Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Pierwsza (i ostatnia) miłość

Pierwsza (i ostatnia) miłość

2014-03-07 Krzysztof Piersa

Z niepokoju drżę, więc pośmieję się dobry Wrocławiuuu. W oczach mam już mgłę, kiepsko czuję się dobry Wrocławiuuu.

.html
fot. Polsat

Jestem tutaj, więc przytul się. Taki jest początek naszej przygody z "Pierwszą Miłością".  Telenowelą, która od ponad siedmiu lat gości na antenie Polsatu. Bohaterami tego serialu są ludzie tacy jak my, o realnych problemach i troskach. Ich losy nieraz wzruszą nas do łez, zmuszając do refleksji nad własnym życiem. Zasadniczą refleksją, jaka przyszła mi do głowy podczas oglądania serialu było "czy ja na pewno nie płacę za ten kanał?!".

Fabuła "Pierwszej miłości" jest tak samo trudna do ogarnięcia jak w każdej telenoweli, a geneza tytułu tonie w odmętach historii. Mimo wszystko spróbujmy. Miejscem akcji są Wrocław i Wadlewo, choć do tego drugiego zaglądamy raczej z rzadka. Bohaterowie serialu przeżywają przeróżne rozterki, zaczynając od podbojów miłosnych, a na sprawach karnych i śmierci kończąc.

Serialowi bohaterzy są tak nierealni, jak to tylko możliwe. Zakochana para, Radek i Nikola w każdej sytuacji mają ułożone włosy i odświętne ubrania. Nikola kładzie się spać w wyprostowanej grzywce i w makijażu, a Radek obiera ziemniaki w lepszym ubraniu niż zdesperowany student na rozmowie kwalifikacyjnej. Podobnie ma się sytuacja u pozostałych bohaterów. Każdy element garderoby jest sterylnie czysty, wyprasowany i ułożony. Widząc kreację, w jakiej Emilia Śmiałek przewala siano w stajni, sam zapragnąłem wyjechać na farmę. Najgorszy moment przychodzi jednak wtedy, gdy któreś z bohaterów ma wyjść na "niespodziewane" spotkanie i rzuca "przestań, zobacz, jak ja wyglądam”. Niejedna dziewczyna spaliła zawartość swojej szafy, słysząc tak dołujące porównanie z rzeczywistością.

Skoro już o rzeczywistości mowa, bohaterzy serialu muszą być tymi legendarnymi statystycznymi Polakami. Mowa tu o przeciętnej pensji 4,500 zł. Nieważne, czy bohater jest taksówkarzem, nauczycielką czy kelnerem w Barbarianie. Każdy ma wspaniale umeblowane mieszkanie niczym z salonu (uwaga, przerwa na reklamę) Black-Red-White. Ponadto nigdy nie przepracowują się w swoim dążeniu do pieniądza. I tak Błażej jako wcześniej wspomniany taksówkarz, stale przesiaduje w domu, w barze lub bierze udział w niespodziewanym zwrocie akcji. Gdy ostatni raz widziałem kierowcę taryfy, opowiadał mi o stawkach, od których włos jeżył się na głowie. Widocznie we Wrocławiu żyje się prościej.

Problemy bohaterów również wsiąkają jak kamfora. Gdy ktoś z naszych ulubieńców wpada w tarapaty, tuż po ich rozwiązaniu wszystko cichnie. Policja nie nachodzi, wnioski sądowe znikają, nawet mafia podkula ogon. Wszystko kończy się szczęśliwie albo przynajmniej polubownie. Gdy Mikser pobił faceta na środku ulicy, udało się znaleźć na gościa haka i wszystko rozeszło się po kościach. Jedynym wyjątkiem jest śmierć któregoś z bohaterów, najczęściej spektakularna. Wtedy przyjaciele i kochankowie, wzdychają przez następne dwa, trzy tygodnie.

Największym problemem jest jednak identyfikacja z bohaterami. Są oni bowiem albo nazbyt wyidealizowani albo tragiczni do przesady. Co do mnie, nie jestem nieziemsko przystojny, nie ściga mnie mafia, moja praca ma pełny wymiar godzin, a moi przyjaciele wiodą podobnie normalne życie. Nuda aż piszczy. Chyba muszę przeprowadzić się do Wrocławia…

Tekst powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl.
 



Komentarze
  • Nie oglądam tego serialu, choć zdarzyło mi się obejrzeć kilka odcinków albo interesujących mnie wątków. Ubawiłam się zwłaszcza przy pobycie 3 panów w sanatorium, tym bardziej, że sama niedawno wróciłam z turnusu.