Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Wara od murali!

Wara od murali!

2011-12-19 Łukasz Badula

Całym sercem za Sławkiem - czytam na Facebooku wpis wrocławskiego poety młodego pokolenia. W załączniku - link do artykułu z otwartym listem rzeczonego Sławka, skierowanym do L.U.C.-a. Pod postem oczywiście rzeka komentarzy, oczywiście również "całym sercem za Sławkiem". Można przeczytać m.in. że L.U.C. to reżimowa kupa, nadworny raper Urzędu Miasta, obciachowiec godny nadziania na pal.

LUC Kosmostumostów.html
L.U.C. - "reżimowy" artysta na okładce albumu/EMI Music

Czym tak L.U.C vel Łukasz Rostkowski podpadł internautom? Przygotowuje muzykę do spotów Platformy Obywatelskiej? Wystąpił na otwarciu nowej Biedronki? A może jest gościem na nowej płycie Edyty Górniak? Nic z tego. L.U.C. postanowił tylko poprzeć wydanie swojej płyty społeczną akcją. Niestety, nadepnął tym samym na odcisk samozwańczego rzecznika sztuki ulicy.

Sławek, czyli Sławomir Czajkowski to nie byle kto. Działając pod ksywą ZBIOK zmienił oblicze polskiego street artu. Zaczynał jeszcze jako nastolatek od zwykłego graffiti. Wrocławianie doskonale kojarzą jego finezyjne murale, które przyniosły mu uznanie środowisk twórczych. Działał w różnych miejscach świata, współpracując m.in. z legendarnym Blu. Jego dzieła wystawiały galerie m.in. w Nowym Jorku i Moskwie.  W Polsce został zaś laureatem prestiżowego konkursu Gepperta i nagrody WARTO. Przygotował także graficzną oprawę oryginalnego spotu ramówki TVN-u. Słowem, w największym skrócie (i bez złośliwości) - polski Banksy.

Undergroundowy etos ma to do siebie, iż umacniając poczucie posłannictwa jednocześnie pielęgnuje ślepy bunt wobec wszystkiego, co spoza podziemnego rewiru. U ZBIOK-a poziom tego  zaślepienia  musi być wyjątkowo wysoki, bo postanowił osobiście i w swoim imieniu... zabronić komuś innemu tworzenia murali. Naprawdę!  

W publicznych odezwach, które szybko podchwyciły media, Czajkowski oburza się nowym projektem L.U.C.-a. Rostkowski w ramach akcji towarzyszącej płycie "Kosmostumostów" chce bowiem złożyć hołd Wrocławiowi za pomocą serii murali. Na pierwszy ogień poszły ulice Traugutta, Reymonta i Legnicka. Kolejne prace powstaną na wiosnę. Całość koordynuje studio Good Looking.

Reklama TVN.html
Fragment reklamy TVN, przy której pracował ZBIOK/skan YouTube

Przedsięwzięcie "Szlakiem wrocławskich murali" mimo szczytnej idei, rzecz jasna podobać się nie musi. Czym innym jest jednak estetyka, a czym innym - etyka. ZBIOK tymczasem wyraźnie uderza właśnie w tą drugą sferę, odmawiając L.U.C.- owi prawa do firmowania sztuki ulicznej. Z muralami ma gówno wspólnego - pisze o projekcie Rostkowskiego - to my artyści i kuratorzy sprawiliśmy że we Wrocławiu jest prawdziwy szlak muralowy, który zmusza do MYŚLENIA a nie KUPOWANIA płyty. Ludzie, którzy to malowali, dostają pieniądze, mają za co żyć. Adresatem mojego apelu jest gość zagarniający wrocławskiemu podziemiu to, co ci ludzie robili przez lata. A na Facebook'owym profilu L.U.C.-a apeluje do artysty wprost: wrocławskie środowisko artystyczne nie życzy sobie, aby używał pan malowania murów do promocji swojego komercyjnego produktu.

