Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Zanussi, czyli obce ciało polskiego kina

Zanussi, czyli obce ciało polskiego kina

2012-03-29 Łukasz Jaroń
Krzysztof Zanussi.html
Krzysztof Zanussi/fot. Rafał Wojczal

Jesienią ubiegłego roku Krzysztof Zanussi ogłosił, że przymierza się do nakręcenia kolejnego dzieła. "Obce ciało" ma być kontynuacją telewizyjnych "Głosów wewnętrznych". Bohaterem filmu jest wierzący Włoch, który zostaje zatrudniony w polskim oddziale wielkiej korporacji. Ze względu na swą religijność jest szykanowany przez feminizujące przełożone i przeżywa kryzys wiary... Nowy obraz twórcy "Barw ochronnych" będzie koprodukcją polsko-włosko-rosyjską, jednak niedawno okazało się, że udział krajowych funduszy będzie dużo mniejszy niż oczekiwano. Powód? Projekt Zanussiego odrzucił główny dziś fundator naszej kinematografii, czyli Polski Instytut Sztuki Filmowej.

Wielbicieli kina Zanussiego uspokoję - "Obce ciało" powstanie tak czy siak, jednak wiadomo, że mniejsze pieniądze w kinematografii nader często przekładają się na mniejszą swobodę wyrazu. Dziwne jednak, że PISF nie zdecydował się na wsparcie filmu ze swoich funduszy. Budżet Instytutu przewiduje bowiem finansowanie zarówno projektów "o dużym potencjale frekwencyjnym", jak i kina autorskiego, a trudno chyba wskazać w Polsce twórcę bardziej zasłużonego w tej dziedzinie niż Krzysztof Zanussi. Czyżby jego pomysł na film okazał się zbyt miałki i słaby artystycznie? A może na decyzję sześcioosobowego jury, w którego skład wchodzili znani polscy reżyserzy, wpływ miał raczej kontrowersyjny temat "Obcego ciała"? Kontrowersyjny, bo osobny i niedopasowany do "postępowej" linii ideologicznej?

Andrzej Wajda, podczas tej samej sesji, która odrzuciła obraz Zanussiego, otrzymał 6 milionów złotych na swojego "Wałęsę". Czy dlatego, że biografia przewodniczącego Solidarności zapowiada się na artystyczny sukces? Raczej nie, bo Wajda od lat już nie zrobił filmu wybitnego. Ma jednak swoje nazwisko i Oscara na koncie, a do tego jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych twórców polskiego kina. To samo jednak – za wyjątkiem nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej – da się powiedzieć o Krzysztofie Zanussim. Reżyser "Struktury kryształu" ma tylko jeden poważny problem – chce robić kino po swojemu, nie zważając na trendy i "społeczne zapotrzebowanie", traktując materię filmową jako narzędzie swobodnej wypowiedzi. A że na jego filmy chyba bardziej czekają widzowie spoza granic Polski, to po co do nich dopłacać?

Przemysław Wojcieszek.html
Przemysław Wojcieszek/Wikipedia

Nikt nie jest prorokiem w swoim kraju. Zanussi jednak chyba nie podejrzewał, że scenariusz "Obcego ciała", zanim utrwalony na taśmie filmowej, będzie realizował się w jego własnym życiu. PISF nie udostępnia dokumentów, w którym znalazłyby się uargumentowane decyzje o odrzuceniu zgłaszanych projektów, możemy się zatem tylko domyślać, o co chodzi. Polskie filmy nie powinny opowiadać się ani za bardzo po lewej, ani za bardzo po prawej stronie. Pieniędzy nie dostanie Przemysław Wojcieszek, który robi film o drag queen odkrywającym przeszłość swojej rodziny, ani Krzysztof Zanussi, chcący opowiedzieć o presji wywieranej na chrześcijan w zlaicyzowanym świecie. Tak źle, i tak niedobrze. Najlepiej więc zrobić coś historycznego. "Bitwę Warszawską" w 3D. Albo "Wałęsę". Ludzie na to pójdą.

Kiedy spółka Agora pozwała Jarosława Marka Rymkiewicza za jego wypowiedź dla "Gazety Polskiej", która miała szkalować dobre imię "Wyborczej", za poetą wstawili się koledzy po fachu – z prawa i z lewa. Zareagowali, bo w ich mniemaniu oskarżenie artysty jest równoznaczne z ograniczaniem wolności słowa. Twórca "Rewizyty" nie jest poetą, ale filmowcem i decyzja PISF-u niejako spycha go na margines polskiej kinematografii. Póki co Zanussiego nie broni nikt. Może więc najwyższy czas, by obok dyskusji o miernocie "Kac Wawy" porozmawiać także o tym, jakie kino mogłoby w Polsce powstawać, a nie powstaje - bo najwyraźniej nie ma u nas pieniędzy dla wolnych myślicieli.



Komentarze
  • A ja nie zalowalbym,gdyy pan Krzysztof Zanussi przestal juz krecic filmy.Ktytyk filmowy Zygmunt Kaluzynski parafrazowal nazwisko tego rezysera jako Zanudzi-mysle,ze to stwierdzenir jest jak najbardziej uzasadnione.Ten rodzaj kina zdecydowanie mi nie odpowiada

  • Tak na prawdę każdy ma swoje gusta i guściki i nie wszystko wszystkim musi się podobać :):) a do filmów Pana Krzysztofa Zanussiego podchodzę z nastawieniem że tym razem będzie dobry film :):) i nieraz okazało się że tak się stało :)

  • PISF nie finansuje filmów z budżetu państwa.

  • @Young Gorilla - słuszna uwaga, dziękuję za czujność i przepraszam za ten lapsus. Kłaniam się pokornie, poprawiam, pozdrawiam!

  • To że kino autorskie traktowane jest w Polsce po macoszemu, wiadomo nie od dziś. I oprócz pytania, dlaczego PISF nie przyznało funduszy Zanussiemu, pojawia się również to, dlaczego, na litość boską, topi się pieniądze w takich produkcjach jak "Kac Wawa" i dokąd polska kinematografia zmierza.

    • A czy PISF finansował "Kac Wawa"? Chyba nie. Utopiono pieniądze sponsorów, producentów, więc to ich strata. A polska kinematografia podąża dwoma torami, podobnie jak kinematografia światowa, więc może nie będzie tak źle ;)

  • Nie wiem, czy to źle, czy dobrze, że Zanussi nie dostał tych pieniędzy. Moim zdaniem natomiast nie powinien ich dostać także Wajda. PISF mógłby zaangażować się w pomoc filmowcom, którzy nie mają takiego statusu i - siłą rzeczy - nie mogą liczyć na wielkie zaufanie ze strony producentów.