Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Słuchaj o śwince i o teatrze

Słuchaj o śwince i o teatrze

2012-11-13 Iwona
.html
WTL
Lubię chodzić do teatru z moimi dziećmi (uściślę, że na przedstawienia przeznaczone dla młodej widowni). Mam świadomość, że taka deklaracja nie niesie ze sobą żadnych odkrywczych treści, ale już się tłumaczę, dlaczego w ogóle o tym piszę. Ogromną frajdę sprawia mi obserwowanie moich pociech, kiedy doświadczają wzruszeń, kiedy ich twarze wypełniają się emocjami i kiedy dają się oczarować magii teatru (nie zawsze czarowanie bywa skuteczne:). Cenię sobie bardzo ich opinię - są dla mnie pierwszymi recenzentami.

Jakiś czas temu miałam okazję zabrać moją 6-latkę do Wrocławskiego Teatru Lalek na słuchowisko na żywo. W sumie to bardziej ona zabrała mnie, bo przestawienie teoretycznie było skierowane do niej. Wysłuchałyśmy czytania sztuki Piotra Rowickiego "Ach, ta Aurelka" o pewnej niepokornej śwince, która wbrew tradycji i w niezgodzie z świńskimi obyczajami chciała być... czysta.

Muszę przyznać, że bawiłam się przednio, ale moja córka chyba nieco słabiej (czyli "tylnio"?). Wywnioskowałam to właśnie z owej reakcji zaraz po wejściu z teatru: "czasami tak dziwnie mówili i ty się śmiałaś, a ja nie". No właśnie, tekst Rowickiego miał w sobie coś z familijnych filmów animowanych (typu "Shrek") - niby dla dzieci, ale dorosły też się pośmieje. W tym wypadku więcej radochy miał jednak rodzic. Chodziło po pierwsze o sam tekst - bardzo przyjemny i zabawny, ale jako forma przedstawienia czytanego zwyczajnie dla maluchów za długi - a po drugie o interpretację aktorską. O ile dorosły odczyta aluzje np. do osób w sposobie bycia/mówienia podobnych do Tomasza Jacykowa itp. (świetny Tomasz Maśląkowski), o tyle dziecko będzie się po prostu śmiało, bo "pan tak śmiesznie mówi". Miałam wrażenie, że czasami dzieciaki nie mogły się połapać kto jest kim w tej opowieści, skoro te same osoby czytały/grały różne role.

Takie czytania odbywają się u wrocławskich lalkarzy co miesiąc (za każdym razem oczywiście inny tekst). Dużą atrakcją tych spotkań jest muzyka grana na żywo. Za oprawę sztuki o Aurelce odpowiedzialny był Radek Łukasiewicz z Pustek. Według mnie idealnie wpisał się w klimat historyjki. Jak to określiło moje dziecię: "fajnie plumkał i chrumkał".

I jeszcze na koniec - myślę, że warto czasami pokazywać dzieciom teatr z trochę innej strony. Niech zobaczą, że w spektaklu to nie scenografia, kolorowe stroje czy lalki grają najważniejszą rolę (tutaj liczył się aktor i tekst, no i oczywiście muzyka). Może to być też inspiracją do ciekawej rozmowy na temat pracy aktora, sile wyobraźni czy różnorodności w sztuce. Przyjemna edukacja i tak "przy okazji".

  • Więcej o cyklu "Słuchaj!" poczytacie tutaj. Kolejne spotkanie już 25 listopada (obowiązuje rezerwacja miejsc, bo chętnych nie brakuje, a wstęp jest za darmo)





Komentarze
  • Takie sluchowisko na zywo tp prawdziwa rzadkosc i warto z takiej okazji skorzystac. Dla dzieciakow to moze byc spora frajda,a i dorosly moze chetnie zobaczyc teatralno-radiowa kuchnie. Bardzo fajny ponysl! L)