Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Wędrujacy pomnik księcia

Wędrujacy pomnik księcia

2013-10-20 MG

W tym roku Warszawa obchodzi 250 rocznicę urodzin i 200 rocznicę śmierci ulubionego księcia warszawiaków, czyli Józefa Poniatowskiego. Z tej okazji na Pałacu Prezydenckimod 18 października po zmroku wyświetlana jest iluminacja przypominająca jego postać.

.html
pomnim ks. Józefa Poniatowskiego przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie

Iluminację widać w tle jednego z ciekawszych pomników warszawskich. Przedstawia on księcia przypominającego Marka Aureliusza siedzącego na koniu. Historia tego zabytku jest niezwykle interesująca, ponieważ jest to obiekt, który odbył więcej podróży niż niejeden warszawiak.

Kiedy car Aleksander I został królem Polski w ramach aktu dobrej woli w 1815 roku, zezwolił na publiczną zbiórkę na rzecz budowy pomnika ks. Józefa Poniatowskiego. Car wyraził zgodę na ustawienie go przed Pałacem Namiestnikowskim (dziś Prezydenckim). W patriotycznym odruchu pieniądze na ten cel bardzo szybko się znalazły i dzięki temu pomnik został zlecony do przygotowania najpopularniejszemu rzeźbiarzowi ówczesnej Europy, Duńczykowi Bertelowi Thorvaldsenowi. Rzeźbiarz był jednak strasznie zawalony robotą, a Polacy z wybuchem powstania listopadowego nie zamierzali czekać, aż kapryśny artysta wreszcie ukończy dzieło, którego koncepcja wielokrotnie przez lata się zmieniała.

Dopiero niemal dekadę po porażce powstania dzieło było ukończone, ale car nie był już łaskaw zezwolić na postawienie pomnika w centrum miasta. Wywieziono zatem księcia do Modlina. Tam namiestnikowi Królestwa Iwanowi Paskiewiczowi, który postanowił wywieźć go do swojej posiadłości w Dęblinie, a już w 1842 r. przeniósł pomnik do Holma.

Pomnik Poniatowskiego wrócił do Warszawy po odzyskaniu przez Polskę niepodległości i w 1922 r. i stanął na dziedzińcu Zamku Królewskiego, jednak szybko został przeniesiony na pl. Piłsudskiego, gdzie zajął cokół po pomniku Paskiewicza. Również tam długo miejsca nie zagrzał, bo w 1944 wycofujący się z Warszawy Niemcy wysadzili księcia dynamitem. Zachował się tylko fragment dłoni i szaty. Opinia o niezwyciężonym księciu i tym razem okazała się nie przesadzona. Duńczycy podarowali warszawiakom po wojnie formę po posągu dzięki czemu można było go odbudować. Odświeżony książę znów mógł stanąć w stolicy. Pytanie gdzie? Po długotrwałej debacie zdecydowano się na dziedziniec Starej Pomarańczarni w Łazienkach Królewskich. To jednak nie zadowoliło mieszkańców stolicy i ostatecznie wywalczono przeniesienie księcia w 1965 roku na miejsce, gdzie znajduje się obecnie i gdzie miał stanąć od samego początku swojej skomplikowanej historii. Jak widać okazuje się, że pomnik miał równie intensywne życie jak postać, którą przedstawia.



Komentarze
  • Bardzo dobrze,ze pamieta sie o tych rocznicach-ale czy taka iluminacja nie zaburza architektonicznej przestrzeni? Przeciez takie argumenty padaly wobec checi upamietnienia ofiar smolenskiej katastrofy.

  • Nie miałam okazji zobaczyć tej iluminacji, a szkoda, bo chętnie zobaczyłabym efekt. Nie wiedziałam jednak, że pomnik księcia Poniatowskiego odbywał takie podróże!