Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > O jeden wszechświat za daleko

O jeden wszechświat za daleko

2014-04-08 Krzysztof Piersa

Prawdopodobnie jedna z najlepszych powieści jakie kiedykolwiek przeczytaliście. Tak brzmią słowa na okładce powieści "Wszechświat kontra Alex Woods". Prawdopodobnie…

.html
Okładka polskiego wydania/Wydawnictwo Literackie

Jedna z najlepszych? Niekoniecznie, gdyż ze wszystkich powieści jakie do tej pory przeczytałem, Alex Woods plasuje się gdzieś pośrodku mojego osobistego rankingu. Podchodziłem do debiutanckiej powieści Gavina Extence’a z dużym entuzjazmem, by w konsekwencji poważnie się rozczarować.

O czym jest ta książka? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Na początku poznajemy Alexa Woodsa, siedemnastolatka cierpiącego na epilepsję. Został zatrzymany na przejściu granicznym w Dover z 120 gramami marihuany i urną z prochami na siedzeniu pasażera. Brzmi ciekawie? Pewnie że tak! Zaraz jednak zostajemy przeniesieni sześć lat wstecz, kiedy na głowę młodego Alexa spada dwukilogramowy meteoryt zapewniający mu miesięczną śpiączkę i pokaźną bliznę na głowie. Nadal brzmi ciekawie, prawda?

Sam Alex jest osobą nad wyraz inteligentną i oczytaną. Jego matka, tarocistka nie rozumie wielu zachowań syna, od epilepsji zaczynając a na naukowych książkach kończąc. W szkole, Alex jest obiektem prześladowań starszych dzieciaków, systematycznie utrudniających mu życie. Zwrotem akcji wydaje się przypadkowo rozpoczęta przyjaźń z Panem Petersonem, emerytowanym żołnierzem i pacyfistą.

Choć ten skrót wydaje się zachęcający, sama historia już taka nie jest. Właściwy tor powieści zaczyna się w połowie książki. Przez znaczną jej część nie zostaje poruszony wątek zainicjowany na pierwszych stronach, który zachęca nas do lektury. W trakcie powieści autor rozwodzi się nad niepotrzebnymi wywodami, takimi jak częste ciąże Lucy, kotki rodziny Woods. Biorąc pod uwagę, że książka ma raptem 400 stron, 200 na samo wprowadzenie to trochę za dużo. To tak jakby Frodo postanowił wyruszyć z Shire w połowie "Dwóch Wież”.

Głównym hasłem towarzyszącym nam przez całą powieść jest "świat mnie nie rozumie”. Alex jest wyjątkowo mądry, a ludzie dookoła niego, poza panem Petersonem są wyjątkowo głupi. Wszyscy w szkole, także nauczyciele to pierwszorzędne tępaki. Tylko on jest bardzo mądry i oczytany. W jego wypowiedziach gości sarkazm przeplatany z ironią i choć jest nastolatkiem wygłasza tezy, których nie powstydziłby się niejeden retoryk.

Z "Wszechświat kontra Alex Woods” mogą identyfikować się osoby, które myślą o sobie w kategoriach wybitnie mądrych jednostek, niezrozumiałych przez jakże głupie społeczeństwo. Osoby "mądre na pokaz" mogą zatem poczuć się jeszcze bardziej mądre, bez względu na faktycznie posiadaną wiedzę. Podejrzewam, że stąd też ogromny sukces książki. W końcu każdy z nas jest otoczony przez ignorantów i kretynów. Jeżeli jesteś pomijany przez społeczeństwo, to znaczy, że jesteś geniuszem, a nie introwertycznym bubkiem.

Wrażenie obcowania z książki dla "mądrych" czytelnikow pogłębia słownictwo pełne terminów medycznych i astrofizycznych. Jeżeli nie znasz określeń dotyczących epilepsji psychomotorycznej, lub nie wiesz czym są izotopy irydu, możesz potrzebować przerwy w lekturze, na wyszukiwanie haseł w internecie. Autor wyjaśnia wiele skomplikowanych zwrotów, choć zdarza mu się "zapomnieć” o definicjach. Jakby wiedza przez niego opisywana była oczywista dla każdego czytelnika.

Jak na brytyjski humor, którym reklamowana jest książka to trochę mało w niej… humoru. Często słyszy się, że brytyjski dowcip jest niezrozumiały i trudny w interpretacji. Jako wielki fan Monthy Pythona i Rowana Atkinsona, znanego również jako Jaś Fasola, spodziewałem się wybuchów śmiechu albo przynajmniej zduszonego chichotu. W przypadku Alexa Woodsa moją reakcją była pogłębiająca się konsternacja "O co w tym właściwie chodzi?".

Podsumowując, trudno mi zrozumieć, dlaczego książka stała się bestsellerem, gdyż jej poziom określiłbym jako średni. Czyta się ją szybko, choć po zakończeniu lektury nie mogę powiedzieć, żebym został jakoś duchowo wzbogacony. Ani się nie uśmiałem, ani nie umartwiłem. Tym czytelnikom, którzy uważają się za szczególnie inteligentnych, poleciłbym prędzej twórczość Stephena Hawkinga, jeśli już koniecznie chcą sprawdzić swój umysł w boju. "Wszechświat kontra Alex Woods” takim wyzwaniem niestety nie jest...

Książka "Wszechświat kontra Alex Woods" ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego.

 Artykuł powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl. Więcej artykułów początkujących dziennikarzy na redakcyjnym blogu tutaj.
 









Komentarze
  • PO tej recenzji mój zapał do książki znacznie zmalał.... Na razie odkładam jej czytanie.

  • "Prawdopodobnie jedna z najlepszych powieści jakie kiedykolwiek przeczytaliście. Tak brzmią słowa na okładce powieści" - na okładkach wszystkie książki są fenomenem, odkryciem roku... Wydawnictwo Literackie bardzo lubię. Ale fakt, wasza recenzja zniechęciła trochę.

  • Przeczytałam tę książkę...żałuję, w 100% zgadzam się z autorem.

  • "Prawdopodobnie jedna z najlepszych powiesci jakie kiedykolwiek przeczytaliscie"-jak ja lubie te reklamowe slogany wydawcow. ;) biorac pod uwage spadajace czytelnictwo,dla wielu osob to haslo moze okazac sie prawda. :)

  • Jednego ksiazce Gavina Extence’a nie mozna odmowic-dobrej reklamy..Wszedzie mozna spotklac notki poswiecone tej powiesci.Oby tylko ich ilosc przelozyla sie rowniez na poziom tej ksiazki.

  • Obawiałam się, że ta recenzja zniechęci mnie do tej książki. Stało się jednak inaczej. Jeszcze bardziej utwierdziła mnie w przekonaniu, że to książka dla mnie! :D