Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Pliki wieczyste?

Pliki wieczyste?

2012-09-03 łb

Bruce Willis nieczęsto gości na łamach serwisów technologicznych. Chyba, że jako bohater pełnej kuriozalnych sekwencji z internetem "Szklanej pułapki 4". 2 września ta sytuacja uległa jednak zmianie. Amerykański gwiazdor zyskał przychylność internautów wcale nie głupią inicjatywą. Przy okazji zwracając uwagę na całkiem realny problem.

Bruce Willis fot. Gage Skidmore.html
 Bruce Willis chce zatrzymać swoją kolekcję plików/fot. Gage Skidmore - za: Wikipedia

W zamierzchłych czasach, zakup nośnika z muzyką równał się zyskaniu prawa jego własności. Płyta czy kaseta należała do nabywcy i mógł on ją sobie spokojnie pożyczać lub odsprzedawać. Tego typu wtórny obrót został mocno ograniczony w świecie dystrybucji cyfrowej. Pliku mp3 czy m4a raczej się koledze nie prześle, bo to już niechybnie piractwo. Jego duplikacja na różnych urządzeniach również zahacza o kwestię nieautoryzowanego powielania. Odsprzedać? Dobre żarty. Pozostaje pytanie: do kogo w takim razie należą kupione w internecie pliki.  

Jak donosi Daily Mail, Willis rozważa wytoczenie procesowi koncernowi Apple. Gigantowi śp. Steve'a Jobsa, który zrewolucjonizował sposób dystrybucji plików w sieci. To właśnie sklep iTunes za pomocą prostej metody "każda piosenka za 99 centów" przekonał rzesze internautów do przejścia na legalną stronę mocy. Tyle, że wypracowany przez koncern model niesie ze sobą określone ograniczenia.

Analogicznie do wielu użytkowników sieci, Willis za pośrednictwem iTunes zgromadził pokaźną kolekcję utworów. Teraz myśli o tym, aby przekazać ją "w spadku" swoim córkom. I tu na przeszkodzie stoją obostrzenia prawne, które wyraźnie zakazują tego typu działań. Okazuje się, że wraz ze śmiercią użytkownika iTunes, "umiera" również jego kolekcja. W domyśle, dzieci lub wnuki muszą nabyć jeszcze raz rzeczone pliki. Tzn. zapłacić za nie. 

Czy Willis boi się, że jego córek nie będzie stać na ściągnięcie dyskografii np. Ray Charlesa? Niekoniecznie. Hollywoodzki gwiazdor jest po prostu melomanem starej daty. Kiedyś pewnie zbierał winyle, teraz ściąga sobie pliki. I chce, aby jego kolekcja była trwałą spuścizną. Stąd żądanie prawa ich właśności. Wieczystej i dziedziczonej. 

.html
 iTunes - sklep/Wikipedia

Problem nie dotyczy tylko amerykańskich internautów. W ubiegłym roku wystartowała polska wersja iTunes i można się spodziewać, że mimo mało atrakcyjnych cen (kurs euro!) przyciągnęła pewną część odbiorców. Biblioteka blisko 20 milionów utworów robi przecież wrażenie. 

Daily Mail zauważa, że ograniczone prawo własności cechuje również sferę e-booków. Ściągane do czytników Amazon Kindle cyfrowe książki również nie mogą być przekazywane osobie trzeciej. Wygląda na to, że albo show-biznes przesadnie zabezpiecza swoje interesy albo legislatura nie odzwierciedla istoty kulturalnego obiegu. Coś, co stanowiło naturalny element społecznej tradycji, nagle stało się przestępstwem.   

Inicjatywa Willisa raczej nie przerodzi się w wojnę. Aktor jest nastawiony bardziej koncyliacyjnie niż konfrontacyjnie. W całej sprawie liczy się jednak podjęcie publicznej debaty na, wbrew pozorom, poważny temat. Czy kulturę utrwalamy przekazując ją w spadku czy tylko powielamy od nowa? Jeśli to drugie, całkiem prawdopodobne, że przyszli melomani zamiast Ray'a Charlesa będą wybierać Black Eyed Peas. 

   



Komentarze
  • Wiadomosc jest ciekawa. Moze dzieki glosnemu nazwisku chociaz jeden aspekt muzyki w sieci zostanie wyjasniony. Mam nadzieje,ze inicjatywa Bruce Willisa nie pogorszy jeszcze bardziej sytuacji nabywcow plikow muzycznych! ;)

  • Ostatnio temat jest bardzo szeroko poruszany. Ten głos jest bardzo rozsądny w porównaniu z tym, co mówią nasi rodzimi twórcy. Mam nadzieję, że w końcu prawo będzie dotrzymywać kroku nowym technologiom.

  • No dużo się mówi na ten temat no zwolnicy i przeciwnicy no niestety nie można wszystkim dogodzić ;(;( no niestety prawo jest czasem troszkę "po tyłach"w stosunku do rozwijającej się technologi.