Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Sprawa Koziołka M.

Sprawa Koziołka M.

2013-03-19 jar
Koziołek Matołek.html
Sam zainteresowany na sprawę patrzy z politowaniem/za: stolica-bajek.pl

Dziś w kąciku kryminalnym KulturyOnline mrożąca krew w żyłach historia zbrodniarza, który... nielegalnie opublikował na amerykańskim serwerze fragmenty odcinków starej kreskówki "Przygody Koziołka Matołka". Kto wie, czy niejaki Paweł S. z Tychów nie posunąłby się dalej, gdyby nie szybka i efektowna akcja połączonych sił polskiej i amerykańskiej policji, która namierzyła złoczyńcę i udaremniła jego dalsze występki. Teraz nad przestępcą wisi widmo procesu i kary dwóch lat więzienia, a my, porządni obywatele, możemy spać spokojnie...

No dobrze, żarty na bok. Czy opublikowanie w internecie fragmentów filmów bez zgody właścicieli praw autorskich naprawdę zasługuje na miano "kradzieży"? - Kradzież to zabieranie czegoś innej osobie w taki sposób, że ta osoba to traci. W wyniku działania Pawła S. bielska wytwórnia nie straciła filmów z Koziołkiem Matołkiem ani praw do nichpisze o sprawie Marcin Maj w "Dzienniku Internautów". A jednak, dura lex, sed lex – mówiła jedna z zasad rzymskiego prawa. Skoro jest paragraf i jest wina, to musi być dochodzenie. Czy jednak warto było zgłaszać takie "przestępstwo" do prokuratury? Zdaniem przedstawicieli Studia Filmów Rysunkowych z Bielska-Białej, właściciela praw do powstałej przed laty animowanej wersji proto-komiksu Kornela Makuszyńskiego, jak najbardziej – dlatego też to właśnie oni zawiadomili policję o wybryku Pawła S.

Afera z Koziołkiem Matołkiem to kolejny przykład krótkowzroczności i nieznajomości mechanizmów internetu. Znajdujące się od lat w finansowych tarapatach studio z Bielska-Białej, zamiast wykorzystać szansę na promocję swoich zapomnianych produkcji, postanowiło walczyć o swoje prawa. Czy na tym skorzysta? Raczej nie – powstałe w Bielsku filmy nadal będą zalegać na magazynowych półkach (bo na telewizyjne powtórki trudno liczyć), a sam zakład będzie się starał związać koniec z końcem, działając od zlecenia do zlecenia. Media od kilku już lat trąbią o tym, że piractwo – eufemistycznie nazywane "pozarynkowym obiegiem kultury" – wręcz sprzyja promocji muzyki, filmów i literatury, a umiejętne "rozdawanie" różnych dzieł zaczyna prędzej czy później przynosić zysk. XXI wiek najwyraźniej do Bielska-Białej jeszcze nie zawitał. Ciekawe, co by na to powiedział Koziołek Matołek.





Komentarze
  • Aż przypomniała mi sie afera o ACTA..

  • Wróciły wspomnienia :D rozmarzyłam się ...

  • masakra...a m�j synek na pewno ch�tnie by obejrza� Kozio�ka, ju� jest fanem Reksia :(

  • Chyba jestem w mniejszosci,ale kradziez jest kradzieza..Inna sprawa,ze wiele przepisow nie przystaje do rozwoju technologii. Swoja droga,dlaczego policja i prokuratura nie dzialaja rownie szybko w wielu powazniejszych sprawach?

  • Ahhh jak ja kiedyś lubiłam oglądać tą bajkę przez to wróciły wspomnienia :) ojj z przyjemnością bym oglądałam. Ludzie to potrafią sobie narobić niepotrzebnych problemów.