Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > Zapełnij moje puste niebo

Zapełnij moje puste niebo

2014-02-19 Sabina Kowalczyk

Książkę Danuty Awolusi warto kupić swojemu dziecku i od najmłodszych lat kształtować w nim empatię oraz zrozumienie dla wszelkiej inności.

.html
 

"Na wysokim niebie” Danuty Awolusi jest po części powieścią psychologiczną, po części obyczajową. Z racji wieku głównej bohaterki oraz problematyki podjętej w książce jest to raczej pozycja pisana z myślą o młodzieży. To ona zapewne jest głównym adresatem debiutanckiej powieści Awolusi.

Na pierwszej stronie książki mamy już częściowo zarysowaną postać głównej bohaterki – Ani, uczennicy podstawówki. Jest to dziewczynka wychowująca się w domu, w którym jej los jest rodzicom całkowicie obojętny. Matka pogrążona w depresji zdolna jest tylko do machinalnego wykonywania podstawowych życiowych czynności, zaś ojca po pracy interesuje wyłącznie ekran telewizora. Dzieci (Ania oraz jej dwaj młodsi bracia) są najedzone, nie stosuje się wobec nich przemocy psychicznej czy fizycznej, ale chłód emocjonalny panujący w rodzinnym gnieździe sprawia, że rozpaczliwie pragną one akceptacji i miłości.

Ania dodatkowo przeżywa koszmar w szkole. Jest prześladowana przez rówieśników z powodu swojego wyglądu (nosi znoszone ubrania, jest otyła i brzydko pachnie) oraz zachowania (najpierw wycofana, później przez swoją agresję sprawia kłopoty wychowawcze). Dziewczynka jednocześnie jest molem książkowym, wykazuje się niezwykłą dojrzałością i wrażliwością, podejmuje mądre decyzje. Pomijając jej nieliczne wybryki, można ją określić jednym słowem – anioł – który szuka ciepłych ludzi, by zapełnić nimi "swoje własne niebo". Oczywiście znajduje ich w postaciach empatycznej i taktownej bibliotekarki – pani Sabiny, jej dziadka – mądrego, piszącego książki pana Maksymiliana, delikatnego Tobiasza, tajemniczego klauna i wielu innych. To oni sprawiają, że Ania z brzydkiego kaczątka zmienia się w cudownego łabędzia.

Fabuła "Na wysokim niebie" jest dość naiwna i przewidywalna. Nietrudno odgadnąć rozwiązanie pewnych wątków. W powieści pojawiają się niemalże fantastyczne sytuacje (postać klauna urasta do rangi spełnionego marzenia i staje się ona poniekąd przeznaczeniem bohaterki). Postaci są dość schematyczne (zły Robert-prześladowca – dobra, nieskazitelna Ania; taktowna bibliotekarka Sabina – obcesowa, nieradząca sobie z zawodem nauczyciela Koźmińska, itd.). Dlatego też sądzę, iż dorośli nie poczują satysfakcji, zapoznając się z utworem Awolusi. Natomiast dzieci i młodzież… jak najbardziej.

Jedno, co trzeba autorce przyznać, to umiejętność tworzenia ciekawej, wartkiej akcji, dzięki czemu czytelnik nie spocznie, dopóki "nie połknie” losów Ani w całości. Książka jest bardzo optymistyczna. Po zżymaniu się na myśl o złym traktowaniu bohaterki, pod koniec oddychamy z ulgą. Wszystko dobrze się kończy.

Powieść mówi również o traumie dzieciństwa. Ania opowiada o swoich przeżyciach z dłuższej perspektywy czasu, jednak w poszczególnych zdaniach wyczuwa się napięcie towarzyszące wspominaniu złych chwil. Ania snuje smutne refleksje: Dziecko grube i śmierdzące nie powinno się w ogóle rodzić. Nie będzie w stanie przetrwać lat młodzieńczych (…). Po prostu jego szanse są znikome i w sumie nikt mu nie współczuje. A nawet kiedy miną najgorsze czasy, w głowie człowieka już na zawsze pozostanie echo tamtych dni. Zapach szkolnych korytarzy i smak upokorzenia. Skąd się biorą frustraci, samobójcy, może nawet mordercy? To najpewniej właśnie otyłe dzieci z podstawówki, które już na zawsze w niej pozostaną.

Zdania gorzkie, przykre, poruszające; w zasadzie chyba najsmutniejsze w całej powieści. Chociaż nie do końca się z nimi zgadzam – niby dlaczego takie dzieci miałyby się nie rodzić? Przecież kształtują się z nich nie tylko samobójcy i zbrodniarze, ale też ludzie bardziej świadomi, zahartowani w cierpieniu, silniejsi psychicznie. Niestety, w zdaniach tych znajduje się również ziarenko prawdy.

Awolusi zwróciła szczególną uwagę na mobbing szkolny – znaczący problem naszych czasów. Myślę, że  "Na wysokim niebie" warto kupić swojemu dziecku i od najmłodszych lat kształtować w nim empatię i zrozumienie dla wszelkiej inności.
Niestety, smutnym faktem jest, że nasze pociechy potrafią być niezwykle okrutne. Awolusi stwierdza wręcz, że nikt nie potrafi nienawidzić tak paskudnie, jak dzieci. Byłoby pięknie, gdybyśmy pewnego dnia mogli powiedzieć, iż to zdanie jest już przestarzałe i nieadekwatne do świata polskiej szkoły.

Książkę opublikowało Wydawnictwo Sol. 

Artykuł powstał w ramach programu Praktyka w Kulturaonline.pl.  





Komentarze