Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Sylwia Owczarek: Kobieta w trzech skórach /wywiad/

Sylwia Owczarek: Kobieta w trzech skórach /wywiad/

2016-03-14 Mariola Matwijiszyn
 Sylwia Owczarek w trakcie instalowania swojej wystawy w galerii BOSA/Facebook

Interesuje mnie proces wpływu prasy i pozostałych mediów na to, co myślimy, jak się zachowujemy - opowiada nam młoda malarka z Kalisza. 

Do 13 marca we wrocławskiej BOSA Galerii Sztuki Współczesnej można było obcować z wystawą Sylwii Owczarek “DOBRY/ZŁY…”  Przy okazji wernisażu zapytaliśmy młodą artystkę o zamysł ekspozycji, jak i tajniki warsztatu artystycznego. 

 

Mariola Matwijiszyn: Jak zaznaczyła Daniela Tagowska w tekście kuratorskim, tytuł wystawy nawiązuje do systemów gustu i wartości.

Sylwia Owczarek: Tak i ten tekst jest niezwykle trafny. Kuratorka wskazuje na trójkątny obraz: piramidę gustów, który stał się klamrą dla całej wystawy i zasugerował nam jej tytuł. Jest w nim pewna dwoistość, przyziemny gust i oko opatrzności górujące w przestrzeni galerii. Jednocześnie, wystawa składa się z kilku części, które realizowałam na różnych etapach życia. Gdy wybierałyśmy prace wraz z Sabiną Boukourbane i właśnie Danielą Tagowską zastanawiałyśmy się, jak je połączyć, ponieważ wcześniej nie tworzyły jednej serii. Dzięki wyborom dziewczyn, obrazy zaczęły współgrać i się uzupełniać. Zamknęłyśmy je w pokoju, w cichej, kobiecej sferze. 

 Praktyka zmiany/mat.prasowe

Odczytywanie wystawy można rozpocząć, np. od obrazów związanych z modą kobiecą. Skąd pomysł na takie prace?

Żałuję nieco, że na wystawie widzimy zaledwie trzy rysunki z tego cyklu. Pewne wnioski można wyciągnąć tylko analizując całą kolekcję. Na każdej z tych prac pojawiają się teksty, które odnajdywałam w pismach kobiecych, traktujących o modzie, kuchni, domu. To fragmenty, odnoszące się do tego, jak mamy żyć, ubierać się, zachowywać. Jest to specyficzny język nakazów i zakazów, mający na celu kontrolę naszych wyborów. W moich obrazach stosuję ironię, która pozwala wyjaskrawić nieadekwatność tych twierdzeń. Stąd na rysunku z tekstem: "latem odkrywamy więcej ciała" przezroczysta spódnica odsłaniająca srom.

 

Czyli obrazy powstały z buntu?

Nie do końca. Interesuje mnie proces wpływu prasy i pozostałych mediów na to, co myślimy, jak się zachowujemy. Zastanawia mnie ich realny wpływ, czyli to  jak bardzo zmieniają nasze myślenie o sobie.

Praktyka zmiany/mat.prasowe

Pole moich artystycznych zainteresowań jest szerokie. Lubię powtarzać za Hundertwaserrem, że “Ciało, ubranie i dom to trzy skóry, człowieka”. Intrygują mnie te sfery, relacje między nimi a także to, w jakim stopniu my je kreujemy, a w jakim one kreują nas. A jeśli one kreują nas, to kto i dlaczego w ten sposób kreuje je?

 

Obrazy obecnej wystawy są bardzo różnorodne. Wzrok szczególnie przykuwa “Życie na gorąco”.

Pochodzi z serii, którą stworzyłam jako komentarz do artykułów opisujących ludzkie dramaty w sposób powierzchowny, domagających się jedynie treści, która wypełni określoną liczbą znaków stronę gazety.  Bywa, że bohaterów przedstawia się w nich w sposób, który ich ośmiesza. Zakładam, że często są to postacie zmyślone na potrzeby artykułu. Obraz, o którym mowa namalowałam w nawiązaniu do autentycznej historii kobiety, która, z powodu choroby, porozumiewała się ze światem wyłącznie za pomocą mrugania. Całość w tonach szarych pozostaje tłem dla oczu świadomie świdrujących widza. 

 

To nie jedyne obrazy o ludzkich dramatach. Stworzyła Pani także serię na podstawie wywiadów zebranych osobiście.

To prace o kobietach, które przeżyły lub przeżywały pewne traumy lub zmagały się z ważnymi dla nich dylematami. Nie wszyscy moi rozmówcy byli świadomi tworzenia takiej serii i tego, że przeleję ich emocje na płótno. Z czasem jednak, gdy coraz więcej osób dowiadywało się o moim zamierzeniu, dostawałam sygnały, z kim jeszcze warto pomówić. Bohaterki tych wywiadów były bardzo szczere dzięki podstawowej potrzebie wygadania się. Muszę podkreślić, że nigdy nie stawiałam się w roli terapeuty czy psychologa. Rozmówcy nie zostali wykorzystani. To nie są dosłowne ani realistyczne portrety, ale jedynie zaznaczenie wydarzeń i uczuć, wzbogacone o mój odbiór. 

Łazienka morska/mat.prasowe

Czy rozmówcy widzieli rezultaty wywiadów?

Tak. Otrzymałam informację zwrotną, że pokazują prawdę. Jestem z tego zadowolona. Oznacza to, że te interpretacje nie są tylko moimi wyobrażeniami.

 

Porozmawiałyśmy już o ciele i modzie. Pozostał jeszcze dom. Czy może Pani wyjawić, skąd w zbiorze przedstawienia właśnie łazienki i meblościanki?

To przestrzenie, które znam bo z nich korzystałam. Pociąga mnie w nich element czegoś, co minęło. Łazienka, ze względów sanitarnych pomalowana do połowy błyszczącą farbą olejną i wyłożona miejscami "tam gdzie widać" zdobytymi płytkami, udekorowana np. muszelkami. Choć aspirowała, chyba nigdy nie była modnym wnętrzem. Owszem, przytulną, nieco zagraconą, intymną strefą kobiecą, świadkiem upiększających zabiegów. “Morskiej fali”, bo tak zatytułowałam poliptyk łazienki, towarzyszy instrukcja obsługi - jak można rozwiesić poszczególne części, bo są one tak naprawdę matematyczną siatką tego wnętrza. Podobnie meblościanka "Jabłoń ciemna" jest już reliktem przeszłości. Powieszenie jej we własnym mieszkaniu byłoby mrugnięciem w kierunku tamtego okresu.

 

Warto pochylić się także nad mniejszymi gabarytowo pracami.

To takie chwile odprężenia. Gdy tworzyłam większe obrazy, kumulowało się we mnie mnóstwo naiwnej złości na niesprawiedliwość. Chciałam odpocząć od tego i namalowałam cykl "Kiedy dziewczynka staje się kobietą". Złapałam się na tym, że przeniosłam negatywne emocje na kolejne prace. I tak dojrzewanie i fantazjowanie na temat ideału kobiecości obarczone zostało jakąś osobliwą trwogą.

 

Artykuł ukazał się w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl

 

Komentarze