Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Yach oskarża, Gdańsk odpowiada...

Yach oskarża, Gdańsk odpowiada...

2012-09-10 Łukasz Jaroń
Tegoroczny Yach Film Festival, czyli największa w Polsce impreza poświęcona sztuce teledysku, odbyła się po cichu 1 września w gdańskim klubie Polmozbyt. Odbyła się po cichu i niemal bez funduszy, bo organizatorom nie udało się pozyskać spodziewanej dotacji z funduszu kulturalnego miasta. Kilka dni potem Yach Paszkiewicz, pomysłodawca i wieloletni dyrektor imprezy, opublikował list otwarty, w którym oskarża władze o tępienie jego pomysłów i promowanie trzecioligowych twórców. Zaatakowana personalnie dyrektor Biura Prezydenta Miasta Gdańska ds. Kultury, Anna Czekanowicz, odpowiada na zarzuty... Czy rozpętana przez Paszkiewicza dyskusja ma pobudzić do rozmowy o finansowaniu kultury, czy jest wyrazem frustracji niedocenionego artysty?

Yach Paszkiewicz.html
Yach Paszkiewicz z żoną i Larrym Okey Ugwu/fot. Facebook
Paszkiewicz pisze: Co z kulturą w mieście? Młodziacy pod flagami nowej kultury wyszli z ruin Stoczni Gdańskiej na podwórka i śmietniki Gdańska. To przejście z ruin na śmietniki nie służy wizerunkowi Gdańska jako europejskiego miasta kultury. […] Nowe (nie nowe) undergroundowe propozycje nie wyróżniły się wielkimi sukcesami na arenie ogólnopolskiej czy europejskiej, mimo kilku edycji. Realizowanie imprez przez kontakty towarzyskie z młodymi artystami trzeciej ligi europejskiej nie przyciągnie do naszego gdańskiego kulturalnego raju wielkich nazwisk. […] Kompletny brak szacunku dla trójmiejskich artystów, konsekwentnie bytujących i tworzących w Trójmieście. Żadnej pokory, tylko czysty bunt w postaci szukaj, burz, buduj: i Stolica Europejskiej kultury nie została zbudowana. Może za 40 lat... Dlaczego? Bo nie ma elementarnego szacunku dla ludzi kultury, nie ma żadnej integracji, jest wzajemna pogarda i niezrozumienie.

Oskarżana przez Paszkiewicza Anna Czekanowicz na zarzuty odpowiedziała na łamach kilku trójmiejskich portali, co więcej – odpowiedziała prosto i czytelnie. Yach Film nie otrzymał dotacji z kasy miasta, bo organizująca festiwal fundacja nie rozliczyła się z pieniędzy otrzymanych w ubiegłym roku. Wkrótce okazało się, że dyrektorka Bursztynowego Oka, Magda Paszkiewicz... pożyczyła część funduszy przeznaczonych na imprezę swojej znajomej, która znikła bez śladu.

W tym momencie gromy powinny posypać się na małżeństwo Paszkiewiczów, gdyby nie fakt, że w miejsce konsekwentnie od połowy ubiegłej dekady "wyciszanego" Yach Filmu (za rządów koalicji PiS-LPR-Samoobrona festiwalowe gale przestały być transmitowane w telewizji publicznej) gdańscy decydenci kulturalni planują zorganizować... bliźniaczą imprezę poświęconą intermediom.

Jak nie wiadomo, o co chodzi, to... wiadomo, o co chodzi. Trudno w trójmiejskim konflikcie znaleźć choćby ziarno rzeczowej dyskusji, bo publikowane w regionalnych mediach opinie artystów zamieniają się w narzekanie na fatalny stan lokalnej kultury, a komentarze urzędników zlewają się w jeden głos mówiący "Miasto jest zadowolone z poziomu organizowanych imprez". Skończy się zapewne na tym, że Gdańsk straci interesujący festiwal, jakim jest (był?) Yach Film, a w jego miejsce powstanie nowy twór, organizowany przez znajomych dla znajomych. Karawana znów pojedzie dalej.

Komentarze
  • większość wydarzeń kulturalnych to twory znajomych dla znajomych :D

  • aahhh szkoda że powstają takie bezsensowne konflikty na których cierpią inni przed wszystkim obywatele miasta a mogło by być tak fajnie i interesująco ;):):):) .

  • Interesujace to moglo byc kiedys! Wydaje sie,ze Pan Yach Paszkiewucz znalazl sobie sposob na zarabianie i zadne argumenty do niego nie trafiaja. Co z tego,ze brak rozliczenia-skoro ZAWSZE dostawal pieniadze i teraz tez mu sie naleza!