Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Tropem beskidzkich legend

Tropem beskidzkich legend

2014-02-10 Sabina Kowalczyk

Książka Katarzyny Mlek jest wyrazem tęsknoty za czasami legend i baśni, światem magii i niezwykłych postaci. Ukazując piękno wyobraźni i wierzeń ludzi Beskidów.

.html
 

Każdy z nas ma nieraz ochotę zanurzyć się w świat fantazji, uciekając tym samym od szarej rzeczywistości. Książka - "Na wietrze diabeł przyjechał" Katarzyny Mlek jest jakby takim właśnie wyrazem tęsknoty za czasami legend i baśni, światem magii i niezwykłych postaci. Ukazując piękno wyobraźni i wierzeń ludzi Beskidów. Na kartach książki spotkamy tajemniczą hamadriadę zamieszkującą jedno z drzew, zaklętą w konia duszę mongolskiego pastuszka, opętanego przez diabła psa, mówiącego ludzkim głosem jelenia, przebiegłego szatana, ale przede wszystkim niejako głównego sprawcę wszelkich czarów – zawzięty i straszliwy wiatr, który sprowadza na mieszkańców beskidzkiej wioski różnego rodzaju nieszczęścia.

Laliki poznajemy dzięki inżynierowi, który przybywa do tej niewielkiej miejscowości, aby nadzorować prace przy budowie kościoła. To on wprowadza nas w magiczny świat Beskidów, prezentując wszystkie swoje przygody z nimi związane. Prowadzi nas niczym górski przewodnik, opisując życie mieszkańców Lalik, ich tajemnicze historie, dzikie krajobrazy. Głównym wątkiem utworu jest walka owego inżyniera i księdza Buby z diabelskim wiatrem, który raz po raz przemyka przez stronice książki.

Każda z kolejnych opowieści jest odrębna, a jednocześnie nie może istnieć bez uzupełnienia swoich poprzedniczek i następczyń. Łączy je tematyka – każda z nich mówi o różnego rodzaju miłości: miłości księdza Buby do Lalik i przyrody, miłości Pysza do myślistwa, miłości Henka do koni, Janka do drzew i wspomnianej wcześniej hamadriady, itd.

Wiele czynników mogłoby skłaniać do stwierdzenia, iż jest to książka tylko dla dzieci (gadające zwierzęta, nimfy, czy infantylne obrazki zdobiące publikację). A jednak "Diabeł…" okazuje się też wyśmienitą lekturą także dla dorosłych. Mlek pod przykrywką prostych, czasem, wydawałoby się, banalnych bohaterów czy sytuacji, ukrywa wiele interesujących treści. Jeśli spojrzeć na książkę z pewnego dystansu, można w niej odkryć odwołania do wielu kultur, zabawę słowem, ale też motywy "czarno-magiczne".

U Mlek pojawia się np. tajemnicza lalka, będąca znakiem o szczególnej dla Buby wartości. Pojawia się kilkukrotnie, zanim ksiądz zrozumie przesłanie. Czyżby dalekie skojarzenia z voo doo? W każdym razie u Mlek laleczka odgrywa dużo sympatniejszą niż na Haiti rolę. W jednej ze scen bohaterowie wykorzystują także tajemniczy proszek stworzony rzekomo przez indiańskiego szamana. Zbyszka przed złem chroni dodatkowo medalik-talizman – podarunek od Buby. Autorka swobodnie miesza więc religię katolicką z pogańskimi praktykami, okultyzmem i spirytualizmem. Magia jest też źródłem konfliktu między Bubą a władzami Kościoła.

Za lekturą dla dorosłych przemawia także brutalność pewnych opisów. Poruszająco wypada motyw opętanego psa, który zapamiętale gryzł niemowlę i wyrywał części ciała matki dziecka, by je potem zjeść ze smakiem. Przy subtelnym, swojskim języku opowieści, tego typu opisy mogą raziłć czy wręcz przerażać (co, być może, było zamierzeniem autorki). A jeśli już mowa o języku… Rozumiem, że miał być zapewnie stylizowany na prostą mowę beskidzkiego ludu. Ale pojawiające się co jakiś czas, moim zdaniem, nieuzasadnione inwersje (Ze studni wody nabrać można; Jak sobie umyśli, że pozabija ludzi, to kogoś zabić musi; Nie wyłaź, jeszcze nie dość masz!, Zjeść tez go nie zjesz, bo magiczny jest, itp.) sprawiają, że (w gruncie rzeczy przyjemna) lektura zaczynała irytować. Tym bardziej, że zmiana szyku zdań była stosowana niekonsekwentnie. Raz się pojawiała, po czym znikała na długo, by nagle wrócić w kolejnym opowiadaniu.

Na koniec rzecz najistotniejsza. Laliki. Przez cały czas korciło mnie, żeby sprawdzić, czy ta, tak plastycznie opisana miejscowość rzeczywiście istnieje. Sprawdziłam – i już wiem. Teraz czas na was. Dacie się uwieść sugestywnemu światu Katarzyny Mlek?

Książkę "Na wietrze diabeł przyjechał" opublikowało wydawnictwo Flosart.

Tekst powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl. Więcej recenzji, felietonów i esejów na redakcyjnym blogu praktykantów tutaj.
 



Komentarze
  • Byc moze swiat w ksiazce "Na wietrze diabeł przyjechał" Katarzyny Mlek jest przedstawiony w sposob sugestywny,ale jak dla mnie okultyzm,spirytyzm i inna czarna magia nie sa porywajacymi tematami.