Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Szampańska zabawa na Bregoviću

Szampańska zabawa na Bregoviću

2014-05-26 Aleksandra Degórska

Dwugodzinny koncert Bregovića w Sali Kongresowej był jak bałkańskie wesele. Orkiestra weselno-pogrzebowa zagrała tylko jeden utwór pogrzebowy. I to z przymrużeniem oka.

.html
 Bregović w szampańskim nastroju/fot. A. Degórska

Legendarny Goran Bregović przyjechał do Warszawy razem ze swoim The Wedding and Funeral Band. Koncert odbywał się w ramach "Alcohol tour" i rzeczywiście na koncercie panowała szampańska atmosfera. Bregović pojawił się na scenie w białym, eleganckim garniturze. Reszta zespołu miała na sobie ludowe stroje, co nadawało występowi określony klimat.

Od pierwszych taktów muzyka Bregovića porwała publiczność do tańca. Pierwsi śmiałkowie szybko zaczęli podchodzić pod scenę, gdzie było trochę więcej miejsca na pląsy. Z każdym utworem liczba tańczących osób się zwiększała. Aż w końcu tłumy ludzi szczelnie wypełniły przejścia.

Na widowni zapanowało więc prawdziwe szaleństwo. Ludzie nie krępowali się tańczyć do upadłego, głośno śpiewać z zespołem i klaskać aż do bólu rąk. Podczas koncertu usłyszeliśmy takie utwory, jak "Champagne for Gypsies Gas Gas", "Ausencia", "Bella Ciao", "Be that Man" czy "In the Death Car". Oczywiście nie zabrakło również piosenek z albumu "Kayah i Bregović". "Prawy do lewego" - co wtedy działo się na publice! Ludzie po prostu skakali jak szaleni. Pojawiło się i "Śpij kochanie śpij". Warto pokreślić, że w zespole występują dwie wokalistki, które podczas solówek pokazywały jak pięknie i delikatnie można czarować głosem.

Publiczność żywiołowo domagała się największego hitu Bregovića, czyli piosenki "Kalasnjikov". Jak można było się tego domyśleć, piosenkę usłyszeliśmy jako ostatni bis. Goran zachęcił, żeby na początku utworu, gdy on odliczy do trzech, krzyknąć "Do boju". Publiczność wykrzykiwała te słowa z niezwykłą werwą. Widocznie wzruszony Goran, spytał, czy chcemy jeszcze usłyszeć ten utwór. I na prośbę zespół wykonał ponownie jego fragment.

Podczas ponad dwugodzinnego koncertu czułam się jak na bałkańskim weselu. W zasadzie orkiestra weselno-pogrzebowa zagrała tylko jeden utwór pogrzebowy. I to z przymrużeniem oka. Nie spodziewałam się, że widownia będzie tak liczna, a jej większość będą stanowić młodzi ludzie. Fani znali większość utworów, ochoczo tańczyli i bawili się na całego. Wznieśmy więc toast za Gorana Bregovića, który podarował nam cudowny koncert. Pełen pozytywnych emocji i świetnej muzyki.

Koncert odbył się 22 maja w Sali Kongresowej.

Artykuł powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl.
 







Komentarze
  • Goran Bregović powinien mieć koncert na jakiejś dyskotece, by wszyscy mogli potańczyć do jego żywiołowej muzyki. Normalnie zazdraszczam tym, którzy byli w Sali Kongresowej.

  • A mnie sie wydawalo,ze fenomen muzyki Gorana Bregovica mamy w Polsce juz za soba.Dla mnie w dalszym ciagu najbardziej w jego dorobku podoba sie muzyka do filmu "Arizona dream".