Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Porczyk w galerii handlowej

Porczyk w galerii handlowej

2012-02-01 Łukasz Badula

Niecały rok temu nasz portal wróżył świetlaną karierę Bartoszowi Porczykowi. Młody, wrocławski aktor wydał wtedy solową płytę "Sprawca". Mocno wspieraliśmy to wydawnictwo. Porczyk objawił się jako talent zadziorny i kreatywny. Nie tylko nagrał serię straszno- śmiesznych piosenek, celujących w kulturę konsumpcyjną. Płycie towarzyszyły przecież prowokacyjne sesje zdjęciowe i niezwykle dopracowane koncerty. Wreszcie, można było pomyśleć. Wreszcie, pośród młodej braci aktorskiej zjawiła się osoba nie idąca na kompromisy, która flirtując z popkulturową minoderią tak naprawdę wystawia w jej kierunku środkowy palec. Wystarczyło kilkanaście miesięcy, aby Porczyk równie koncertowo (sic!) zmarnował ów kapitał zaufania. I to jedną nieprzemyślaną decyzją. 

Adam - Bartosz Porczyk - fot. Grzegorz Gołębiowski - TVP 1.html
 Porczyk jako Adam/fot. Grzegorz Gołębiowski - TVP 1

Cóż zrobił 31-letni aktor? Należałoby zapytać, czego nie zrobił jego agent. No właśnie, dlaczego osoba odpowiedzialna za karierę Porczyka dopuściła, aby twarz aktora pojawiła się w mydlanej operze? Nie na dalekim planie. W jednej z głównych ról. Oto Porczyk kreuje postać Adama w nowym "hicie" telewizyjnej Jedynki. Serial "Galeria" ma zastąpić w ramówce wysłużoną "Plebanię". A właściwie stanąć w szranki z TVN-owską "Julią".

"Galeria" rzecz jasna nie jest telewizyjnym debiutem Porczyka. Witryna Jedynki, chyba dla upokorzenia aktora, przypomina "ścieżkę serialowego wstydu". Skąd znamy Porczyka? Pojawił się wcześniej w "Barwach szczęścia", "Apetycie na życie" i "Rezydencji"

Po dyskusji, jaką wywołały słowa Jana Nowickiego o braciach Mroczkach, wypada docenić fakt, że telewizja stawia na zawodowych aktorów. Jest jednak druga strona medalu. Nowicki narzekał, że beztalencia zapełniają srebrny ekran, zapominając, jaki de facto jest format rodzimych seriali. Wypracowane przez Ilonę Łepkowską standardy bazują na tautologicznych dialogach i godnych Mniszkówny miłosnych zawirowaniach. Tu można przez kilka odcinków aktorsko lunatykować lub rzucać monosylabami, a muzyczka w tle i tak poinformuje widza, czy ma się śmiać czy też wzruszać.

Jak każdy telewizyjny gatunek, obyczajowy tasiemiec wykazuje duży stopień autonomii. W jej ramach wszystkie idiotyzmy scenariusza i tematy "z życia wzięte", tworzą szczelną, przyswajalną dla widzów warstwę. To wirtualny świat, gdzie aktorstwo nie istnieje, bo ma się do czynienia z fantomami. Tylko co, gdy któryś z owych fantomów zapragnie "ożywić" swoją postać?

Porczyk zapewne myślał, iż właśnie "ożywi" Adama. Chłopaka po przejściach, który ma na pieńku z ojczymem i właśnie opuścił więzienie z silnym pragnieniem zemsty. No więc, ożywi? Po obejrzeniu jednego z pierwszych odcinków, w pamięci zostaje głównie zawistne spojrzenie Porczyka. Adam do reszty otoczenia pasuje jak pięść do nosa. Poza tym ma rentgena w oczach, co twórcy serialu próbują wyzyskać w scenie miłości od pierwszego wejrzenia. Porczyk przeszywa  godnym Kaszpirowskiego spojrzeniem przypadkowo spotkaną w kawiarni Karolinę. Za kilka odcinków widzów czeka niechybnie romantyczne trzęsienie ziemi.

"Galeria" jest bez wątpienia wynikiem desperackiej walki o masowego widza ze strony TVP. Kompleks publicznej telewizji wobec TVN- u widać tu na każdym kroku. Choćby w "lokowaniu miejskiego produktu". "Julia" żeruje na scenerii Krakowa, to w "Galerii" "eksponuje się" architekturę Wrocławia. Głównym bohaterem jest tu jednak tytułowa świątynia zakupoholizmu. Swoją drogą, niezły przeskok po prowincjonalnej plebanii.  

W tym targowisku próżności Porczyk czyni więc kolejny przełomowy krok w swojej karierze. Płyta "Sprawca" sytuowała go w teatralnej awangardzie, "Galeria" może przetransponować go w rejony tabloidowego blichtru. "Kim jest odtwórca tajemniczego Adama? Tylko u nas rozmowa z gorącą gwiazdą serialu" - takie nagłówki, o zgrozo, są więcej niż prawdopodobne. Dla miłośników "Sprawcy" będą trudne do zniesienia. Chyba, że w kolejnych odcinkach serialu, Porczyk vel Adam rozpocznie metodyczną eksterminację klientów galerii.