Wywołany do tablicy L.U.C. odpowiedział spolegliwie, ale bez zbędnej czołobitności. Że projekt jest podziękowaniem dla Wrocławia za kreatywną atmosferę, że angażuje mnóstwo okolicznych artystów, że na muralach nie pojawiają się informacje reklamujące płytę. Właściwie to tłumaczenie jest zbędne wobec poziomu absurdu zarzutów ZBIOK-a. Czajkowski zachowuje się niczym hip- hopowiec, pomstujący na duże wytwórnie, że zaczęły wydawać raperów. Bo jeśli się nie spędziło dzieciństwa na blokowisku, składać rymów nie wolno. Tak samo z muralami. Nie ganiałeś ze sprayem po ulicach? To pod żadnym pozorem nie bierz się za tworzenie murali!

Czy warto aż tak się rozpisywać o środowiskowych animozjach? Tak, ponieważ banalna sprawa skrywa poważny problem. Polskie piekieło zaczyna funkcjonować również w dziedzinie, która powinna być wolna od uprzedzeń. Sztuka ulicy w przeciwieństwie do sztuki salonu jest otwarta dla wszystkich. Bez względu na to, czy za malowanie ścian bierze się anonimowy alterglobalista czy zyskujący dotacje komercyjny twórca. O weryfikacji decyduje tu nie C.V., ale jakość transformacji miejskiej przestrzeni.

Wypada mieć tylko nadzieję, że cała sprawa przybierze jakiś konstruktywny obrót. W końcu ZBIOK i L.U.C. to ziomale z Zielonej Góry. Jeśli nie mogą razem współpracować, niech przynajmniej rywalizują na arenie twórczej. Na razie Rostkowskiemu odpowiedział jakiś anonimowy grafficiarz. Malując na muralu z Legnickiej penisa. Panowie od jedynego prawdziwego street artu, a może by tak popracować nieco głową?  

PS. Uprzedzając zarzuty. Tak, Kultura Online niejednokrotnie publikowała entuzjastyczne recenzje wydawnictw L.U.C.-a. Nie zmienia to faktu, iż apel ZBIOK-a, kogokolwiek by dotyczył, jest sam w sobie absurdalny. Jakiekolwiek sympatie czy antypatie nie grają tu żadnej roli.

PS. 2. Polecamy lekturę poniżej polemicznych komentarzy naszych czytelników (zwłaszcza Oteckiego), które rzucają nieco światła na kierujące ZBIOK-iem i jego zwolennikami motywacje. Prosimy o więcej!



Komentarze
  • Wszędzie na każdym kroku bije ten temat po oczach :(

  • bardzo ciekawy i rzeczowy artykuł, tak trzymać !!!

  • Kulturaonline zapomnialła wsponiec o najwazniejszej sprawie, czyli o fakcie ze Zbiok mowi o Mural jako sztuce, a luc Muralu jako udajacy obraz sztuke, ktory jest defacto REKLAMA. Nastepna sprawa to ze LUC nazywa swoje realizacje TRAKTEM MURALOWYM, zamierza wydac mapke, i w taki sposob popelnia falszerstwo, poniewaz we wroclwiu jest juz szlak muralowy ale autorskich obrazow nie reklam jego nowego albumu. Podsumujac reper LUC dotyka sie wszystkiego na czym mozna akurat zarobic, wypromowac, a drugie to ze Kulturaonline opisujac historie ilustruje obraz komercyjnej realizacji zbioka. Panie redaktorze nie mowily tu o pieniadzach czy ktos zarabia czy nie, mowimy o oszukiwaniu odbiorcy. Niby obiektywny ton ale taki subwertywny sygnalik po czyjej stronie jestesmy, nie szkodzi hehehe. Zenada!

    • Dziękujemy za naświetlenie podtekstu całej sprawy, myślę że na pewno tłumaczy ono intencje ZBIOKA i pozwala w pewien sposób zrozumieć jego negatywne nastawienie, niemniej powtarzam - apel polskiego guru street artu jest absurdalny i nikt nie przekona mnie, że pomyje wylewane na L.U.C.-a są obroną jakiejś wartości w sztuce, chodzi po prostu o fakt, że ktoś zawłaszcza sobie pewną ekspresję, to tak jak gdybym zabronił innym pisać blogów korporacyjnych, bo przecież to wysługiwanie się komercji, a nie dziennikarstwo obywatelskie.

