Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Religizacja polityki, polityzacja kultury

Religizacja polityki, polityzacja kultury

2012-08-18 Łukasz Badula
Matka Boska Fuck Your System - pomazany czarną farbą transparent, witał 2 miesiące temu uczestników krakowskiego spotkania z Alexem Plutserem- Sarno. Rzecznik rosyjskiej grupy Voina zjawił się pod Wawelem jako gość festiwalu sztuki współczesnej Grolsch Art Boom. W jego krakowskich akcjach samej sztuki było jednak jak na lekarstwo. Przechadzki po centrum  przeistoczyły się w utarczki ze Strażą Miejską, udział w konferencji otwierającej festiwal - w bezpardonowy atak na prezydenta Krakowa, wreszcie wspomniane spotkanie - w osobliwą agitację. No właśnie, jeszcze artystyczną czy polityczną? Plutser- Sarno spokojnie wyjaśniał, że między obiema sferami nie zachodzi żadna sprzeczność. Co więcej, swoboda środków wyrazu jest tożsama ze swobodą światopoglądową. A ta wchodzi w kontrreakcję nie tylko z polityką, ale też religią.

.html
Jedna z akcji Pussy Riot/fot.Denis Bochharev - Wikipedia
Wśród bohaterów krakowskiej prezentacji Voiny były dziewczyny z zespołu Pussy Riot. Wtedy jeszcze oczekujące na wyrok w areszcie. Dziś już wiadomo, że za antyputinowski występ w cerkwi, artystki trafią na 2 lata do łagru. Na tym tle krakowska akcja Voiny "Wanted", z plakatami wyjętych spod prawa artystów, nabiera proroczego i symbolicznego znaczenia. 

Wizerunek Pussy Riot zyskał już ikoniczny status. Obraz zamaskowanej dziewczyny upozorowanej na Matkę Boską, pojawił się i w krakowskiej manifestacji Voiny. W internecie ruszyła właśnie globalna kampania na rzecz uwolnienia członkiń zespołu. Wczoraj na całym świecie odbyły się happeningi, mające zwrócić uwagę opinii publicznej na całą sprawę (w Warszawie np. pikietowała formacja Teraz Poliż). O wolność dla dziewcząt apeluje nawet Paul McCartney. Wszyscy jesteśmy Pussy Riot - napisał The New York Post.

Wyrok moskiewskiego sądu jest tak kuriozalny, że trudno owym protestom nie przyklasnąć. Putinowska Rosja bez wątpienia wyznacza nowe standardy, jeśli chodzi o penalizację happeningów. Nie grzywna, nie areszt domowy, tylko "łagier". Bo tam, w domyślne, pracą i izolacją "wyprostuje się" dziewczyny. Wydzierając je z domowego ogniska oraz obiegu artystycznego. Taka re-edukacja w stylu, który pamięta jeszcze stalinowskie represje, ale nie jest obcy i rodzimym graczom polityki.

Moskiewski sąd zinstrumentalizował religię, aby za jej pomocą karać antysystemowe zachowania. Praktyka, jakiej należy się spodziewać po każdej władzy, która lubi umacniać swój despotyzm sakralną oprawą. Imitacja caratu w Rosji uwzględnia przecież uprzywilejowaną pozycję cerkwi. Obraziłeś uczucia religijne? Obraziłeś majestat państwa! I vice versa. Bardziej ciekawa wydaje się inna kwestia: na ile walka Pussy Riot (a także Voiny) z systemem jest częścią działań kulturotwórczych.

Po tegorocznym biennale sztuki w Berlinie (z udziałem Voiny), zarzucano Arturowi Żmijewskiemu, że zamienił artystyczne święto w partyzancki poligon. Istotnie, obrany przez polskiego kuratora kierunek oznacza skrajną polityzację kultury. Artysta staje się uczestnikiem publicznej debaty, wprowadzającym realne zmiany w rzeczywistości. W tej perspektywie, artystycznym dokonaniem Pussy Riot byłaby więc porażka Putina w wyborach?

Stając się zakładnikami aktywizmu, twórcy zaczynają żyć w błędnym przekonaniu o konieczności pełnego zaangażowania. Jakby nie można było zdjąć maski artysty i zacząć działać w obszarze prawdziwej polityki. To jednak wymaga czegoś więcej niż anarchistycznej buty. A tak pozostaje doraźna pół- sztuka (bo ograniczona do tymczasowych interwencji). Jedni powiedzą - krytyczna, drudzy - po prostu pseudo-polityczna.

O wadze i Voiny i Pussy Riot decydują głównie czynniki poza-artystyczne. Dalsze umacnianie przekonania o kontrkulturowej rewolucji tylko im szkodzi. Granie w zespole punkowym nie wymaga odwagi. Ale rzucenie wyzwania autorytarnej władzy już tak. Stąd Pussy Riot są bardziej przekonujące jako represjonowane opozycjonistki niż zespół muzyczny. Dobrze wiedział o tym sąd, marginalizując ich przesłanie do wymiaru chuligańskiego wybryku. Całkiem możliwe, iż miłościwie panujący car teraz je ułaskawi. 




Komentarze
  • Polityzacja kultury jest czymś faktycznie powszechnym w dzisiejszych czasach. Ale myślę, że nie ma się co temu dziwić - w końcu wydarzenia polityczne także stanowią istotne źródło inspiracji.

  • To,ze polityka wchodzi rowniez do kultury to ptzeciez nie jest nowe zjawisko. Bardziej mi nie odpowiada uzywanie w "dzielach" sporej rzeszy "tworcow" symboli religijnych wylacznie w celu szokowania widza i zyskaniu rozglosu!

  • "Moskiewski sąd zinstrumentalizował religię, aby za jej pomocą karać antysystemowe zachowania. " a Pussy zinstrumentalizowały religię aby się wylansować. Jak wiadomo, najłatwiej to osiągnąć włażąc do kościoła: wielkiej krzywdy za to nie zrobią a głośno będzie (dlatego do meczetu nikt nie włazi - odważnych "zaangażowanych"brak..). No i oczywiscie udało się. SDo łagru w końcu raczej nie trafią a do końca życia mają zapewnione trasy koncertowe, już bez zbytniego ryzyka. Jak z piarowego podręcznika..

  • Może to co robią dziewczyny z Pussy Riots to nie najlepszy sposób wyrażania poglądów. Ale jednak trzeba znać trochę rosyjskie realia, żeby wiedzieć, że póki co bycie w opozycji, jaką znamy z innych państw, jest nierealne. Może dzięki temu, że szokują, zwrócą uwagę na problemy w Rosji.