Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Szokujące wcielenia

Szokujące wcielenia

2014-03-19 Krzysztof Piersa
"Wcielenia" to nazwa wystawy fotograficznej Anny Leśniak, którą można oglądać w Olsztyńskiej galerii Sztuki BWA do 13 kwietnia. 
 
.html
Jedno z wcieleń Anny Leśniak/BWA Olsztyn
Anna Leśniak to artystka Łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych specjalizująca się w sztuce performance, mająca na celu zszokować widza i zmusić go do refleksji. Przyznaję, zostałem poruszony. Niestety w negatywnym sensie tego słowa. 
 
Wystawa przedstawia tytułowe wcielenia artystki w roli bogiń z wielu starożytnych religii. Fotografie zostały w odpowiedni sposób przerobione. W ten sposób możliwe było pokazanie Bogiń między innymi o zwielokrotnionych kończynach, czy będące hybrydą człowieka i zwierząt. 
 
Wyraźne odwołanie do obecnego kanonu piękna i roli kobiety w społeczeństwie zarówno kiedyś jak i dzisiaj, jest zauważalnym przesłaniem, jakie miała na celu autorka. Osobiście wystawa nie zrobiła na mnie szczególnego wrażenia, ze względu na wykonanie i zaangażowanie w pracę. 
 
Fotografie wyglądają jak przerobione w Paintcie, a nie profesjonalnym oprogramowaniu do obróbki zdjęć. Zwierzęta zostały "przyklejone” w bardzo amatorski sposób. Artystka nie próbowała nawet udawać, że zwierzęta mogły tam być. Bardziej przypomina to śmieszne przeróbki z internetu niż poważną sztukę. 
 
Zdziwił mnie również brak zaangażowania artystki. Jeżeli np. chce przedstawić indyjską boginię, dlaczego nie ucharakteryzowała się w odpowiedni sposób? Dlaczego brak jej jakichkolwiek atrybutów z których mogły słynąć boginie? Odpowiednia fryzura, makijaż, nawet przebranie. Ponadto mimika twarzy autorki, każe mi myśleć, że w trakcie sesji zdjęciowej była nieobecna na planie, przynajmniej myślami. Czy tak wygląda Bogini-matka? 
 
Oczywiście pozostaje fakt nagich zdjęć. Rozumiem, że autorka chciała szokować, ale jest to szok negatywny. Fakt, że artystka nie jest wybiegową modelką wcale nie odpycha, ale przecież można przedstawić nagość na wiele pięknych sposobów. Odnoszę wrażenie, że artystka bardziej pragnęła nagiej sesji zdjęciowej, niż poważnej wystawy. Widać tak wygląda sztuka performance.
 
Osobiście spodziewałem się czegoś więcej po artystce, która otrzymała Stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w 2011 roku. Po kimś z takim wyróżnieniem, spodziewałem się przede wszystkim kunsztu i zaangażowania, którego w tym przypadku wyraźnie mi zabrakło. Sztuka, owszem, ale czy wielka? Pozostawiam pod ocenę innych. 

Artykuł powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl. 





Komentarze
  • Wcielenie Anny Leśniak prezentowane na zdjęciu w ogóle do mnie nie przemawia. A po przeczytaniu recenzji po prostu czuje sie rozczarowanie i niesmak do całej wystawy.