Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Widzowie na kacu

Widzowie na kacu

2012-03-06 Łukasz Badula

Polski widz oczekuje bezpretensjonalnej rozrywki, a kiedy już mu się ją dostarcza, w błogim relaksie przeszkadzają marudzący krytycy i nie mniej zblazowani intelektualiści. Mając tego świadomość, producenci komedii "Kac WAWA" nie zorganizowali pokazów prasowych. Nagonka i tak się jednak rozpoczęła. Internauci na dzień dobry wystawili filmowi najniższe z możliwych ocen, a niektórzy dziennikarze, jak Tomasz Raczek, wyrazili wprost oburzenie jakością rzeczonego dzieła. Na szczęście są jeszcze potoczni widzowie, którzy potrafią docenić walory "Kac WAWA". Pozakładali konta na wspomnianych portalach i zachwalają film Łukasza Karwowskiego. Na pohybel smutasom!

Kac WAWA - Antoni Pawlicki.html
Antoni Pawlicki - strzela śmiechem?/Syrena Films

Kiedy piszę te słowa (które ciężko przechodzą przez klawiaturę), "Kac WAWA" notuje na Stopklatce średnią ocen widzów 8 na 10 gwiazdek. Gorzej jest na Filmwebie, gdzie komedia walczy dopiero o trzecią gwiazdkę. Paradoksalnie, to tu jednak trwa pospolite ruszenie rzekomych obrońców komedii Karwowskiego. Walka na słowa i kliknięcia, w której kilka osób uparcie przekonuje, gdzie tylko się da, że "Kac WAWA" to ubaw po pachy.

Samozwańczych obrońców komedii zlustrował w końcu jeden z użytkowników Filmwebu. Wyszło mu, iż wszyscy założyli konta na przełomie lutego i marca, a ich gusta często zaczynają się i kończą na "Kacu WAWA". Przypadek? Dociekliwy internauta szybko ukuł teorię o akcji PR, której celem jest windowane ocen kiepskiego filmu. Czyżby entuzjastyczne opinie pisała jedna lub kilka osób, które mają w tym żywotny interes? Rzecz jasna, nie sposób udowodnić taką tezę. Bardziej interesująca wydaje się kwestia: po co w ogóle bronić "Kacu WAWA"? [aktualizacja: posty na forum Filmwebu usunięte - tutaj dokumentacja z cache]

W lutym 2010 roku opisywaliśmy casus produkcji "Ciacho". Dzieła urągającego inteligencji, które de facto było przemyślanym pociągnięciem marketingowym. Wprowadzeniu filmu na ekrany, towarzyszyła konferencja w siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych. Podczas niej przedstawiono nowy model kinematograficznego biznesu. Mówi on wiele i o specyfice rodzimego rynku i o cynizmie twórców filmowych. A że jest ciągle aktualny, cechuje zapewne również "Kac WAWA".

Producenci "Ciacha"  w oparciu o ROI (ekonomiczny wskaźnik rentowności), dokonali wyceny dochodowego filmu. Jeśli chodzi o kina, waha się ona czasowo od 4 do 5 tygodni. Kluczową rolę przy wstępnym określaniu przychodów, pełnią nie tyle czynniki artystyczne, co obecne w obsadzie gwiazdy. O samej frekwencji decyduje zaś moc tzw. dobrej plotki. Potencjalny widz jest skłonny bardziej uwierzyć w opinię kogoś znajomego niż krytyka. Fama o "jajcarskim" filmie ma większą moc rażenia niż wartościujące elaboraty znawców tematu. Inaczej też wygląda kwestia wyjścia do kina. Na seans idzie się głównie z powodu medialnego szumu. Istotne, że jakość filmu nie gra tu roli. Dowód? Zmiażdżone przez recenzentów "Ciacho", tylko w pierwszym tygodniu obejrzało 200 tysięcy widzów.

Kac WAWA.html
 Plakat filmu/Syrena Films

Na tym tle wojna o rząd dusz toczona na Filmwebie nabiera sensu. Widz nie czyta branżowych recenzji, on sugeruje się opiniami szeregowych zjadaczy popcornu. Jeśli na filmowych portalach duża grupa osób oceni dane dzieło pozytywnie, znak, że warto pójść do kina. Widzów trzeba zarazem nakręcić i podkręcić, aby nawet przy marnej jakości filmie poczuli się dowartościowani. Jeśli coś ma być śmieszne, będzie choćby na zasadzie "śmiesznego inaczej", na przekór. Albo jako rozrywka odmóżdżająca albo jazda po bandzie - odtrutka na "psychologiczne smutasy".

Cały proceder nakręcania koniunktury jest oczywiście przejawem zdrowej i prężnej kinematografii. Nie inaczej wyglądają przecież kulisy promocyjne hollywoodzkich filmów. Różnica dotyczy "tylko" zawartości produktu. Bo "Kac Vegas" czy "Druhny" opierając sukces na "dobrej plotce", dysponowały precyzyjnym scenariuszem i rozplanowaniem gagów. Czym jest "Kac WAWA", lepiej spuścić zasłonę milczenia.

