Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Nie wezmą nas za brudasów!

Nie wezmą nas za brudasów!

2011-12-08 JAR

Jako człowiek aspirujący do miana obeznanego z kulturą, bywam od czasu do czasu w galeriach sztuki współczesnej i każdą wizytę nieodmiennie przypłacam nerwowym rozstrojem. Już po 10 minutach widok dokonań dzisiejszych artystów wywołuje u mnie na przemian trudne do ukrycia rozbawienie i irytację - co gorsza, reakcje te są niezależne od tego, czy znajduję się akurat w prowincjonalnej gdańskiej "Łaźni" czy londyńskiej Tate Modern. Zaciskam jednak zęby i chłonę artystyczne koncepty. Po jakimś czasie, niby od niechcenia, zaczynam poświęcać więcej uwagi muzealnym włącznikom światła, kontaktom elektrycznym i (omen-omen) instalacjom przeciwpożarowym. A nuż może się okazać, że to wcale nie elementy budowlanej infrastruktury, a artystyczne obiekty sygnowane przez Katarzynę Kozyrę. Coraz więcej podejrzliwych spojrzeń wysyłam też w kierunku przysypiających albo dziergających włóczkowe skarpetki staruszek, które dorabiają do emerytury pilnując wystawianych zbiorów. W galerii nigdy nie wiadomo, kiedy trafimy na performance.

.html
Co po nas zostanie...?/fot. za www.sxc.hu

Tym bardziej ucieszyła mnie wieść o sprzątaczce, która w muzeum w Dortmundzie "zniszczyła" artystyczną instalację Martina Kippenbergera. Jej performance odbył się bez udziału publiczności i polegał na wyczyszczeniu brudnego wiadra, będącego częścią dzieła niemieckiego artysty - dzieła, dodajmy, wartego okrągły milion dolarów. Medialne doniesienia o tym akcie wandalizmu były, choć nigdy explicité, bez wyjątku podszyte chichotem: ha, macie za swoje, nieroby, bywalcy nudnych wernisaży, siorbiący wino i pogryzający niskotłuszczowe przekąski, wy, pseudoartyści. Anonimowa konserwatorka powierzchni płaskich stała się głosem zdroworozsądkowej większości - nie interesowało jej wstrząsające (z pewnością) przesłanie instalacji Kippenbergera. Zobaczyła brudne wiadro, więc zrobiła to, co należało do jej obowiązków.

Z tego miejsca chciałbym tej pani serdecznie i szczerze podziękować. Ludzie pierwotni pozostawili po sobie malowidła w Lascaux i Altamirze, Grecy i Rzymianie -  niezliczone przykłady rzeźbiarskiego i architektonicznego geniuszu. Renesans dał ludzkości freski w Sykstynie i Giocondę, romantyzm zaś mroczne pejzaże Caspara Davida Friedricha. O mały włos, a po nas zostałoby brudne wiadro. Na szczęście w dortmundzkiej galerii pojawiła się przytomna sprzątaczka. Jeśli przyszłe generacje będą sądzić nas po dziełach sztuki, to przynajmniej dzięki wysiłkom tej nieznanej bohaterki nie wezmą nas za brudasów. 

  



Komentarze
  • NOOO! Nareszcie coś na ten temat i wodatku z ust osoby, która się zna na kulturze i nie tak łatwo da się zaszufladkowac jako ignorant nie rozumiejący co artysta miał na myśli.Czuję się ośmielona, zachęcona wręcz, by od czasu do czasu krzyknąć , że król jest nagi ( polecam np dzieła sztuki prezentowane w kolekcji wrocławskiej Zachęty , w Muzeum Architektury. Są tam taśmy wideo wyglądające jak amatorskie pornosiki, bo nawet nie pornosy, uwieczniające akty prokreacyjne artystów.Kupa śmiechu)

  • Witam.Tomasz,lat 24,Zabrze. Moim skromnym zdaniem - bezrobotnego absolwenta socjologii i amatora,pasjonata fotografii - ,,najlepsze'' podejście do tego typu spraw - bywania w muzeach czy galeriach, wyraził w swoich dziennikach nie kto inny, a Witold Gombrowicz... :). Zainteresowanych odsyłam :) - o ile pamięć mnie nie myli,wyraził się na ten temat zwłaszcza w okresie argentyńskim ;) tzn. podczas pobytu w Argentynie ;)