Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Z jednej gliny

Z jednej gliny

2014-03-15 Marta Korycka

Jeśli nie masz przyjaciółki, sięgnij po książkę Liliany Fabisińskiej "Z jednej gliny" wydaną przez Naszą Księgarnię.

.html
Okładka książki/Nasza Księgarnia

Przyjaźń to jedna z najpiękniejszych i największych wartości w życiu człowieka. Siła babskiej przyjaźni jest wielka i może góry przenosić. Taką prawdę życiową udowadnia powieść Liliany Fabisińskiej "Z jednej gliny", która ukazała się nakładem Naszej Księgarni w ramach serii "Babie lato".

Cztery kobiety, cztery charaktery, cztery historie, cztery różne światy. Bohaterki spotykają się w "Norce u Nory" na zajęciach z ceramiki. Sęk w tym, iż organizatorka za bardzo się na tym nie zna, choć ma w pełni wyposażony warsztat. Ale życie zmusiło ją do działania – musi zarobić na utrzymanie swoje i swoich 5 synów po tym, jak w tajemniczych okolicznościach odszedł od niej mąż.

Na pierwszych zajęciach uczestniczki przedstawiają się, mówią o swoich oczekiwaniach i… pretensjach. Organizatorka tego ceramicznego zamieszania ucieka przestraszona z warsztatu pod pretekstem zaparzenia herbaty. Znika na dłuższy czas, a trzy kursantki czekają. W końcu biorą sprawy we własne ręce i stopniowo porządkują życie Nory z "Norki nr 7/9" (ktoś w międzyczasie zmienił nazwę), a przy okazji swoje.

Poznajcie cztery tak naprawdę samotne kobiety:

  • NORA – opuszczona przez męża, matka 5 chłopców, nielubiana przez teściową, nie radzi sobie z sobą samą i codziennymi problemami, wpada w depresję; jest bardzo bojąca i wycofana; tak jak jej ulubiona bohaterka, Scarlett O’Hara, o wszystkim woli myśleć jutro; cud, że zorganizowała kurs ceramiczny;
  • MARTA – bardzo zorganizowana mężatka, pracuje w zagranicznej firmie z grami komputerowymi i nie tylko; ma obsesję na punkcie zajścia w ciążę – odwiedza różnych lekarzy, cudotwórców, jasnowidzów, wielkiego mistrza reiki, uczęszcza na różnorodne kursy; wie wszystko o ciąży; robi po kilka testów ciążowych jednego dnia; jej PSM wytrzymuje tylko jej mąż;
  • GOŚKA – singielka z dzieckiem, ma córkę Cloe z Francuzem Claude-Olivierem i wciąż żyje złudzeniami, że on w końcu ściągnie je obie do Francji, do swej winnicy; z tego powodu żyje na walizkach, byle jak w małym mieszkanku, bo przecież zaraz się wyprowadzi; bardzo pomocna i obrotna, regularnie dokarmia rodzinkę Nory, dobra dusza zarażająca śmiechem;
  • LENA – najbardziej tajemnicza ze wszystkich (prawdę o niej poznajemy na końcu), prowadzi sprawę przeciwko Norze, ale trzyma to w sekrecie przed wszystkimi; rozwódka, ma perypetie z facetami – w ciągu 3 godzin potrafi spławić dwóch, bo… ta śmietana już jej opadła (s. 157).

Te cztery jakże różne kobiety połączyła najpierw glina. Wspólnie uczą się podstaw ceramiki i… przyjaźni. Po kilku tygodniach zaczynają mówić o sobie przyjaciółki. Niby każda z nich jest inna, a jednak ulepione są z tej samej gliny. I tu gratulacje dla autorki za przewrotny tytuł! Należy go rozumieć dosłownie i w przenośni.

Każda z bohaterek ma swoje problemy, ale odkąd poznały się na kursie ceramiki, pomagają sobie bezinteresownie. Nawet potrafią wspólnie knuć przeciw jednej z nich, byle tylko osiągnąć cel i uratować koleżankę. Na pierwszy ogień poszła Nora. To Gośka otwiera jej oczy na temat kiszenia: Nie możesz udawać, że nic się nie stało. Rozpacz trzeba przeżyć, a nie kisić w środku. Pamiętaj, najważniejsze to nie kisić. Możesz krzyczeć, płakać, walić pięściami w ścianę. Ale nie kisić. Kiszenie zabija  (s. 47). I Nora nieświadomie zaczyna postępować według motta Marty: Łap wszystko, co daje choćby cień nadziei. (s. 127), złapała wyciągniętą do niej dłoń, a dokładnie trzy dłonie.

Jak się potoczyły losy czterech bohaterek, musicie przekonać się sami. Przy okazji dowiecie się, w kim zakochał się Karolek, co się naprawdę stało z mężem Nory, co ma z Norą wspólnego ksiądz Marek.

Narracja w powieści prowadzona jest w pierwszej osobie, naprzemiennie z punktu widzenia każdej z bohaterek. Często na jedno wydarzenie patrzymy z różnych perspektyw, a dzięki temu mamy pogłębiony rys psychologiczny postaci, postaci z krwi i kości. Akcja toczy się lekko i swobodnie, czasem przyspiesza, czasem zwalnia, raz można przewidzieć rozwój wydarzeń, a innym razem czytelnik jest zaskakiwany. Jednakże czasami w trakcie czytania akcja była ucinana i czytelnik został pozostawiony sam sobie, a chciałby poznać choćby reakcję Claude-Oliviera na zastawioną na niego pułapkę. Aż się prosi o dokończenie niektórych wątków bądź ich rozbudowanie, zwłaszcza w drugiej połowie powieści. Niekiedy bowiem były duże przeskoki czasowe między wydarzeniami, choć na początku były one dość szczegółowo opisywane.

Książka napisana jest prostym, lekkim, barwnym językiem. Czyta się ją przyjemnie i szybko, także ze względu na odpowiednią czcionkę, interlinię i marginesy (brawo dla wydawcy!). A i  okładka przyciąga spojrzenie czytelnika – cztery uśmiechnięte kobiety wpatrzone w ekran aparatu fotograficznego mimowolnie wywołują uśmiech na jego twarzy. I tak jest również w trakcie czytania zabawnych dialogów czy też opisów – czytelnik uśmiecha się nad książką. Poza tym jedna z bohaterek, Gośka, zaraża śmiechem. W jednym momencie można wręcz się popłakać ze śmiechu! Jak sama autorka mówi o swej powieści, to zwariowana historia z gliną w tle. (s. 331).

Książka mimo swej lekkości, a może troszkę i banalności, jest bardzo mądra życiowo. Przyjaźń, bezinteresowna pomoc tak naprawdę niewiele kosztują, lecz wiele mogą. Chcesz mieć przyjaciela? Na początek zaprzyjaźnij się z książką Fabisińskiej.

Tekst powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl.
 





Komentarze
  • Fajnie, że oprócz trudnych są też lekkie książki, dla każdego coś dobrego, w zależności od nastroju. Myślę, że to książka dla kobiet, chętnie po nią sięgnę.

    • Tak, lekka, momentami zabawna, niby nie trzeba myśleć w trakcie czytania, a i tak zapadają w pamięci pewne mądre zdania... Naprawdę polecam!