  • Nie wiedziałam, że Sławomir Czajkowski była określany jako polski Banksy. Fajnie, że jest taka postać. Trzeba uważać z takimi inicjatywami, jak ta opisana w artykule. Adidas też chciał dobrze, a wyszło fatalnie.

  • Osobiście uważam, że w tzw. Streetarcie, zjawisku niezmiernie popularnym w pierwszej i jak w drugiej dekadzie XXI wieku, główną wartość stanowi to, że artysta dokonuje aktu twórczego w przestrzeni miasta WŁASNĄ RĘKĄ, zostawia ślad. owszem czasem pomagają mu inni, ale jest to jednak jego autorska wypowiedź. NIE zleca komuś wykonania projektu, który zostaje za pieniądze wykonany przez agencję reklamową. Do tego projekt promuje "coś"czyli produkt, który można kupić w sklepie. ( tak wiem, że LUC mówi o dodatkowych wartościach jak np. wiara w marzenia, które pozwala spełnić to miasto i nie wypowiadam się, czy są one czy ich tam nie ma, ale produkt z pewnością jest) Od początku tzw. streetart kontestuje takie działania- zawłaszczanie przestrzeni miejskiej przez reklamę, współczesny muralizm, którego nie jestem w cale jakimś wielkim fanem, kontestuje właśnie konsumpcjonizm, kupowanie itp.... zmierzam do tego, że jeśli LUC zaprosiłby ludzi do działania w przestrzeni miejskiej, dając im możliwość wypowiedzenia sie na ścianie i zdobył na to kasę od miasta, to można by mówić że ma to wartość.I nie mówię, że miałby zaprosić "artystów", mogliby to zrobić np. seniorzy, dzieci, mieszkańcy miasta którzy nudzą się w wolnym czasie... nawet jakby sam coś namalował albo jego fani/fanki to osobiśćie nie zabierałbym głosu.

    • Pełna zgoda co do etosu street artu, ale proszę na chwilę oderwać się od punkowej, antyestablishmentowej poetyki - czy to, że ktoś robi murale w ramach mainstreamu jest rzeczywiście taką zbrodnią? Czy sztuka nie powinna być wolna od uprzedzeń? Tzn. poczekajmy na efekt, a potem wytoczmy własne działa? ZBIOK wykorzystał estetykę własnych murali na potrzeby zlecenia reklamowego. Czyli, że można robić street art o podłożu komercyjnym.

  • re. Łukasz Badula. Oglądałem wczoraj ściany promujące płytę/projekt L.U.Ca i zupełnie nie rozumiem dlaczego umieszczane są- cześciowo za publiczne pieniądze, które przeznaczone są na działania w sferze kultury i sztuki -wielkoformatowe wizerunki wokalisty, są tam innetreści, kady komiksu ale jednak dominuje twarz wokalisty... w centrum miasta...wynajmowana do tego jest agencja reklamowa. Co do ZBK, reklamówka TVN nie była streetartem, nie była też szlakiem muralowym a po prostu reklamą - komercyjnym zleceniem, które za pieniądze wykonał grafik i z tego co się orientuję on nie nazywa/nie nazywał tego inaczej i nie łączy ze swoją działalnością twórczą. Oczywiście wizualnie można łączyć i rozumiem argumenty "oburzonych" jest to temat pod osobną dyskusję, dyskusję która toczy się od ponad 30lat, i którą można analizować w pierwszych dokumentach o hiphopie i początkach graffiti wNY. Co -moim zdaniem- bardzo istotne, reklama dla TV nie powstała za środki przeznaczone na promowanie kultury. To chyba różnica? W projekcie L.U.Ca granica pomiędzy promocją miasta Wrocławia, a promocją komercyjnych działań muzyka jest niebezpiecznie wąska. Medium, jakim jest mural, 3 lata temu rozsławiło Wrocław-wystarczy obejrzeć spot, który miasto wykorzystywało do promocji "stolicy kultury". Dużo tam ZBK, i projektu któremu kuratorował plus na żywo maluje ścianę Kolektyw. Cały problem i punkt zaplany w tej sytuacji to podpinanie się miastastumostów pod projekt OutOfSomething, który ma swoją wyrobioną w pocie czoła markę, wyrobioną przez światowej sławy artystów jak Remed, Blu,Zosen i wielu innych. A może niejest to podpinanie się, ja widzę, że mechanizm działania akcji jest ten sam i medium jest to samo, ale czekam aż L.U.C określi swoje stanowisko co do podobieństwa tych projektów. Wrocław nieformalnie zyskał miano stolicy murali, a przez działania w stylu miastustumostów-moim zdaniem- może je stacić.