PS. Argumentów typu "z czegoś trzeba żyć" nie przyjmuję. Po co w takim razie było wcześniej stroszyć piórka i nagrywać obrazoburczego "Sprawcę"?  




Komentarze
  • no chyba przez Ilonę ŁePkowską.... ojoj, taka "jazda" po Porczyku i taki błąd - bo literówka to z pewnością nie jest...

    • Dziękujemy za zwrócenie uwagi, nota bene autor był przekonany co do poprawności Łebkowskiej, w czym mylnie utrzymywała go.... oficjalna witryna TVP 1 pisząca o scenarzystce "Ł jak Łebkowska", przepraszamy za błąd i panią Ilonę i wszystkie panie Łebkowskie...

  • no cóż Panie Łukaszu...właściwie to trochę nie bardzo wiadomo do czego nie wiadomo do czegaPan pije..tym artykułem.Czy do serialu czy do Porczyka.Pan też napisał nie jednego gniota i bździnę wysmoloną na kolanie. Serial moze jest jaki jest ale temu aktorowi nic nie brakuje. a jego udział w filmach ambitnych nie zalezy tylko od niego. jak wiemy częściej mniej utalentowani aktorzy grają w nich głównikaki..

    • Pani Karolino, jest drobna różnica między podrzędnym redaktorzyną portalu, a artystą, który miał wnieść pewną świeżość na rodzime poletko teatralne, do czego piję? Myślę, że początek drugiego akapitu nie pozostawia wątpliwości. Funkcjonujemy w rzeczywistości drenażu talentów przez Telewizję Publiczną, która zamiast oferować aktorom możliwości rozwoju zamyka ich w kiczowatych formatach, ujawniających kompleks wobec komercyjnych stacji. Zresztą nie dotyczy to wyłącznie aktorów. Proszę mi powiedzieć, co stało się z młodym Żuławskim po fenomenalnej "Wojnie polsko- ruskiej"? Najgorsze, że istnieje ciche przyzwolenie na całą sytuację właśnie od osób argumentujących jak pani Karolina. Bo aktorowi wolno, bo on przecież nic na tym nie traci, bo nie ma co grać. Puste żarty. Najwyższy czas odpowiedzieć sobie, czy jest się rewolucjonistą czy tylko wyrobnikiem. Jeśli płyta "Sprawca" miała być tylko lansem, to ja bardzo przepraszam, za bardzo przejąłem się artystyczną propozycją pana Bartosza. Może faktycznie, główna rola w miłosnym tasiemcu o galerii handlowej to najwyższy obecnie pułap kariery. Przynajmniej w potocznym odczuciu...

  • .. ..żeby mogła powstać płyta i kolejny jego spektakl musiał przez rok zasuwać na planie serialu ,,barwy szczęscia''( wiemy co to-niestety) i na następne projekty też pewnie będzie zarabiał w takich właśnie produkcjach...nikt nie daje kasy na takie projekty.jeżeli to jest droga do robienia tego co chce się zrobić dla siebie.. a Pan Porczykjeszcze nie raz nas zaskoczy,zachwyci i poddenerwuje.

    • Pani Karolino, w takim razie sprawa ma jeszcze bardziej tragiczny wymiar, wysoka sztuka zakładnikiem kiczu? Nie jesteśmy w stanie wygenerować nic bez pośrednictwa telewizyjnej pulpy? Tak czy inaczej, co innego zasuwać w "Barwach szczęścia" na drugim planie, a co innego - bycie twarzą tasiemca zastępującego "Plebanię"....

  • idź młocie na Farinellego!!! to zrozumiesz co Porczyk myśli o sobie jako o aktorze i o tym co robi, co chciałby robić i być może co musi.

    • Panie Sebastianie, młot wali w ścianę z rozpaczy po spędzeniu tygodnia z "Galerią"...

  • Moze wszyscy ci ,ktorzy krytykuja Bartosza Porczyka za udzial w serialu sprawdza ile sprzedal egzemplaezy swojej plyty.Podejrzewam,ze bez reklamowej machiny-niewiele.Sama satysfakcja nie wystarczy-z czegos trzeba sie utrzymac!Rynek kulturalny w Polsce jest jaki jest.

  • Hm... Byłam na Farinellim. Bełkotliwy, bzdurny i wulgarny spektakl. Bartosza Porczyka cenię, bo jest utalentowanym aktorem. Mogę powiedzieć , że trzymam kciuki za jego karierę, bo jestem z Wrocławia. Natomiast Farinelli to kosmiczna wpadka. Jedyne pytanie, ktore się rodzi podczas przedstawienie, to czy aktor się rozbierze teraz , czy za chwilę. O niczym i w złym guście, a z aspiracjami do nie wiem czego...Na wszelki wypadek poprosiłam zaprzyjaźnionego homoseksualistę, żeby zobaczył to przedstawienie, bo a nuż on odkryje jakieś napięcia, emocje, których ja , zwykła hetero, nie odczytuję. Potwierdził moją miażdżącą opinię. Co do strategii budowania kariery- czsem trzeba zagrać w tasiemcu, zarobić na rok życia i mieć warunki na staranniejsze wybieranie kolejnych ról. Mnie to nie przeszkadza. Głupie przedstawienia natomiast bardzo!!!!