Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Salvo. Ocalony: O gangsterach inaczej

Salvo. Ocalony: O gangsterach inaczej

2014-05-07 Gabriela Będkowska

Akcja filmu toczy się na Sycylii – nie mogło być inaczej, skoro to opowieść o gangsterskich porachunkach. Jednak ci, którzy liczą na spektakularne pościgi, strzelaniny i  zawrotne tempo, mogą czuć się rozczarowani.

.html
 

"Salvo" to bardzo leniwe kino, piękne w formie i niestety, banalne w treści. Tytułowy Salvo jest okrutny, nieuprzejmy, nie mówi zbyt wiele, za to sprawnie zabija na polecenia szefa- mafiosa. Któregoś dnia wykonuje kolejny wyrok, a siostrę ofiary zabiera ze sobą. Niewidoma Rita pod wpływem szoku i strachu odzyskuje wzrok. Salvo ukrywa ją, otacza opieką, z czasem – pokochuje.

Sycylia – nawet jeśli pokazana jest jako ziemia okrutnych ludzi – to wciąż piękna kraina, pełna zachwycających krajobrazów. Oprócz pięknych zdjęć w pamięć zapada także ścieżka dźwiękowa, a główny motyw, piosenkę "Arriverà" nuci się jeszcze na długo po wyjściu z kina.

Niestety, odpowiedzialny za scenariusz i reżyserię duet Antonio Piazza i Fabio Grassadonia dość banalnie ograł znany już motyw porywacza i jego pięknej zakładniczki. W ich historii brakuje drapieżności z "Od zmierzchu do świtu", a małomówny Salvo stylizowany na Leona Zawodowca nie wypada przekonująco. Scenariusz pełen jest banałów, a dialogi – o ile już się pojawiają – nudzą, żenują lub śmieszą.

"Salvo" może spodobać się osobom, które lubią leniwe kino i fanom sycylijskich krajobrazów. Jednak ci, którzy przywykli do kina gansterskiego w stylu "Ojca chrzestnego" i "Chłopców z ferjany" mogą poczuć się rozczarowani. "Salvo" sprawia raczej wrażenie prawie niemej parodii męskiego, szybkiego kina.

Artykuł powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl.
 







Komentarze
  • W pelni zgadzam sie z tym,ze najlepszym slowem obrazujacym ten film jest ,banal.Punkt wyjscia dawal spore mozliwosci,ale jak czesto w kinie bywa nie zostaly one we wlasciwy sposob wykorzystane.