    • Podziękowania za badania terenowe ;), myślę, że gdyby ZBIOK sformułował swoje zarzuty w równie wyważony co powyżej sposób, nie byłoby awantury, a więc i mojego tekstu. Niestety, tak się już u nas porobiło, że wszystko musi zahaczać o tony emocjonalne, a sensowne argumenty giną w napastliwej tonacji. Szkoda, że ZBIOK nie pomyślał o innej formie protestu, np. tworząc jakieś wlepkowe lub grafficiarskie kontr-interwencje. Tego wymagałaby taktyka ulicznej guerilli. Tymczasem jest, przepraszam za powtarzanie się, absurdalny apel. Czy te trzy murale wyczerpują przestrzeń Wrocławia dla grafficiarzy? Naprawdę jest tak, że komuś wolno, bo jest na bakier z legalem, a komuś nie, bo zatrudnił agencję reklamową? Nie dajmy się zwariować i rywalizujmy na dzieła, a nie zasługi dla undergroundu. Pozdrowienia

  • @ Łukasz Badula. Znaczy, że nie odpowiada Ci forma apelu, ale co do treści się zgadzasz?

  • Myślę, że wymowa tekstu jest raczej oczywista, racje ZBIOK-a to jedno, kwestia odmowy LUC-owi prawa do malowania murali - drugie, forsując to drugie niestety de facto negujemy naturalną dla wszelkiej sztuki swobodę wypowiedzi...

  • Łukasz Badula mam wrażenie, że ton twojego artykułu jest również emocjonalny. Przyznaj się, że jesteś wielbicielem naszego rapowego Paulo Coelho i wyruszysz wraz z innymi na poszukiwania Skarbu. "Naprawdę jest tak, że komuś wolno, bo jest na bakier z legalem, a komuś nie, bo zatrudnił agencję reklamową?" Oj nie czytasz ze zrozumieniem. Nikt nikomu nic nie zakazuje. Niech ta agencja zamaluje wszystkie ściany we wrocławiu wizerunkiem psychorapera, ale niech LUC nie podpina się pod pracę innych i nie karmi małolatów tanimi (drogimi dla podatnika) podróbami. A absurdalny to jest pomysł LUCa, aby murale również witały zagranicznych kibiców na Euro. Przyznasz, że to ściema jakich mało. Kto z przybyszów coś z tego zrozumie, albo pokojarzy chociaż szanowne lico artysty. Żeby już ostatecznie rozwiać wątpliwości oddajmy głos samemu oskarżonemu, który w jednym z wywiadów tak oto rzecze: "A.F.: ...to chyba nic dziwnego skoro sam mówiłeś, że "Planeta L.U.C" pewnie nigdy się nie zwróci. L.U.C: Myślałem, że się nie zwróci, ale... Wiesz, to co robię, ta muzyka, płyty, to nie przynosi mi aż takich zysków. To, co robię obok - już tak. Czasami muszę po prostu "podnosić mydło": muszę zrobić jakąś reklamówkę i inne tego typu rzeczy, wtedy tak. Ale sama muzyka - nie ma szału. "

  • Jeszcze gwoli wyjaśnienia jednego aspektu tej sprawy. MC Łukasz robi ten projekt we współpracy z ratuszem. Wszyscy wiedzą, że w Biurze Promocji Wrocławia zapadają często kontrowersyjne decyzje. Zobacz np. logo miasta gospodarza na euro lub kampanię promocyjną ESK2016. Gołym okiem widać, że te pomysły są biedne i nieprofesjonalne. Powie Ci to każdy, kto ma jako takie rozeznanie w świecie reklamy czy dizajnu. Zmierzając do sedna sprawy: miasto wie, że murale to dobra promocja dla wro, więc nie zdziwiłbym się gdyby pomysł został LUCowi podsunięty przez samo biuro promocji. Chcieli dobrze, ale wyszło jak zwykle.