Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Shuty: (Nie)cudowne lata dziewięćdziesiąte

Shuty: (Nie)cudowne lata dziewięćdziesiąte

2014-01-04 Anna Dwojnych

"Dziewięćdziesiąte" to zbiór dwudziestu ośmiu autobiograficznych opowiadań  Sławomira Shutego, przedstawiających młodość bohatera w pierwszych latach polskiej transformacji ustrojowej. Książka z etnograficzną wnikliwością i bez kompromisów, przedstawia obyczajowość Polski i Wschodu. Wschodu, który niejednokrotnie okazuje się Dzikim Zachodem.

.html
 Okładka książki//Ha.art

Krótkie opowiadania napisane w lekkim stylu i zakończone komicznymi (a nieraz tragikomicznymi) puentami, czyta się jak rozbudowane anegdoty. Autor wspomina lata dziewięćdziesiąte, wplatając doświadczenia młodzieńczych lat w symbole ostatniej dekady XX wieku: otwarcie pierwszego w dzielnicy hipermarketu, który jawił się jako statek obcej cywilizacji, który osiądzie i wysypią się z niego dobra, odzież, cukierki, dziewki i inne używki, często godzące w zdrowy rozsądek nowe ruchy religijne, eksperymenty z używkami zmieniającymi stany świadomości, idealizację wszystkiego, co za polską, wcześniej trudną do poznania, granicą.

W przypadku większości opowiadań trudno mówić o uniwersalności losów bohatera – są one albo bardzo lokalne, bo mocno zakorzenione w rodzimej Nowej Hucie albo dosyć oddalone (a może też oderwane?) od Polski. Bułgaria, Węgry, Gruzja, Ukraina witają bohatera tym, czym chata bogata. A zwykle bogata w miejscowe trunki (których wypicie przynosi zgubne skutki), oszukane halucynogeny (których działanie nie jest zgodne z oczekiwanym) i nie zawsze przychylnie nastawioną wobec narratora ludność miejscową.

Bohater szuka swojego miejsca w nowym postkomunistycznym świecie: raz w subkulturze punków, innym razem w Towarzystwie Psychotronicznym, raz jako fotoreporter, to znów jako asystent bankowy, w rodzimym mieście lub na zabitej dechami wsi, zawsze z mniej lub bardziej bolesnym rozczarowaniem.

"Dziewięćdziesiąte" to dowcipna, autoironiczna i świetnie napisana lektura, która jednak zamiast nostalgii za kolorowymi 90-tymi (VHSem, telewizją kablową i disco polo) przedstawia szarą, brudną, nieco socrealistyczną rzeczywistość; suto zakrapianą napojami winopodobnymi, raz po raz gorzko odczarowującą wolnościowe mity. To książka łatwa w odbiorze, choć nie zawsze lekka, miejscami nawet nieprzyjemna...

Zbiór "Dziewięćdziesiąte" ukazał się nakładem Korporacji Ha.art.

Tekst powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl



 
 



Komentarze
  • Rzeczywiscie jest to ksiazka latwa w odbiorze.Ale jak zauwaza autorka tekstu,poprzez swoja forme-rozbudowane anegdoty--nie zapadnie na dluzej w pamiec.Dobra rozrywka i ciekawy opis lat 90-ych.