Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Teatr - produkt czy sztuka?

Teatr - produkt czy sztuka?

2012-03-27 łb

Tegoroczne obchody Międzynarodowego Dnia Teatru odbywają się nad Wisłą w mało radosnej atmosferze. Nad polskimi scenami zawisło oto widmo komercjalizacji. Przy zakręconym kurku publicznych dotacji, placówki mają do wyboru: utrzymywać artystyczny kurs i się zadłużać albo realizować przebojowe farsy i zarabiać na siebie. Z dwojga złego, to drugie byłoby chyba najmilsze decydentom. Ale czy też odbiorcom?

.html
 Logo akcji

Na Facebooku wystartowała witryna "Teatr nie jest produktem, widz nie jest klientem", koordynująca ogólnopolską akcję protestacyjną. Jej cel to dalekosiężna wizja artystycznego teatru w Polsce. Coś, co zdaniem organizatorów dzisiaj nie istnieje. Z lektury ich otwartego listu wypływa obraz instytucjonalnego chaosu. I tak na Dolnym Śląsku zmieniono statuty tamtejszych teatrów, dyrektorów zastępując menadżerami. Z kolei w Warszawie obcięto budżet teatrów o całe 20 procent, pomimo iż fundusz promocyjny miasta wzrósł prawie dwukrotnie.

Sprawą, o którą walczymy, jest polski teatr artystyczny - zjawisko unikatowe. Wiemy, że teatr zmienia się w czasie, zmianom powinna też podlegać jego instytucjonalna forma – jednak nie za cenę jej dewastacji. Żądamy więc szerokich, systematycznych konsultacji ze środowiskiem twórców teatru, żądamy debaty o finansowaniu teatrów w Polsce prowadzonej z perspektywy innej, niż perspektywa zysku - piszą inicjatorzy akcji.

Lista osób, które podpisały się pod listem jest imponująca (m.in. Andrzej Wajda, Mariusz Treliński, Grzegorz Jarzyna, Paweł Demirski, Jan Klata, Maja Kleczewska). To pierwsza od czasu stanu wojennego, tak kolektywna akcja środowiska teatralnego. Czy spotka się ze zrozumieniem? Wątpliwe. Kultura została skutecznie zawłaszczona przez perspektywę konsumencką. Teatr nie jest jedynym jej zakładnikiem. Postawa roszczeniowa odbiorcy zamienia każde wydarzenie artystyczne w swoistą wycenę rynkowej wartości: opłaciło się przyjść czy nie. Swoje robią też teatry komercyjne, które lekkim repertuarem i celebrytami w obsadzie stwarzają wrażenie, iż w teatrze chodzi głównie o rozrywkę.

Jakie jest wyjście z patowej sytuacji? Sponsoring połączony z tzw. lokowaniem produktu? Ściganie się z wspomnianymi prywatnymi placówkami na komercyjne tytuły? A może podpinanie się pod masowe fenomeny gwarantujące rozgłos, czyli np. awangardowa wariacja na temat śmierci Ryśka z "Klanu"? Jakkolwiek by nie lawirować, przyszłość artystycznego teatru to również sprawa rozważnego, państwowego mecenatu. Po dalszych losach listu protestacyjnego, będzie już wiadomo, na ile jest on świadomy swojej misji.

 

Komentarze
  • Zgadzam sie w supelnosci,teatr dzisiaj traci na swej wartosci,jako,ze jestem zwolenniczka motta sztuka dlac sztuki wyjatkowo nie podoba mi sie jego obecny ksztalt. Nalezy wspierac w 100 procentach i promowac akcje chcace przywrocic instytucje teatru jako osrodka wielkich mozliwosci artystycznych a nie wylacznie taniej (tudziez drogiej) rozrywki bez wartosci artystycznej

  • Problem jak wiekszosc podobnych jest zlozony.Racje maja tworcy mowiac,ze nie licza sie tylko pieniadze.Ale zwyklego smiertelnika czesto nie stac na wyjscie do teatru na ciekawy spektakl-cena biletu moze byc horrendalnie wysoka.Wszyscy powinni szukac rozwiazan aby temu zapobiec,tymczasem w niektorych teatrach panuje gleboki marazm!