszcz nie wytrzyma dwu grzybów, co dopiero 12.....

  • Chociaz Jonathan Carroll nie nalezy do grona moich ulubionych pisarzy, jego najnowsza ksiazka lezy na polce i czeka na swoja kolej. A co do popularnosci autora,to idzie ta sama droga co William Wharton,

  • Słyszałam przeróżne opinie na temat Jonathana Carrolla ale ja osobiście nie miałam okazji do czytania książek tego autora ale może zaprezentowana książka będzie okazją aby poznać tą twórczość.