Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Tu się nie ma z czego śmiać, czyli Rubik i polo-celebracja

Tu się nie ma z czego śmiać, czyli Rubik i polo-celebracja

2011-12-09 Sebastian Gabryel

.html
 Sebastian Gabryel
Poranne programy informacyjne mają niesłychaną umiejętność uprzykrzania życia człowiekowi. Najłatwiej można to zauważyć w sobotni poranek, kiedy po całotygodniowym maratonie, który nas sukcesywnie wykańcza, jesteśmy narażani na liczne doniesienia o tym, że wszędzie dookoła wszyscy mają jeszcze gorzej. Być może są i tacy, którym taka świadomość humor poprawi, ale jako, że jestem z tego pokolenia, które jeszcze bawiło się na podwórku i pożyczało sobie zabawki, nie widzę w tym dla siebie źródła jakiejkolwiek radości. Jednak są czasem i programy takie, które wywołują w człowieku wewnętrzne poruszenie, któremu nie sposób się oprzeć.

Miałem takie doświadczenie w któryś weekend, kiedy do studia jednej z największych stacji telewizyjnych zaproszono Pana Marka. Podobno Pan Marek jest jednym z najlepszych dziennikarzy muzycznych w naszym kraju. Zawsze sprowadzałem taką opinię do roli ponurego, choć niewątpliwie zabawnego żartu, który jednak w większości przypadków nie spotkał się z jakimś szczególnym rozbawieniem. Może dlatego, że w dzisiejszym, poprzewracanym przez celebrytów świecie, najlepszy jest ten, kto najpopularniejszy? Jeżeli już więc spieramy się o przymiotniki, to w przypadku Pana Marka wątpliwości nie mam tylko co do tego, że jest najbardziej znany.

Pan Marek przyniósł ze sobą najnowszy album Piotra Rubika. Nie od dziś wiadomo, że jest on kompozytorem-geniuszem. Jakże inaczej nazwać człowieka, który rozpalił rzeszę uwznioślonych czterdziestolatków nową wersją naszej polskiej, swojskiej nuty z dopiskiem "polo", której podobno tak cholernie nienawidzą? Może ta nienawiść wynika z faktu, iż najprawdopodobniej cierpią oni na głęboką amnezję, która wytarła im z pamięci spory kawał czasu, a co najgorsze, ten najbardziej słodko-pikantny, gdy przed nimi było siódme niebo?

Jak inaczej, jak nie przerażającą utratą pamięci, wytłumaczyć chociażby ich paniczny lęk przed Tomkiem Niecikiem, przed którym chowają swoje córy, w popłochu zapisując je, nieboraczki, na balet, taniec, basen, układanie kwiatów i kurs świadomego oddychania, bo im rzeczony dech odebrał? Powinni się cieszyć, że ktoś tak młodej daty jak Niecik wraca do ich korzeni! I na nic ich daremne wysiłki, by raz na zawsze zakopać wstydliwe fragmenty swej rozbuchanej przeszłości. Na ich nieszczęście, człowiek jest tak skonstruowany, że choćby nie wiadomo jak coś ukrywał, to prędzej czy później owo na wierzch wypłynie.

I oto wreszcie, po wielu latach stypy i czasów zimnych, w czasach milenium, które zakończyło erę polsatowskich poranków niedzielnych, pojawił się On, Piotr Rubik we własnej osobie, który okazał się złotym środkiem, remedium w walce z upierdliwą przeszłością i rozpasaniem nowych disco-królów narażających ich dziatwy na treści, na które sami tak ochoczo się kiedyś narażali.

A tak, wszystko jest na swoim miejscu - mogą teraz bez wyrzutów sumienia oddawać się polo-celebracji, Niecika rzucić na pożarcie wilkom, a jakby tego było mało, poczuć się patriotą i prawdziwym smakoszem dobrej, polskiej muzyki rozrywkowej, pielęgnującej w człowieku wartości i szlachetne przymioty. Czysta woda na pokutny młyn.

Pan Sławek, który prowadził program, w którym gościł Pan Marek, aż zaklaskał z radości na wieść o nowej płycie Rubika. Pan Marek niczym minister Pawlak, zachował jednak stoicki spokój i z od lat niezmiennie kamiennym spojrzeniem, powiedział, że on, to na miejscu Pana Sławka by się tak nie śmiał. Całkowicie się zgadzam. Panie Sławku, tu nie ma się co śmiać, tu trzeba gorzko zapłakać. A długo jeszcze popłaczemy, bo i długa jeszcze droga przed nami i nimi, by wreszcie zaczęło być normalnie. Już 16 lat minęło, odkąd Pan Marek wypuścił ostatni "Disco Polo Mix" i jak do tej pory nie zrobił najmniejszego kroku w kierunku ratowania naszego muzycznego rynku. Ale to może i lepiej, bo dzięki temu mam o czym pisać, za co serdecznie Panu Markowi dziękuję.




Komentarze
  • Pan Rubik "Majteczki w kropeczki The Best Of Polo", aczkolwiek nie kojarzę pana Marka. Serdecznie pozdrawiam autora tekstu oraz innych członków zespołu Kulturyonline.