Jak długo polskie komedie pozostaną domeną marketingu, a nie warsztatu, tak widz będzie skazany na konfrontację z ersatzem. Najsmutniejsze, iż na plakacie "Kac WAWA" widnieją loga m.in. miesięcznika "Film" i..."Filmwebu" (sic!), co by mówić, znaczących dla kinomanów tytułów. Skoro ich redakcje zgodziły się patronować tego typu dziełu, można uznać, iż filmopodobna głupawka zyskała wymiar pełnoprawnego produktu. I nie trzeba już walczyć o jej dobre imię. Choć kac doskwiera...

AKTUALIZACJA: Awantura o film przybrała zgoła nieoczekiwany obrót. I nie chodzi tutaj o wykasowanie postów na Filmwebie, bo one, rzecz jasna, opierały się na niemożliwych do udowodnienia przypuszczeniach. Szokująca jest natomiast informacja o procesie, jaki ma zamiar wytoczyć producent filmu Jacek Samojłowicz. Według "Super Expressu" Samojłowicz chce pozwać Tomasza Raczka za jego recenzję "Kacu WAWA". Żądając milionów odszkodowania. Jeśli to prawda, mamy do czynienia z niebezpiecznym procederem, który w przyszłości może zaowocować swoistą cenzurą prewencyjną. Czy wkrótce wyrażenie własnego zdania lub snucie domysłów będzie grozić grzywną z zamianą na areszt? Przed II wojną światową, pewien prawnik- poeta pozwał Władysława Sebyłę za negatywną recenzję swoich wierszy. Wygrał, a Sebyła musiał odsiedzieć swoje w areszcie i zapłacić odszkodowanie. Raczek wcale nie jest na wygranej pozycji.



    





Komentarze
  • Bardzo możliwe, że cała akcja "polecania" tej badziewnej produkcji to robota na przykład jakiejś firmy zajmującej się marketingiem szeptanym. Marzę o czasach, kiedy nikt już nie będzie chciał oglądać w Polsce takich badziewi i po prostu takie produkcje umrą śmiercią naturalną. I faktycznie, to wstyd, że Film i Filmweb promują to coś.

  • Tandetne i nisko budżetowe komedyjki z tymi samymi aktorami nie są rozrywką. Od takich żenujących produkcji zamazuje się słowo dobry polski film, bo (większość?) osób słysząc dobry polski film uśmiecha się i puka się w czoło. Są dobre filmy, ale nie z udziałem Szyca ( o sorry Symetria dobra, ale grał nie drugo ani nie trzecioplanową postać). Nie wiem czemu robiąc rezerwację w weekend i z ciekawości zerkając na sale z filmem Rzeź, Artysta czy Lily były wolne miejsca , a na Kac Wawa zarezerwowane nawet pierwsze rzędy.

    • Jak widać - nadal filmy tego pokroju znajdują odbiorców i to jak licznych! Trudno się jednak dziwić - czasem jak słucham rozmów gimnazjalistów w autobusie czy tramwaju, to aż włos się jeży...

  • Wołami by mnie nikt na ten film nie zaciągnął.

  • myślę,że to zwykły chłam,nie wybrałabym sie na to do kina,znając możliwości polskich superprodukcji tego typu..

  • To takie filmiki, gdzie tylko aktorzy dobrze bawią się na planie. Tylko po co puszczać to widzom.?!

  • Może i jestem smutasem i zblazowaną intelektualistką. I rzeczywiście będę narzekać na żenujący poziom tegoż dzieła polskiej kinematografii. Niech będzie, jestem marudą. Ale - na litość boską - pisze się poHybel, a nie pochybel!

  • Mnie się ten pomysł od początku nie podobał :( no poco powtarzać to co już było i to dwa razy myślę że polską kinematografię stać znacznie na coś lepszego a to po prostu wypadek przy pracy

  • Ludzie,czy nie macie lepszych powodow do wydawania pieniedzy niz takie gnioty?Odpusccie sobie!

  • Wygląda na to, że ten cały brutalny i zafałszowany przez twórców filmu PR, odwraca się teraz przeciwko nim. Tekstów demaskujących tę nieczystą grę z widzami w całej sieci jest dużo więcej. Jest to jednak trochę smutne, że w Polsce tworzy się filmy będące tylko pretekstem do wyciągnięcia pieniędzy od widza.

  • Ojojoj! proszę uważać ;-) Dziś pojawiła się informacja, że producent filmu chce pozwać Tomasza Raczka do sądu, żądając bardzo wysokiego odszkodowania, za straty finansowe, które jakoby miała spowodować krytyczna recenzja, którą dziennikarz opublikował. Czyli zmianiamy znaczenie słów "recenzja" i "krytyka" ? Pamiętamy Jarząbka z "Misia" - ale wtedy było smieszno jeszcze, a teraz już straszno ...

  • Ten FILM jest świetny ale mówią o nim tacy co go nie oglądali albo tacy dla których on jest za trudny....