Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Obrońcy skarbów: Jak Amerykanie okradli Hitlera

Obrońcy skarbów: Jak Amerykanie okradli Hitlera

2014-05-27 Dorota Urbańska

Film Georga Clooney’a nie jest arcydziełem. Nie zasługuje też na Złotą Malinę. Pod wieloma względami jest jednak interesujący.

.html
 Okładka plakatu

"Obrońcy skarbów" stanowią niezwykłą, mieszankę gatunków. Dominuje komedia i kino akcji. Pojawia się  wątek miłosny. Jest też dramat. Po drugie temat. Clooney podjął się próby pokazania światu mało znanej historii związanej z II wojną światową.

W 1943 roku, grupa amerykańskich historyków, konserwatorów i pasjonatów sztuki przez duże S - Monuments Men, postanawia odzyskać zagrabione przez nazistów dzieła sztuki, a następnie zwrócić je prawowitym właścicielom. Z woli dekretu prezydenta USA porzucają swoje rodziny, spokojne posady i przyjeżdżają do Europy, gdzie ciągle jeszcze toczą się walki.  

Hitler, niedoszły artysta, postanowił  stworzyć prywatne,  największe na świecie muzeum sztuki. Jego eksponatami miały się stać wszystkie obrazy, rzeźby, nawet ołtarze zaliczane do arcydzieł sztuki, stworzone przez największych artystów, jak Michał Anioł, Leonardo da Vinci, Renoi i wielu innych. Znajdujące się w europejskich muzeach, kościołach oraz zbiorach prywatnych. Na polecenie Hitlera naziści wykradali cenne dzieła sztuki z muzeów, kościołów oraz od prywatnych właścicieli. Zagrabione eksponaty  ukryli w różnych miejscach, na terenie Rzeszy. Najwięcej dzieł pochodziło od Żydów, którzy zostali przewiezieni do obozów koncentracyjnych, a tam zamordowani.

Amerykańscy pasjonaci sztuki w żołnierskich mundurach wymyślili misterny plan. Powoli realizowali swój cel,  kierując się początkowo tylko intuicją. Później pomagała im była współpracownica jednego z nazistów, która sporządziła precyzyjny rejestr dzieł sztuki wywożonych z Paryża. Zagrała ją brawurowo Cate Blanchett.

Monuments men  spotykali na swej drodze uciekających żołnierzy wroga. Znalezione obrazy i rzeźby pakowali do samochodów i wywozili do muzeów we Francji, głównie do Paryża, ale także do Włoch,  Belgii i innych państw. Nie obyło się bez ofiar – dwóch z nich zginęło zabitych przez Niemców. Ryzykowali śmiercią w imię wyższego celu, który im przyświecał – ocalić europejską kulturę materialną i niematerialną. Wierzyli w to, że pozbawienie narodów ich narodowego dziedzictwa doprowadzi do ich zniszczenia.

Film "Obrońcy skarbów" jest bardzo nierówny. Akcja toczy się na przemian – powoli w żółwim tempie, a w innym miejscu - bardzo szybko. Grający męskie role aktorzy – znani raczej z komedii świetnie grają swoje role (choćby Bill Murray czy John Goodman). Nie są to role poważne. Nawet, gdy strzelają do wroga, są zabawni. Nie traktujemy  tych scen śmiertelnie poważnie.

Jest w tym pewien dysonans poznawczy. Z jednej strony widzimy np. skrzynie ze złotymi zębami wyrwanymi Żydom w obozach koncentracyjnych. Z drugiej - zabawę w kotka i myszkę z ukrywającym się  w lesie niemieckim żołnierzem. Wspólne palenie papierosa.

"Obrońcy skarbów” to film słodko-gorzki. Przyzwyczajono nas do tego, że II wojna światowa to sprawa poważna, o której nie można mówić, pisać, ani nawet myśleć w innych kategoriach. Tymczasem Clooney zrobił film niepoważny, prawie komedię. Trudno pewnie oczekiwać od Amerykanina, żyjącego w innej rzeczywistości,  by widział tę historię oczami  tych, którzy realnie doświadczyli wojny. Dla wielu Europejczyków pokazanie II wojny światowej lub wydarzeń jej dotyczących w takiej konwencji, to nieomal profanacja, zbrukanie sfery sacrum. Film jednak broni się przed taką oceną.

Może trzeba sobie uświadomić fakt, że wojna to dla żołnierzy biorących w niej udział codzienność, w której oprócz chwil smutnych i dramatycznych zdarzają się też chwile zabawne. Poszukiwacze skarbów działali na tyłach frontu. Wiedzieli, że wojna dobiega końca. Świadomość nieuchronnego końca   napawała optymizmem. Sukces aliantów był przesądzony. Można się było śmiać.

Większość zdobyczy Niemcy ukryli w kopalniach i w prywatnych domach. Te z kopalni i kościołów, w większości trafiły do swoich właścicieli. Bywało też, że wycofujący się Niemcy wysadzali w powietrze miejsca, w których były one ukryte. Grupa poszukiwaczy skarbów odzyskała ok. 5  milionów cennych dzieł, a także 100 ton złota. Trudno ocenić ile jeszcze cennych eksponatów znajduje się do dziś w prywatnych rękach. Spora część nadal nie została odnaleziona.

Film "Obrońcy skarbów” to również lekcja z historii sztuki. Możemy podziwiać obrazy i rzeźby znajdujące się obecnie w wielu europejskich muzeach, pilnie strzeżone.  Jeden z ważniejszych wątków poszukiwań dotyczył rzeźby Madonny z dzieciątkiem. Po wielu wysiłkach udało się ją odnaleźć, sprytnie ukrytą w jednej w kopalni. Dzisiaj możemy ją ją oglądać w muzeum w Brugii, za kuloodporną szybą, a zwiedzający nie mogą się do niej zbliżyć na odległość mniejszą, niż 4,5 m. Równie starannie jest pilnowana Mona Lisa.

Clooney wystąpił tu w trzech rolach. Był reżyserem, współscenarzystą i odtwórcą jednej z głównych ról. Nie spisał się najlepiej w roli kierownika, ale zagrał naprawdę nieźle. Podobnie zresztą jak wielu innych: wspomniani Murray, Goodman, Blanchett czy Matt Damon. Na szczególną uwagę zasługuje niezwykła muzyka Alexandre Desplat’a, stanowiąca znakomite dopełnienie oglądanych scen.

Pomimo niedociągnięć, film ogląda się  przyjemnością. Zasługuje o tym ze względu na ważny, rzadko poruszany temat.  Niewielu z nas wie ile zawdzięczamy tym ludziom, którzy z miłości do sztuki gotowi byli poświęcić swoje życie. Kilku  z nich zginęło w imię tej sprawy.

 

Artykuł powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl.

                                                                                              
 



Komentarze
  • Jestem ciekawa co i jak, bowiem ten film przypomina mi niedawno przeczytaną książkę "Grabież Europy".