Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Mondayki w Dworze Artusa

Mondayki w Dworze Artusa

2014-04-08 Ewelina Róg

Piątkowy wieczór, pięć pięknych kobiet  i przeboje z największych musicali. To oznacza tylko jedno- koncert TOS i Monday Girls w Dworze Artusa.

.html
Monday Girls/torun.pl

Piątkowy wieczór w toruńskim Dworze Artusa mogliśmy spędzić przy największych przebojach z polskich i zagranicznych musicali. Koncert rozpoczęła Toruńska Orkiestra Symfoniczna, serwując nam  wiązankę amerykańskich piosenek musicalowych. Po tym miłym wstępie na scenie pojawił się zespół Monday Girls, czyli Ola Troczyńska, Patrycja Modlińska, Anna Chmielarz i Olga Wądołowska oraz Urszula Borkowska.

Dziewczyny zaczęły swój występ piosenką ,,Kabaret” z  musicalu o tym samym tytule. Później mogliśmy usłyszeć utwory z takich filmów muzycznych jak: Koty, Mamma Mia, West Side Story czy 8 kobiet. Nie zabrakło również utworów dla dzieci m.in Can you feel the love tonight ze słynnego Króla Lwa.

Jak mówią o sobie Monday Girls: Każda z nas jest inna, ale wszystkie uwielbiamy muzykę. Co to tego nie mam żadnych wątpliwości. Niesamowitym wokalem pochwaliła się Ola Troczyńska, która zaczarowała nas  walcem z filmu ,,Halo, Szpicbródka”.  Publiczność z pewnością zapamięta również Olgę Wądłowską i jej wykonanie piosenki  Calling you  z filmu Bagdad Cafe, za które otrzymała od toruńskiej publiczności gromkie brawa. Nie sposób nie wspomnieć o utworze Somewhere over the rainbow i  o jego przepięknej aranżacji w wykonaniu  Patrycji Modlińskiej. Z kolei głęboki głos Anny Chmielarz sprawdził się w piosenkach z musicalu Chicago czy New York, New York.

Podejrzewam, że koncert nie byłby tak wyjątkowy, gdyby nie wyjątkowe aranżację, przygotowane przez założycielkę zespołu Urszulę Borkowską.  To dzięki jej muzycznemu ,"tuningowi”, znane wszystkim piosenki nabrały zupełnie nowego wyrazu i brzmienia. Bardzo dobrze poradziła sobie z nimi Toruńska Orkiestra Symfoniczna pod batutą Tadeusza Wicherka.

Dziewczyny oczarowały nas nie tylko genialnym śpiewem, ale również talentem teatralnym.  Oprócz tego, że piosenki były śpiewane na głosy, to towarzyszyły im odpowiednie gesty i mimika. Widać było, że taka zabawa utworami muzycznymi sprawiała wokalistkom ogromną przyjemność i że na scenie czują się jak ryba w wodzie.    

Podobno udany koncert można poznać po ilości bisów. Ten w Dworze Artusa wydawał się taki być, bo pani z Monday Girls bisowały podwójnie i zakończyły wieczór optymistyczną piosenką Hakuna Matata.

Jeżeli ktoś nie lubi musicali, po tym koncercie z pewnością zmieniłby zdanie. Mondayki zaraziły nas swoja pozytywna energią. Założę się, że  z nimi żaden, nawet najgorszy poniedziałek, nie byłby taki zły.

Artykuł powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl.
 







Komentarze
  • Każdego trzeba zarażać pozytywną energią i zachęcać do bywania w kulturalnych miejscach. A muzyka to nie tylko forma relaksu, ale i terapii.